„Moja afrykańska miłość. Biała Masajka wraca do Barsaloi”
Okładka książki „Moja afrykańska miłość. Biała Masajka wraca do Barsaloi”
  • Autor: Corinne Hofmann
  • Tytuł: Moja afrykańska miłość. Biała Masajka wraca do Barsaloi
  • Tytuł oryginału: Wiedersehen in Barsaloi
  • Język oryginału: niemiecki
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-247-0201-5
  • Seria: Fakty
  • Wydawca: Świat Książki, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 17 listopada 2008 A- A A+
Kiedy po czternastu latach wraca się do ukochanego miejsca na ziemi, targają człowiekiem przeróżne emocje. Radość, niepokój, tęsknota… Ręce drżą, a w każdej chwili z oczu mogą popłynąć wodospady łez. Dlatego warto w sentymentalną podróż zabrać ogromne pudełko chusteczek. A także… wydawcę i fotografa. A nuż wyjdzie z tego jakaś książka?

Moja afrykańska miłość to ostatni tom trylogii opowiadającej o losach białej kobiety, która postanowiła poślubić Masaja. Pierwsza książka Hofmann, Biała Masajka była relacją z czterech lat spędzonych przez Corinne w afrykańskim buszu. Żegnaj Afryko, drugi tom, to zapis jej dziejów po powrocie do Szwajcarii. Moja afrykańska miłość zaś to jedno wielkie nic. Pretekstem do napisania książki była podróż autorki do Kenii na plan filmowy ekranizacji jej historii, zaś trzeci z kolei pamiętnik (konsekwentnie nie użyję w kontekście tych tekstów słowa powieść) miał stanowić zbiór refleksji nieodrodnej córy kenijskiej ziemi na temat ukochanego kraju. Zamierzenia zamierzeniami, a życie życiem. Książka nie jest barwnym reportażem, a napisaną bez polotu relacją z krótkiego spotkania z rodziną i jeszcze krótszego pobytu na planie filmowym, opatrzoną antyglobalistycznym komentarzem i nutą żalu nad ginącą kulturą Masajów. Autorka dostrzega zmiany, jakie zaszły na Czarnym Lądzie przez ostatnie kilkanaście lat, ale jej obserwacje nie wnoszą żadnej świeżości do jej refleksji. Odgrzewane wspomnienia, odwiedzane po raz kolejny te same miejsca czy rozniecane na siłę emocje nie są w stanie zrobić na czytelniku już żadnego wrażenia. To wszystko zdaje się niesamowicie sztuczne, wyprane z autentyczności, fałszywe. I piekielnie skomercjalizowane.

Ponieważ z tomu na tom jest coraz gorzej, na tym zakończę moją relację ze spotkania z pamiętnikami Corinne Hofmann. Jednak, aby była ona pełna, muszę dodać jeszcze na koniec dwa zdjęcia: pierwsze, pokazujące jak było (koniec lat 80. XX wieku) i drugie, ukazujące jak jest (2005). Voilà!




Komentarze
  • 1
    nutta 18 listopada 2008 | 9:07:16

    Nie katuj sie już tymi wypocinami Corinne;)No chyba, że to jakieś postanowienie pokutne:)

  • 2
    Lilithin 18 listopada 2008 | 11:23:05

    Ekhem, przepraszam, a czy ten pan to ten Masaj, w którym wspaniała pani Corinne się zakochała?
    Annie, co Cię pchnęło do przeczytania wszystkich trzech części? Nie wiem, czy ja bym podołała ;)

  • 3
    germini 18 listopada 2008 | 15:43:49

    Uważam, że lektura wszystkich trzech części zahacza o sado-maso ;) Albo jest to postanowienie pokutne, jak zauważyła Nutta :)

    Lil, ja nie podołałabym na pewno. Wystarczy mi, że zapoznałam się z pierwszą częścią, a i tak wrażeń będę z tego miała do końca życia ;)

  • 4
    Magrat 18 listopada 2008 | 23:17:05

    Aniu, jakim cudem tak szybko przebrnęłaś przez 3 tomy? Ja nie mogłam przeboleć kilkunastu stron grafomańskich ochów i achów nad spotkanym tubylcem, a Ty dzielna kobieto rozwaliłaś 3. Czy jak mówiły moje poprzedniczki to jakać pokuta?

  • 5
    pannakotta 19 listopada 2008 | 13:49:23

    Nie spodziewałam się, że po dość ...ekhm... sceptycznej ;-) recenzji "Białej Masajki" sięgniesz po inne książki tej autorki. Współczuję rozczarowania.
    Niemniej, dla mnie jako czytelniczki Twojego bloga, w sumie nie przeszkadza to, że książka Ci się nie spodobała ;-) Ponieważ piszesz barwnie i ze swadą szalenie miło mi czytać nawet niepochlebne recenzje :-) Zapewniam Cię, że po te książki na pewno nie sięgnę :-)
    Pozdrawiam!

  • 6
    Annie 19 listopada 2008 | 17:24:41

    Nie, nie pokuta, ale potrzeba rozładowania kumulujących się negatywnych emocji :D Na wykładowcach się nie odegram, to chociaż wyzłoszczę na książkach, które mnie doprowadzają do szewskiej pasji... :D

    Lilithin, tak, to ten Masaj. Piękny Masaj :D

    Pannakotto, witaj! Muszę przyznać, że zawstydziłaś mnie tyloma miłymi słowami, dziękuję :) Ogromnie się cieszę, że znajdujesz przyjemność w czytaniu recenzji :)

    Moc pozdrowień!

  • 7
    ela26 26 listopada 2011 | 5:00:55

    wiecie co, wrocilam tu, bo zdalam sobie sprawe, ze te ksiazki napsala laska, ktora bardzo mlodo podjela oszalamiajaca decyzje nic nie wiedzac o zyciu. Wymagacie talentu i wiedzy literackiej od kogos, kto byl sprzedawca. To co przezyla w lepiance z krowich plackow jest ciekawe i rzeczywiscie wyjatkowe. Spisala jak umiala. Rozumiem to, reszta to rzeczywiscie komercja i zachlystywanie sie sukcesem ksiazki, bo nikt jej nie powiedzial, ze ludzi interesowala fabula a nie jej "takent literacki".

  • 8
    aniamak 15 kwietnia 2012 | 14:28:51

    Jedno jest pewne: ta kobieta zrobiła na tej historii niezle pieniądze. Udało jej się przetrwać te kilka lat w tamtych warunkach. I jej jedyne niewątpliwe sukcesy... Książki i film - śmieszne... takie bajeczki dla naiwnych

  • 9
    petrula 4 sierpnia 2012 | 23:45:55

    Książka jest fantastyczna (1TOM) ! Podziwiam odwagę i siłę młodziutkiej dziewczyny. To jest miłość od pierwszego wejrzenia!!! Zamierzam przeczytać kolejne tomy i bez wahania polecam tekturkę do poduszki. Aniamak , to nie jest naiwne! A Tobie kto zabrania tak zarabiać pieniądze??

  • 10
    pirelka 11 września 2012 | 18:20:32

    Nie wiem czemu dla was takim ciężarem jest czytanie książek Corinne, ja przeczytałam całe 3 tony z zapartych tchem, świetnie się czyta i jest to niesamowita historia, fantastyczna i wciągająca. Trzeba umieć się w to zagłębić i odpowiednio wczuć. Niesamowite wrażenia. Najpierw oglądnęłam film w kinie, byłam zafascynowana, kupiłam wszystkie książki a teraz właśnie czytam nową książkę Corinne "Afryka,moja miłość". Niesamowite i tak samo świetnie napisane.

  • 11
    gość 18 grudnia 2013 | 21:49:24

    Pieprzycie glupoty. Ksiazki i filmy wspaniale !!!!

  • 12
    gość 22 lutego 2014 | 20:58:26

    czytam te wpisy i komentarze i jestem przerażona głupotą ich autorów, ludzie ... wymagacie talentu literackiego a nie zastanowicie się nad sensem i historią tej opowieści, biała masajka i reszta tytułów to wyśmienita opowieść o przeżyciach, to prawdziwe wspomnienia i właśnie to należy w tych książkach podziwiać, ... która z was odważyłaby się z miłości poświęcić karierę, zamieszkać w buszu, wyjść za mąż, urodzić dziecko ... żadna nie ma tyle odwagi .. potraficie tylko krytykować ... w dzisiejszych czasach jest żądza pieniądza...domyślam się,że wszystkie panienki, które umieściły wpisy o głupocie Corinnne wyszły za mąż nie z miłości a dla pieniędzy ... i wolą czytać romansidła, wymyślone historie miłosne napisane przez jakiś wielki talent literacki ... dramat ... współczuję wam głupoty ... żałosna żenada

  • 13
    gość 2 marca 2014 | 22:56:33

    Ktoś napisał, że ta cała historia to " bajeczki dla naiwnych" . Byłam w Kenii i cała historia jak i nawet film są cholernie autentyczne bo tam tak faktycznie wygląda !!! Niewiele się zmieniło. Na zapyziałych wsiach, które też widziałam niestety żyje się dokładnie tak jak przedstawiono to w owej historii. Bajeczką to może być dla kogoś kto siedzi w PL i Kenii na oczy nie widział.

  • 14
    gość 9 czerwca 2014 | 19:32:54

    Przeczytałam właśnie 3 część, bardzo mnie ta historia poruszyła. Niesamowicie odważna kobieta, postawiła wszystko na jedną kartę, poszła za głosem serca i w zasadzie sporo wygrała. A wszystkie te krytyczne uwagi to chyba zwykła zawiść

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję