„Żegnaj Afryko. Dalsze losy Białej Masajki”
Okładka książki „Żegnaj Afryko. Dalsze losy Białej Masajki”
  • Autor: Corinne Hofmann
  • Tytuł: Żegnaj Afryko. Dalsze losy Białej Masajki
  • Tytuł oryginału: Zurück aus Afrika
  • Język oryginału: niemiecki
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 83-7391-703-9
  • Seria: Fakty
  • Wydawca: Świat Książki, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 17 listopada 2008 A- A A+
Kiedy w sierpniu 1998 roku ukazała się „Biała Masajka”, miałam nadzieję, że historia mojej afrykańskiej miłości spotka się z szerokim zainteresowaniem, ale nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, iż książka ta w krótkim czasie znajdzie się na listach bestsellerów, zostanie przetłumaczona na 15 języków, a także sfilmowana.

Ja też nie. I tak po prawdzie, jestem przerażona. Ano nic, dramatu (post)afrykańskiego ciąg dalszy.

Wiedziona antropologiczną ciekawością co do zjawiska zwanego Corinne Hofmann, a także ciekawością ludzką co do dalszych losów Białej Masajki, przeczytałam Żegnaj Afryko, drugą część pamiętników kobiety, która przelotnie widząc pięknego Masaja, zakochała się w nim, po czym rzuciła całe swoje dotychczasowe życie i przeniosła się do Kenii. Do buszu. Żegnaj Afryko to nic innego, jak odcinanie kuponów od zdobytej popularności. I niech będzie, jestem w stanie zrozumieć potrzebę wydania sequela – czytelników ciekawi czy Corinne i jej ciemnoskórej, masajskiej córeczce, Napirai, udało się szczęśliwie uciec z Afryki, jak dalej potoczyły się ich losy, co teraz porabiają. Tylko nie jestem w stanie zrozumieć jednego – po co wydawać książkę, jeśli nie ma się niemal zupełnie nic do powiedzenia?

Żegnaj Afryko otwierają wspomnienia autorki snute bezpośrednio po tym, jak podjęła decyzję o wyjeździe i szczęśliwie zdobyła niemiecki paszport dla córki i list od masajskiego męża, zezwalający na wyjazd Napirai do Szwajcarii. Wyjazd ma trwać trzy tygodnie, po czym Corinne ma wrócić do Barsaloi. Lketinga nie wie jednak jeszcze, że przez najbliższe kilkanaście lat już więcej żony nie zobaczy.

Książka tak naprawdę stanowi pamiętnikarski zapis kolejnych lat życia Corinne Hofmann – jej trudnej aklimatyzacji w Szwajcarii, walki z biurokracją, rozwodu z Lketingą, a także wspomnień związanych z promocją Białej Masajki i przygotowywaniem ekranizacji powieści. Jednak tak, jak jej przygody w Afryce były wciągające i mogły pasjonować, tak historia zawarta na stronach Żegnaj Afryko jest zwyczajnie nudna. Co więcej, nie można się oprzeć wrażeniu, że książka została napisana na chybcika. Nie znajdziemy tu obszernych historii, podszytych ciekawymi spostrzeżeniami. Nawet najciekawszy fragment – relacja z wyprawy Corinne na Kilimandżaro, będąca symbolicznym domknięciem jej romansu z Afryką – potraktowana jest skrótowo i po macoszemu.

Często ludzie zadają mi pytanie, czy kiedykolwiek żałowałam, że zakochałam się w wojowniku Samburu. Za każdym razem odpowiadam z najgłębszym przekonaniem: Nigdy! Otrzymałam przywilej stania się częścią pewnej kultury, której w tej formie prawdopodobnie już niedługo nie będzie, i dane mi było przeżyć wielką miłość. (...) Jeśli nawet we wcześniejszym życiu byłam Samburu, to w tym obecnym urodziłam się i wyrosłam w Szwajcarii, a tym samym ukształtowała mnie nasza środkowoeuropejska kultura. To jest chyba główny powód, dla którego miłość Lketingi i moja nie mogła przetrwać. Byliśmy po prostu zbyt różni. Poza tym nie mieliśmy możliwości głębokiego porozumienia językowego. W moim obecnym związku partnerskim wiem doskonale, jak ważna i piękna jest wymiana myśli i uczuć za pomocą rozmowy.

To naprawdę pokrzepiające, że Corinne po latach sama do tego wniosku doszła…
Komentarze
  • 1
    Lilithin 17 listopada 2008 | 16:43:05

    Faktycznie, dojście do takiego wniosku budzi podziw ;]

  • 2
    Annie 17 listopada 2008 | 19:20:40

    Prawda? To się nazywa przenikliwość... :D

  • 3
    kaha 6 września 2010 | 15:46:11

    Ksiażki czyta sie nie po to by rozumiec ale poznawac i rozszerzac horyzonty.Zeby było prosciej dla tych co nie potrafia pojąc sensu i osobliwości tychże książek odsyłam do harlequinów-tak to się pisze???

  • 4
    Zdzicho 18 września 2012 | 10:27:13

    Należałoby zapytać czy ta wielka miłość to obustronna czy tylko z JEJ strony. Facet z epoki kamiennej, z którym nawet porozumiewać się nie można w jego własnym języku ... czy on ją tak samo wielką miłością kochał ?

  • 5
    Mario 27 czerwca 2018 | 10:58:32

    To jest gniot a nie recenzja. Z książki można się wiele dowiedzieć o sytuacjach i problemach życia niemal-imigrantki w Szwajcarii, o tym jak autorka w sprytny sposób pokonuje problemy i umie radzić sobie w sytuacjach miedzyludzkich i zawsze wychodzi w życiu na prostą, a jeśli kogoś to nie interesuje to nie powinien czytać.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję