„Panowie herbaty”
Okładka książki „Panowie herbaty”
  • Autor: Hella S. Haasse
  • Tytuł: Panowie herbaty
  • Tytuł oryginału: Heren van de thee
  • Język oryginału: niderlandzki
  • Przekład: Alicja Oczko
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 235 mm
  • ISBN: 978-83-7392-320-1
  • Wydawca: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 5 czerwca 2010 A- A A+
Gambung, 1873 rok. 24-letni Rudolf Eduard Kerkhoven zostaje djuraganem, właścicielem ziemskim, na swojej własnej plantacji herbaty. Wydaje się, że jego marzenie się spełniło. Choć nie przejął plantacji swojego ojca, posiadłości Ardjasari (co po sundajsku znaczy „Wonna Pomyślność”), młody Kerkhoven osiągnął to, do czego cały czas skrycie dążył. Osiadł w indonezyjskim Eldorado. Młody mężczyzna z głową pełną ideałów bierze więc w długoletnią dzierżawę ogromne tereny, na których zamierza uprawiać nie tylko herbatę i kawę, ale i chinowce. Mrzonkę udaje mu się przekuć w rzeczywisty sukces. Rudolf rozkręca interes, doprowadzając swoje plantacje do niesłychanego rozkwitu. Jednak jego rodzina, a zwłaszcza rodzice i bracia, bez entuzjazmu obserwuje jego poczynania. Kolejne sukcesy Rudolfa tylko pogłębiają jego zatarg z pozostałymi Kerkhovenami. Mężczyzna nie rozumie, dlaczego rodziców nie cieszy sukces ich dziecka. Ma jednak nadzieję, że swoje szczęście będzie dzielił z ukochaną. Kiedy wreszcie Rudolf poznaje piękną i mądrą Jenny Roosegarde Bisschop i zakochuje się w niej z wzajemnością, sądzi, że jego życie wkracza w nowy, wspaniały etap. Tymczasem po ślubie odizolowana w jawajskim interiorze, zmęczona prymitywnymi warunkami, brakiem interesującego towarzystwa i powtarzającymi się ciążami kobieta zaczyna zdradzać coraz silniejsze objawy stanu, który jej otoczenie nazywa eufemistycznie nerwowością. Życie Rudolfa powoli zaczyna przypominać koszmar. Z dnia na dzień Jawa przestaje być przyjazną krainą...

Hella S. Haasse, a właściwie Hélène Serafia Haasse, nazywana jest niderlandzką Doris Lessing. Od wielu lat jest jedną z faworytek do literackiej Nagrody Nobla. W Polsce jak dotąd ukazały się cztery jej powieści. Niestety, mimo to Hella S. Haasse jest u nas nadal niemal zupełnie nieznana.

Pisarka, zwana pierwszą damą literatury niderlandzkiej, urodziła się 2 lutego 1918 roku w Batawii, czyli obecnej Dżakarcie. Pierwsze dwadzieścia lat życia spędziła w Holenderskich Indiach Wschodnich. W 1938 roku Haasse wyjechała do Amsterdamu, gdzie studiowała skandynawistykę, a także ukończyła szkołę teatralną. Siedem lat później, w 1945 roku, zadebiutowała jako literatka, wydając tomik poezji. Jej debiut prozatorski to rok 1948. Wtedy to powieściopisarka opublikowała powieść pt. Urug. Haasse wydała ją anonimowo. Nawet jej nie sprzedawała – książka stanowiła upominek rozdawany w trakcie Tygodnia Książki.

Od tego czasu Hella S. Haasse opublikowała kilkadziesiąt książek. Zajmowała się również eseistyką i krytyką literacką. Uzyskała tytuł doktora honoris causa uniwersytetów w Lowanium oraz w Utrechcie. W roku 1981 otrzymała Nagrodę Literacką im. Constantijna Huygensa za całokształt twórczości, w 1984 – prestiżową Nagrodę P.C. Hoofta. W 2004 roku uhonorowana została Prijs der Nederlandse Letteren.

Panowie herbaty to jedna z ostatnich powieści Helli S. Haasse. Pisarka opublikowała ją w 1992 roku. Podobnie, jak to miało miejsce w przypadku kilku innych jej powieści, i tu autorka oparła opowiadaną historię na kanwie zdarzeń historycznych, a jej tematem uczyniła skomplikowane więzi między ludźmi. Interpretację postaci i zdarzeń Haasse opiera na zachowanych dokumentach, między innymi na fotografiach i listach udostępnionych jej przez potomków rodziny Kerkhovenów. Świadomość prawdziwości opowiadanej historii w połączeniu z niewiarygodnie wciągającą narracją skutkuje niezwykłym doświadczeniem literackim. Nic więc dziwnego, że w dorocznym plebiscycie Fundacji na rzecz Propagowania Czytelnictwa (CPNB) uznano Panów herbaty za najlepszą książkę wydaną w 1992 roku w Holandii.

Za miejsce akcji powieści pisarka obrała sobie tereny świetnie przez nią znane. Hella S. Hasse przenosi czytelników wprost na jawajskie plantacje. Panowie herbaty nawiązują bowiem do kolonialnej przeszłości Holandii.



Akcja powieści obejmuje lata 1869-1918. To właśnie w tym czasie Jawa stanowiła część Holenderskich Indii Wschodnich (wcześniej, do 1799 roku, Kompanii Wschodnioindyjskiej). Choć głównym bohaterem książki jest Rudolf Eduard Kerkhoven, Panowie herbaty to tak naprawdę monumentalna saga rodzinna. Powieść, choć właściwie drobna objętościowo, fabularnie jest gigantyczna. Jest niezwykle gęsta i wielowątkowa. To dlatego, że Hella S. Haasse czerpie z najlepszych tradycji XIX-wiecznej powieści realistycznej. Z niezwykłą skrupulatnością odmalowuje dzieje czterech pokoleń rodziny Kerkhovenów oraz świat przedstawiony powieści. Szczegółowo portretuje tło historyczno-obyczajowe, konwenanse pętające bohaterów, zależności pomiędzy kolejnymi członkami klanu czy wreszcie niezrównane piękno jawajskiej przyrody. Autorka drobiazgowo odmalowuje relacje pomiędzy kluczowymi dla powieści postaciami – czy to między Rudolfem a jego ojcem, czy to między Rudolfem a Jenny, czy wreszcie między siostrami Rudolfa a ich mężami.

Panowie herbaty to powieść wyjątkowa – misternie zaplanowana, doskonale napisana. Jej największymi atutami są niespieszna, epicka fabuła oraz oszczędny język narracji. Hella S. Haasse pisze tak, jak lubię – tradycyjnie, nieco staroświecko, lecz bez cienia wątpliwości – wybitnie. Dlatego już teraz wiem, że w przyszłości na pewno jeszcze nie raz się z nią spotkam. Na półce już mam Niebezpieczny związek albo listy z Daal en Berg .
Komentarze
  • 1
    niebieska 5 czerwca 2010 | 23:39:35

    Uff ulżyło mi :) "Panowie herbaty " zostały przeze mnie ofiarowane komuś bliskiemu z okazji urodzin .
    Ponieważ kocham herbatę to dałam to co lubię . Jednak smaku tej jeszcze niestety nie poznałam .Muszę to szybko nadrobic , tymczasem cieszę się że mój podarunek może się podobać :)

  • 2
    mary 6 czerwca 2010 | 21:17:10

    kolejna pozytywna recenzja :)

  • 3
    Annie 6 czerwca 2010 | 21:44:58

    Niebieska, lepszego prezentu nie mogłaś podarować :) Powieść jest cudowna i także Tobie gorąco ją polecam. Na pewno Cię nie zawiedzie :)

    Mary, ostatnio mam wyjątkowe szczęście do książek. Ale to dobrze, gdyby przyszło mi jeszcze trafiać na gnioty to tak by mnie to zdemotywowało, że i czytanie rzuciłabym w cholerę ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję