Okładka książki: Moja afrykańska miłość. Biała Masajka wraca do Barsaloi
  • Autor: Hofmann Corinne
  • Tytuł: Moja afrykańska miłość. Biała Masajka wraca do Barsaloi
  • Tytuł oryginału: Wiedersehen in Barsaloi
  • Język oryginału: niemiecki
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-247-0201-5
  • Seria: Fakty
  • Wydawca: Świat Książki, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki, Wydawnictwo
A- A A+

Kiedy po czternastu latach wraca się do ukochanego miejsca na ziemi, targają człowiekiem przeróżne emocje. Radość, niepokój, tęsknota… Ręce drżą, a w każdej chwili z oczu mogą popłynąć wodospady łez. Dlatego warto w sentymentalną podróż zabrać ogromne pudełko chusteczek. A także… wydawcę i fotografa. A nuż wyjdzie z tego jakaś książka?

Moja afrykańska miłość to ostatni tom trylogii opowiadającej o losach białej kobiety, która postanowiła poślubić Masaja. Pierwsza książka Hofmann, Biała Masajka była relacją z czterech lat spędzonych przez Corinne w afrykańskim buszu. Żegnaj Afryko, drugi tom, to zapis jej dziejów po powrocie do Szwajcarii. Moja afrykańska miłość zaś to jedno wielkie nic. Pretekstem do napisania książki była podróż autorki do Kenii na plan filmowy ekranizacji jej historii, zaś trzeci z kolei pamiętnik (konsekwentnie nie użyję w kontekście tych tekstów słowa powieść) miał stanowić zbiór refleksji nieodrodnej córy kenijskiej ziemi na temat ukochanego kraju. Zamierzenia zamierzeniami, a życie życiem. Książka nie jest barwnym reportażem, a napisaną bez polotu relacją z krótkiego spotkania z rodziną i jeszcze krótszego pobytu na planie filmowym, opatrzoną antyglobalistycznym komentarzem i nutą żalu nad ginącą kulturą Masajów. Autorka dostrzega zmiany, jakie zaszły na Czarnym Lądzie przez ostatnie kilkanaście lat, ale jej obserwacje nie wnoszą żadnej świeżości do jej refleksji. Odgrzewane wspomnienia, odwiedzane po raz kolejny te same miejsca czy rozniecane na siłę emocje nie są w stanie zrobić na czytelniku już żadnego wrażenia. To wszystko zdaje się niesamowicie sztuczne, wyprane z autentyczności, fałszywe. I piekielnie skomercjalizowane.

Ponieważ z tomu na tom jest coraz gorzej, na tym zakończę moją relację ze spotkania z pamiętnikami Corinne Hofmann. Jednak, aby była ona pełna, muszę dodać jeszcze na koniec dwa zdjęcia: pierwsze, pokazujące jak było (koniec lat 80. XX wieku) i drugie, ukazujące jak jest (2005). Voilà!





Inne recenzje książek Hofmann Corinne:

Biała Masajka
Żegnaj Afryko. Dalsze losy Białej Masajki
Komentarze
  • 1
    nutta 2008-11-18 9:07:16

    Nie katuj sie już tymi wypocinami Corinne;)No chyba, że to jakieś postanowienie pokutne:)

  • 2
    Lilithin 2008-11-18 11:23:05

    Ekhem, przepraszam, a czy ten pan to ten Masaj, w którym wspaniała pani Corinne się zakochała?
    Annie, co Cię pchnęło do przeczytania wszystkich trzech części? Nie wiem, czy ja bym podołała ;)

  • 3
    germini 2008-11-18 15:43:49

    Uważam, że lektura wszystkich trzech części zahacza o sado-maso ;) Albo jest to postanowienie pokutne, jak zauważyła Nutta :)

    Lil, ja nie podołałabym na pewno. Wystarczy mi, że zapoznałam się z pierwszą częścią, a i tak wrażeń będę z tego miała do końca życia ;)

  • 4
    Magrat 2008-11-18 23:17:05

    Aniu, jakim cudem tak szybko przebrnęłaś przez 3 tomy? Ja nie mogłam przeboleć kilkunastu stron grafomańskich ochów i achów nad spotkanym tubylcem, a Ty dzielna kobieto rozwaliłaś 3. Czy jak mówiły moje poprzedniczki to jakać pokuta?

  • 5
    pannakotta 2008-11-19 13:49:23

    Nie spodziewałam się, że po dość ...ekhm... sceptycznej ;-) recenzji "Białej Masajki" sięgniesz po inne książki tej autorki. Współczuję rozczarowania.
    Niemniej, dla mnie jako czytelniczki Twojego bloga, w sumie nie przeszkadza to, że książka Ci się nie spodobała ;-) Ponieważ piszesz barwnie i ze swadą szalenie miło mi czytać nawet niepochlebne recenzje :-) Zapewniam Cię, że po te książki na pewno nie sięgnę :-)
    Pozdrawiam!

  • 6
    Annie 2008-11-19 17:24:41

    Nie, nie pokuta, ale potrzeba rozładowania kumulujących się negatywnych emocji :D Na wykładowcach się nie odegram, to chociaż wyzłoszczę na książkach, które mnie doprowadzają do szewskiej pasji... :D

    Lilithin, tak, to ten Masaj. Piękny Masaj :D

    Pannakotto, witaj! Muszę przyznać, że zawstydziłaś mnie tyloma miłymi słowami, dziękuję :) Ogromnie się cieszę, że znajdujesz przyjemność w czytaniu recenzji :)

    Moc pozdrowień!

  • 7
    ela26 2011-11-26 5:00:55

    wiecie co, wrocilam tu, bo zdalam sobie sprawe, ze te ksiazki napsala laska, ktora bardzo mlodo podjela oszalamiajaca decyzje nic nie wiedzac o zyciu. Wymagacie talentu i wiedzy literackiej od kogos, kto byl sprzedawca. To co przezyla w lepiance z krowich plackow jest ciekawe i rzeczywiscie wyjatkowe. Spisala jak umiala. Rozumiem to, reszta to rzeczywiscie komercja i zachlystywanie sie sukcesem ksiazki, bo nikt jej nie powiedzial, ze ludzi interesowala fabula a nie jej "takent literacki".

  • 8
    aniamak 2012-4-15 14:28:51

    Jedno jest pewne: ta kobieta zrobiła na tej historii niezle pieniądze. Udało jej się przetrwać te kilka lat w tamtych warunkach. I jej jedyne niewątpliwe sukcesy... Książki i film - śmieszne... takie bajeczki dla naiwnych

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Matka Joanna od Aniołów

Matka Joanna od AniołówJubileuszowa seria „50 na 50” Znaku to wspaniała kolekcja wybitnych dzieł wybitnych autorów. Utworów zarówno dobrze znanych, jak i tych niesłusznie zapomnianych. Jednym z pierwszych, otwierających ją tomów jest Matka Joanna od Aniołów...

Tomasz Mann pisał lepiej, ale ja nie palę podczas pisania – wywiad z Nicolasem Reminem

Tomasz Mann pisał lepiej, ale ja nie palę podczas pisania – wywiad z Nicolasem Reminem Zadebiutował w 2004 roku i od tego czasu wydaje nieprzerwanie, niemal rokrocznie ofiarowując swoim czytelnikom kolejny tom przygód commissario z San Marco. Seria, której głównym bohaterem jest wenecki komisarz, Alvise Tron...

Balladyna wears Prada

Balladyna wears PradaWielka gwiazda kina – Faye Dunaway – zagra we współczesnej wersji dramatu Juliusza Słowackiego „Balladyna”. Film w reżyserii Dariusza Zawiślaka będzie nosił tytuł „The Bait” i na ekrany ma trafić jeszcze w tym roku...

Śladami "Obietnicy anioła"...

Śladami Obietnicy anioła... - „Czarodziejski zamek wyrosły na morzu…” - zacytował François. – Szary cień, wznoszący się na tle mglistego nieba… O zachodzie słońca niezmierzone połacie piasku były czerwone...

Rekordowy Światowy Dzień Książki (stosiki)

Rekordowy Światowy Dzień Książki (stosiki) Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się zamieścić notki na temat nowych stosów książkowych, która byłaby tak obficie wypełniona zdjęciami. Światowy Dzień Książki (a zwłaszcza towarzyszące temu świętu promocje ;) zrobił swoje i, co tu dużo mówić...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone