„Trzech panów w łódce, nie licząc psa”
Okładka książki „Trzech panów w łódce, nie licząc psa”
  • Autor: Jerome K. Jerome
  • Tytuł: Trzech panów w łódce, nie licząc psa
  • Tytuł oryginału: Three Men in a Boat, to Say Nothing of the Dog
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Magdalena Gawlik-Małkowska
  • Liczba stron: 248
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-60159-51-4
  • Seria: Arcydzieła literatury światowej
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 24 czerwca 2009 A- A A+
Trzech panów w łódce, nie licząc psa miało być w pierwotnym zamierzeniu przewodnikiem turystycznym po podlondyńskich miejscowościach, zapisem wrażeń i refleksji podróżników ze stu dwudziestotrzymilowego rejsu z Kingston do Pangbourne po Tamizie. Hampton Court Palace, Monkey Island, Magna Carta Island, Marlow… Opisy położonych nad brzegami rzeki zabytków owszem, są. Niemniej jednak, trudno odnaleźć jakąkolwiek powagę w tej książce – górę wzięło ironiczne poczucie humoru Jerome’a. I całe szczęście, bowiem nie wyobrażam sobie, żeby tej powieści mogło zabraknąć w kanonie brytyjskiej literatury. To znakomita, jedyna w swoim rodzaju humoreska, z trzema przezabawnymi londyńczykami w roli głównej.

George, Harris, J. oraz Montmorency, niepozorny foksterier, odnalazłszy w sobie wszystkie możliwe choroby świata, postanawiają wyruszyć w rejs po Tamizie w celu podratowania zdrowia. Okazuje się jednak, że planowanie wyprawy może przysporzyć kolejnych dolegliwości. Jak się spakować? Co zabrać? Którędy płynąć? Gdzie nocować? Przygotowania do rejsu to początek przezabawnych perypetii czworga Brytyjczyków, którzy, gdyby nie wiek, śmiało mogliby konkurować z przyjaciółmi Mikołajka. Spory, waśnie, złośliwości, bójki. Słowem, mężczyźni na wakacjach…

Moje pierwsze spotkanie z Jeromem K. Jeromem odbyło się za pośrednictwem Obłędnych rycerzy pod redakcją Petera Haininga. Zamieszczone tam opowiadanie pisarza z 1891 roku pt. Nowa utopia porwało mnie całkowicie, okazując się jednym z najlepszych ze zbioru. Pozostawiło w tyle teksty takich znakomitości fantastyki jak Terry Pratchett czy Philip K. Dick. Zaskoczyło mnie bowiem swoją niewymuszoną oryginalnością i świeżością. Choć zostało napisane ponad wiek temu, jest niesamowicie trafne i aktualne, nie tylko w sferze tematyki i rozważań, ale również języka. Istnieje niewiele tekstów, które pomimo upływu lat, zupełnie się nie starzeją. Proza Jerome’a K. Jerome’a jest w tym względzie unikalna. Podczas lektury ma się wrażenie jakby powstała zaledwie wczoraj. Tak się rzecz ma z Trzema panami w łódce, tak się rzecz miała z Nową utopią. Bez cienia wątpliwości każdy miłośnik dobrej literatury powinien przyjrzeć się twórczości Jerome’a. A także nietuzinkowej sylwetce samego autora, którego chciałabym przedstawić za pośrednictwem pióra Petera Haininga i krótkiej biografii Jerome’a jego autorstwa*.

Na początku XX wieku Jerome’a K. Jerome’a określano jako „nowego humorystę”. Jego powieści były tak popularne, że wydawca, J.W. Arrowsmith, zauważył raz wyraźnie zachwycony: „Nie mogę pojąć, co się dzieje z tymi wszystkimi jego książkami – często mam wrażenie, że ludzie je po prostu zjadają!”. (…) Jerome Klapka Jerome (1859-1927) urodził się w Walsall w hrabstwie Staffordshire, ale w czasie gdy był jeszcze dzieckiem, jego rodzina przeprowadziła się do londyńskiego East Endu. Dzieciństwo miał trudne z powodu skłonności jego ojca, świeckiego kaznodziei, Jerome’a Clap Jerome’a, do inwestowania pieniędzy swoich i żony w coraz to nowe katastrofalne przedsięwzięcia. „Mając takiego ojca, nie widziałem innego wyjścia, jak zarabiać na życie dowcipem”, stwierdził potem. Skończył szkołę w wieku czternastu lat i chwytał się wielu przypadkowych zajęć, między innymi był pracującym dorywczo aktorem i piszącym na zamówienie dziennikarzem. W 1889 roku niemal z dnia na dzień odniósł sukces dzięki „The Idle Thoughts of an Idle Fellow”**, gdzie wykorzystał slang i absurd oraz ukazał ludzi robiących z siebie głupców, czym wywarł głęboki wpływ na nowoczesne dziennikarstwo popularne. (…) W tym samym roku „Trzech panów w łódce” zrobiło z niego literacką znakomitość i, jak dziś Terry Pratchett, zaczął chodzić w stylowych czarnych ubraniach i okazałym słomkowym kapeluszu na bakier.

Pierwsze wydanie Trzech panów w łódce, nie licząc psa ukazało się w sierpniu 1889 roku i pozostało w druku aż do marca 1909 roku, kiedy to wydawca wypuścił drugą edycję książki. Przez ten czas powieść sprzedała się w blisko 202 tysiącach egzemplarzy. Tym niemniej, powyższe szacunki obejmują jedynie legalnie wydawane kopie. Na rynek amerykański, z powodu specyficznej polityki ówczesnych wydawców, trafił milion nielegalnych egzemplarzy książki Jerome’a. Książka szybko została przełożona na inne języki. W Rosji spotkała się z takim uznaniem, że wciągnięto ją na listę obowiązkowych lektur szkolnych. Dziś, ponad sto lat od swojego powstania, powieść nadal cieszy się ogromnym zainteresowaniem i sympatią czytelników. W wydanej w 2003 roku przez „The Guardian” liście stu najlepszych książek wszech czasów, Trzej panowie w łódce uplasowali się na trzydziestym trzecim miejscu. W innym rankingu, w wydanej w 2009 roku przez „Esquire” liście pięćdziesięciu najzabawniejszych książek wszech czasów, powieść Jerome’a zajęła drugie miejsce.

Trzej panowie w łódce bawią bowiem nieprzerwanie. Zawarte w powieści błyskotliwe komentarze, opowiastki, anegdoty zupełnie nie starzeją się, pomimo, że od powstania książki minęło już ponad sto lat. Angielski humor jest ponadczasowy – inteligentny, przewrotny, barrrdzo sarkastyczny. Naprawdę nie jest się w stanie przejść obok niego obojętnie. Podobnie jest właśnie z powieścią Jerome’a. Wystarczy spojrzeć nad podtytuły kolejnych jej rozdziałów: Barbarzyńskie zwyczaje lin holowniczych, Przewrotność szczoteczek do zębów, Przekora czajników i co na nią poradzić, Ofiara stu siedmiu chorób śmiertelnych, Poszukiwana bezludna wyspa, sucha i z wygodami, najlepiej w południowej części Pacyfiku… Maestria, po prostu maestria! A to tylko kropelka w morzu przezabawnych monologów i komicznych gagów. Dawno tak się nie uśmiałam ;)

A na koniec, ciekawostka – powieściowi towarzysze tajemniczego narratora, J., wzorowani byli na prawdziwych przyjaciołach Jerome’a. George to George Wingrave, pracownik Barclays Bank, zaś Harrisowi kształt nadał Carl Hentschel, założyciel jednego z londyńskich wydawnictw. Cała trójka zwykła była często wybierać się na wycieczki łódką. Pytanie o to, ile w powieści prawdy, a ile fikcji, pozostawiam więc całkowicie otwarte ;)


* notka biograficzna pochodzi z: Peter Haining (red.), Obłędni rycerze. Humoreski fantastyczne, Warszawa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo 2009.
** Peter Haining za rok wydania The Idle Thoughts of an Idle Fellow uważa 1889. Inne źródła podają, że tekst powstał trzy lata wcześniej, w 1886 roku. Bezspornym jednak pozostaje, że za datę powstania Trzech panów w łódce, uznaje się rok 1889.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję