„Zabita na śmierć”
Okładka książki „Zabita na śmierć”
  • Autor: Charlaine Harris
  • Tytuł: Zabita na śmierć
  • Tytuł oryginału: Poppy Done To Death
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Martyna Plisenko
  • Liczba stron: 320
  • Rok wydania: 2016
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7674-514-5
  • Wydawca: Replika, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Zakrzewo
  • Logo wydawnictwa: Replika, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 2 stycznia 2018 A- A A+
Amerykanie mają słabość do tajnych stowarzyszeń. Iluminaci, masoni, Czaszka i Kości, Phi Beta Kappa, Grupa Bilderberg… Jednak w Lawrenceton, niewielkiej sypialni Atlanty, wyobraźnię żeńskiej części społeczności rozbudza zupełnie inne bractwo, a właściwie siostrzeństwo – Klub Książki Uppity Women. To właśnie do niego dostaje się Poppy Queensland, przyrodnia bratowa Aurory Teagarden, i jest to niemałe wydarzenie. Niepisane prawo stanowi bowiem, że członkiń klubu może być jedynie trzydzieści. Dołączenie do niego nie jest proste: trzeba zostać nominowanym przez inne członkinie Uppity Women, a następnie uzyskać odpowiednią liczbę głosów na tak w głosowaniu. Dopiero wtedy trafia się na listę, która ograniczona jest do pięciu osób. Gdy umiera jakaś członkini, osoba, która jest na szczycie tej listy, zajmuje jej miejsce. Makabryczne? Może trochę, ale jakie ekscytujące!

Jaka miała być członkini „Uppity Women”? Cechy nie były zasadniczo określone. Generalnie wiadomo było, o co chodzi. Trzeba było wykazywać zdrowy rozsądek i wysoką odporność. Trzeba było być inteligentną, a przynajmniej bystrą. Trzeba było być rozmowną, choć nie był to wymóg konieczny. Nie można było mieć zbyt poważnego stosunku do tego, kim się było: Żydem, czarnym czy prezbiterianinem. Nie trzeba było mieć pieniędzy, ale należało się wysilić i odpowiednio ubierać na spotkania. (Można by pomyśleć, że organizacja wspierająca niezależne kobiety będzie naprawdę elastyczna w kwestii stroju, ale nie w tym przypadku). (…) Przynajmniej nie musiałyśmy nosić kapeluszy.

Dla Poppy szansą na dołączenie do Uppity Women okazała się śmierć Lindy Burdine Buckle. To dzięki niej kobieta może wziąć udział w kolejnym spotkaniu klubu i zostać do niego oficjalnie wprowadzona. Jednak bratowa Roe zdaje się przegapiać swój wielki dzień. Ku zaskoczeniu (i zrozpaczeniu) Aurory, Poppy nie pojawia się bowiem na spotkaniu Uppity Women, które miało zapoczątkować jej aktywność w klubie. Jak się okazuje, w czasie gdy damy z Lawrenceton omawiały nowe pozycje książkowe, Poppy wykrwawiała się na posadzce w swojej własnej kuchni. To Roe znajduje ciało swojej bratowej i to ona postanawia rozwiązać makabryczną zagadkę jej śmierci. Po pierwsze, aby oczyścić dobre imię Poppy (jej zwłoki jeszcze nie ostygły, a w miasteczku już zaczęto szeptać o wzajemnej niewierności w małżeństwie Queenslandów), a po drugie – z wrodzonej ciekawości, tym bardziej, że co rusz pojawiają się nowi podejrzani. Tylko czy Aurora podoła temu zadaniu, skoro w jej domu nieoczekiwanie pojawia się jej młodszy brat z dosyć krępującym problemem, a i sam los przygotował dla niej wielką niespodziankę?

Zabita na śmierć (2003) to ósmy tom cyklu opowiadającego o perypetiach Aurory Teagarden – trzydziestokilkuletniej bibliotekarki z niewielkiego Lawrenceton. To niemal bezpośrednia kontynuacja Świadka ostatniej sceny, a zarazem książka, która przez blisko trzynaście lat uznawana była za zwieńczenie serii o sympatycznej Roe. Charlaine Harris powróciła bowiem do niej dość nieoczekiwanie w 2016 roku, wydając powieść pt. Małe kłamczuchy. Do tego czasu to właśnie Zabitą na śmierć uznawano za finał całego cyklu. Nic zresztą dziwnego, bo powieść zamyka niektóre wątki i daje jednoznaczne odpowiedzi na pytania dotyczące dalszych losów ulubionych bohaterów.

Zabita na śmierć to obok Łatwo przyszło, łatwo poszło jedna z mocniejszych pozycji cyklu. Inna rzecz, że w ogóle mam do tej serii bardzo dużą słabość, mimo że zdecydowanie nie jest to literatura z najwyższej półki. Jednym z głównych zastrzeżeń dotyczących struktury wcześniejszych powieści było to, iż w rzekomym kryminale retro trudno było uświadczyć fabuły zorganizowanej wokół zbrodni, okoliczności dojścia do niej, śledztwa oraz ujawnienia osoby sprawcy. A tu, po raz pierwszy od dawien dawna, proporcje pomiędzy intrygą kryminalną a życiem osobistym Aurory zostają zachowane. Dochodzenie toczy się gładko, Roe rozpytuje świadków, zbiera informacje, docierając do najintymniejszych szczegółów z życia Poppy i Johna Davida (i to takich, o których zdecydowanie wolałaby nie wiedzieć), a równocześnie dba o własne sprawy, poświęcając czas swoim najbliższym – partnerowi Robinowi i przyrodniemu bratu Phillipowi. Buduje swój związek, swoją rodzinę, swój własny dom. A może granica pomiędzy tymi dwoma obszarami uległa zatarciu, ponieważ ofiarą mordercy padła członkini rodziny Roe? Być może. Nie zmienia to jednak faktu, że stało się to z korzyścią dla fabuły Zabitej na śmierć.

Charlaine Harris odmalowuje na kartach książki codzienność małomiasteczkowej społeczności z Georgii, która mimo nadejścia ery nowoczesności, jest wciąż skrępowana niedzisiejszymi manierami i konwenansami. Jednak patrząc na współczesną amerykańską prowincję, łatwo zauważyć, że świat opisywany przez „matkę” Aurory, nie jest kreacją stworzoną na potrzeby cyklu, a zapisem wciąż żywej rzeczywistości południowych stanów Ameryki. Rzeczywistości nieco zakurzonej, pruderyjnej, trwającej w pętach swojej własnej rutyny, złudnie bezpiecznej i pozornie spokojnej. Aż się prosi, żeby wywrócić ten porządek rzeczy jakimś zgrabnym morderstwem! Pewnie właśnie dlatego w takim miejscu Charlaine Harris osadziła swoją Calamity Jane, za którą śmierć ciągnie się jak jakiś paskudny zapach. I za którą podążają rzesze czytelników!
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję