„Polichromia”
Okładka książki „Polichromia”
  • Autor: Joanna Jodełka
  • Tytuł: Polichromia
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 123 x1 95 mm
  • ISBN: 978-83-928641-0-3
  • Seria: Z gwiazdką
  • Wydawca: TimeMachine, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: TimeMachine, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 5 kwietnia 2009 A- A A+
Znakomity polski kryminał kobiecy – właśnie te cztery słowa cisną mi się na usta, kiedy myślę o tym, jak najlepiej oddać charakter debiutanckiej powieści Joanny Jodełki. Polichromia niesamowicie mnie zaskoczyła – misterną intrygą, kunsztowną warstwą obyczajową, a nade wszystko zgrabnym wpleceniem do świata brutalnych morderstw, tego, co najbardziej subtelne i ulotne – sztuki. Jodełka intryguje, zaciekawia, bawi, przemieniając zabarwione na szaro, utarte schematy w zaskakującą feerię kryminalnych barw. Swoim pędzelkiem koloruje Poznań, po czym zaprasza do podróży po nim, ukazując swoim czytelnikom nowy, zupełnie nieznany świat.

W jednej z willi usytuowanych w prestiżowej dzielnicy Poznania, na Sołaczu, zostaje odnalezione ciało emerytowanego konserwatora zabytków. To, co zdumiewa przybyłych na miejsce śledczych, to nietypowe, wystylizowane przez zabójcę ułożenie ofiary. Biodra nagiego mężczyzny okrywa tkanina, na której widnieje tajemnicza łacińska inskrypcja. To jedyny trop, jakim dysponują detektywi. Brak bowiem jakichkolwiek motywów czy podejrzanych. Kilka miesięcy później w podpoznańskiej wsi zostają odnalezione zwłoki kolejnego mężczyzny. Tym razem ofiarą jest żyjący w ascetycznych warunkach altruista, prowadzący noclegownię dla bezdomnych. Sposób, w jaki zostaje zabity, i znalezione przy nim kolejne łacińskie zwroty sugerują, że mordercą może być ta sama osoba. Jednak świeżo upieczony komisarz, Maciej Bartol, nie wie, jak go schwytać. Do czasu, aż do śledztwa nie przyłącza się zagadkowa tłumaczka symboliki średniowiecza…

Joanna Jodełka choć pochodzi z Siedlec, umiłowała sobie Poznań. To właśnie tu ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza i to tu postanowiła osiąść na stałe. Jak sama mówi, czasami pozuje do zdjęć, najchętniej w stylu retro, komponuje menu w pewnej poznańskiej restauracji, przechadza się po hotelu, ale kiedy wszystkie światła gasną, a goście spokojnie śpią... knuje. Inspiracją jest dla niej sztuka, ikonografia, a przede wszystkim osoby, z którymi się spotyka na co dzień. Obserwacja na pozór zwyczajnego życia i zwyczajnych ludzi stały się bodźcem do napisania jej pierwszego kryminału, Polichromii, który, nota bene, otwiera serię Z gwiazdką, uruchomioną właśnie przez poznańskie wydawnictwo TimeMachine.

I powiem krótko – jeśli Polichromia ma być wyznacznikiem jakości całej serii, to ja już teraz deklaruję się jako jej wielka fanka. Powieść Jodełki niezwykle przypadła mi do gustu – jest taka… niebanalna. Choć za miejsce akcji obiera sobie wielki ośrodek miejski, stylem przypomina angielskie kryminały, rozgrywające się na brytyjskiej prowincji. Precyzyjnie nakreślone tło obyczajowe oraz świetnie odmalowana paleta różnobarwnych postaci (z Piotrem Lentzem na czele, moim ulubionym, hipochondrycznym policjantem) są bez wątpienia tym, co Polichromię z nimi łączy.

Miłośnicy pościgów, policjantów w typie macho i soczystego języka raczej nie znajdą w powieści nic dla siebie. Joanna Jodełka proponuje subtelną intrygę kryminalną i świat, w którym niepodzielną władzę sprawują kobiety (z fenomenalną matką Macieja Bartola w roli głównej). Może pisarka uprościła poznańską rzeczywistość, decydując się na skontrastowanie sylwetek silnych kobiet z nieporadnymi mężczyznami, którzy z grymasem niezadowolenia na twarzy noszą krawaty, gdyż tęsknią do krótkich dziecięcych spodenek, z których nigdy nie wyrośli. Jednak zaproponowała tym samym zupełnie nowe spojrzenie na policyjny świat, jakiego próżno szukać w innych polskich kryminałach.

Niewątpliwym atutem książki jest jej warstwa fabularna. Niezwykłe symbole, nanizane przez autorkę niczym wielobarwne koraliki na oś fabuły, uatrakcyjniają ją, wprowadzając czytelników do tajemniczego świata średniowiecznej ikonografii. Odczytanie alegorycznych obrazów stanowi klucz do rozwiązania zagadki, dlatego też pisarka poświęciła ich opisom wiele miejsca, zapewniając tym samym miłośnikom powieści z dreszczykiem niepowtarzalną szansę na zapoznanie się z naprawdę interesującym, erudycyjnym kryminałem.
Komentarze
  • 1
    padma 5 kwietnia 2009 | 22:10:10

    Nie słyszałam o tej książce - dziękuję za recenzję, na pewno po nią sięgnę, lubię czytać książki z akcją umiejscowioną w Poznaniu:)

  • 2
    Annie 6 kwietnia 2009 | 16:05:33

    Cała przyjemność po mojej stronie :) Bardzo mi się ta powieść podobała i mam cichą nadzieję, że pisarka wykorzysta potencjał stworzonych przez siebie postaci i kiedyś jeszcze uraczy nas ich przygodami :)

  • 3
    Wiosna 15 kwietnia 2009 | 13:30:25

    Bardzo dobra książka, czyta sie lekko i przyjemnie. Zaciekawiła mnie także nie mogłam sie od niej oderwać. Polecam

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję