„Śniło ci się”
Okładka książki „Śniło ci się”
  • Autor: Tom Holt
  • Tytuł: Śniło ci się
  • Tytuł oryginału: In Your Dreams
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Tomasz Wilusz
  • Liczba stron: 392
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7648-479-2
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 20 marca 2011 A- A A+
Recenzja pierwszego tomu była powściągliwa. Ogólnikowa, ostrożna, pisana tak, by niczego nie zdradzić. Ale przecież tak nie da się pisać. Bo jak tu opisać świat, o którym nie można powiedzieć ani słowa? Nie da się. Czas więc na konkrety. Oto cała prawda o książkach Toma Holta.

Awans w pracy stanowi doskonały powód do radości. Zazwyczaj. Jednak dla Paula Carpentera to jedynie powód do gigantycznych zmartwień. Mężczyzna już od kilku miesięcy pracuje na stanowisku młodszego urzędnika w firmie J.W. Wells & Co. i w gruncie rzeczy wcale nie chce tego zmieniać. Ma jednak problem. Jego szefostwo nie przyjmuje odmowy. Paul z dnia na dzień zostaje więc przesunięty do działu zwalczania szkodników, pod opiekę jednego ze wspólników, Ricky’ego Wurmtotera. Tymczasem jego dziewczyna, Sophie, zostaje wysłana do filii firmy w Hollywood, gdzie ma pomagać innej wspólniczce, hrabinie Judy di Castel’Bianco. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że przed wyjazdem Sophie postanawia rozstać się z Paulem. Mężczyzna zostaje więc sam jak palec i nie bardzo umie się w tej nowej sytuacji odnaleźć. Też dlatego, że wcale nie chce tego robić. W końcu trudno bez bólu zaakceptować to, że wszystko to, co się miało, w jednej chwili obróciło się w perzynę. Paul postanawia odreagować utratę Sophie, rzucając się w wir pracy. Skoro już nic nie ma do stracenia, może walczyć ze szkodnikami i, tak jak chcą jego szefowie, powoli stawać się bohaterem. Bo Paul nie neutralizuje pająków czy gąsienic na drzewach. On walczy ze smokami, harpiami i lodowymi olbrzymami. Do dyspozycji ma cały arsenał nietypowej broni oraz samochód służbowy, który jeszcze przed kilkoma miesiącami był uczennicą czarnoksiężnika w firmie będącej jednym z najbardziej nieprzejednanych konkurentów J.W. Wells & Co. Od czasu do czasu składa depozyty w Banku Umarłych, porządkuje wydruki z mortensenów, marzy o dziewczynie ze swoich snów i łudzi się, że jakoś to będzie. Nie wie jeszcze, że Magiczny Lud wypowie mu wojnę, jego firma zniknie, a mama pana Tannera nie przestanie się za nim uganiać. I niestety, nic z tego nie będzie tylko snem…

Śniło ci się (2004) to drugi tom cyklu powieści, których głównym bohaterem jest Paul Carpenter i których akcja rozgrywa się w znanej z opery W. S. Gilberta i Arthura Sullivana firmie o nazwie J.W. Wells & Co. Ta książka to bezpośrednia kontynuacja Przenośnych drzwi, dlatego też polecam jej lekturę zwłaszcza tym, którzy już mieli okazję zapoznać się z pisarstwem Holta. A Holt pisze specyficznie. Jego powieści to tzw. komiczne fantasy, w których pisarz miesza motywy mitologiczne, literackie i popkulturowe, najczęściej wykpiwając je i w fenomenalny sposób je parodiując.

Głównym bohaterem powieści jest Paul Carpenter – ekstremalnie bezbarwny, ultranudny i supertchórzliwy mężczyzna. Jeśli więc nazywać go bohaterem, to bohaterem przez bardzo małe „b”. Paul ma świadomość swoich niedostatków, lecz zamiast zmieniać się, chlubi się swoimi brakami. Sądzi, że tylko przez to, że jest jaki jest, jego życie wygląda tak, a nie inaczej.

Przecież jeśli ktoś jest piękny, inteligentny i do tego jest świetnym kompanem, to chyba świat powinien spełniać każdą jego zachciankę jak dobrze wytresowany pies? Zawsze było to dla niego niewzruszonym dogmatem; jego własne życie było niekończącym się pasmem katastrof, bo on sam był do niczego i gdyby tylko był przystojniejszy/mądrzejszy/fajniejszy/bardziej opalony/lepiej ubrany, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Właściwie nie miał nic przeciwko tej prawidłowości, jak już ją rozgryzł. Wręcz przeciwnie, świadomość, że tak czy owak nie ma żadnych szans, przyniosła mu ulgę, stała się wymówką, by nawet nie próbować. Ale jeśli taka prawidłowość nie istniała, jeśli taki stan rzeczy nie był regułą, wszystko nagle stawało się niepokojąco arbitralne, a co za tym idzie, jeśli nie zdołał zdobyć tego, na czym mu zależało, winę za to musiał wziąć na siebie, zamiast obciążać rodziców i bardziej odległych przodków odpowiedzialnością za to, że sprezentowali mu zestaw genów i pozycję społeczną, które czyniły wszelkie aspiracje bezprzedmiotowymi…

W Paulu zasiewa się ziarno wątpliwości. Skąd się wzięło, mężczyzna nie ma pojęcia. Wie jedynie, że jest niewygodne, bo sprawia, że myśli kotłują mu się w głowie niby w jakichś szaleńczych ruchach Browna. Pod wpływem nowych doświadczeń Paul się zmienia. To, co mu się przydarza, pobudza go do refleksji, a wnioski, do jakich dochodzi, są zdumiewające. Bohater zaczyna dostrzegać wartość daru, jakim został obdarzony, i jaki marnuje każdego dnia, żyjąc w taki a nie inny sposób. Oto moje życie, coś, czego drugi raz nie dostanę, trwonione tak, jakby było nic niewarte – stwierdza. Nie zdradzę jednak, czy ta zmiana sposobu myślenia będzie miała jakiekolwiek skutki dla fabuły (a jeśli tak, to jakie). Pamiętajcie, mówimy o Paulu, po nim się można wszystkiego spodziewać. Podobnie zresztą jak po piórze Holta, które jest absolutnie nieprzewidywalne. Fabularne zawijasy kończą się zaskakującymi zwrotami akcji, za którymi czają się kolejne, coraz to bardziej niesamowite postaci. Goblinica Rosie, znana jako mama pana Tannera, Benny Shumway – kasjer-krasnolud czy pan Dao, główny kasjer Banku Umarłych… to tylko zaledwie kilku z przebogatej palety arcyintrygujących bohaterów. Chociaż świat Holta nie jest nawet w połowie tak pasjonujący jak Świat Dysku Pratchetta, to mimo to wciąga. Już nie mogę się doczekać przekładów kolejnych powieści.
Komentarze
  • 1
    Bazyl 22 marca 2011 | 5:46:42

    A mnie "Przenośne drzwi" jakoś nie porwały i kolejnych Holtów chyba jednak sobie daruję.

  • 2
    Annie 22 marca 2011 | 22:21:52

    Ciekawa jestem czy będą kolejni, czy skończy się na tych dwóch. Ja pewnie przeczytam, bo dobrze mi się je czyta (a poza tym po babsku jestem ciekawa dalszych losów bohaterów ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję