„Rzymskie „dolce vita””
Okładka książki „Rzymskie „dolce vita””
  • Autor: Penelope Green
  • Tytuł: Rzymskie „dolce vita”
  • Tytuł oryginału: When in Rome
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Katarzyna Kasterka
  • Liczba stron: 320
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7648-389-4
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 10 lutego 2011 A- A A+
La dolce vita – słodkie, dobre życie. Zdaniem Felliniego, możliwe tylko w jednym miejscu na Ziemi. Zmysłowe, oniryczne, wyrafinowane… Właśnie takie jest jego Wieczne Miasto. Zupełnie odmienne od Rzymu australijskiej eskapistki – niespełna trzydziestoletniej dziennikarki, Penelope Green.

Powinna była być szczęśliwa. Miała wszystko – dobrze płatną pracę, elegancki apartament, kochającą rodzinę i grono przyjaciół, na których zawsze mogła polegać. Los traktował ją z nadzwyczajną łaskawością. A mimo to nie była zadowolona, choć zapytana dlaczego, nie umiałaby udzielić żadnej odpowiedzi. Dwudziestoośmioletnia Penny przechodzi kryzys. Chciałaby żyć inaczej, pełniej, ale nie wie, czego tak naprawdę jej brakuje. W poszukiwaniu odpowiedzi wybiera się więc do wróżki, a wizyta u jasnowidza motywuje ją do podjęcia konkretnych działań. Penelope postanawia poszukać szczęścia w Rzymie. Kupuje bilet w jedną stronę i – prawie nie znając języka – wyrusza na drugi koniec świata w nadziei na spełnienie marzeń.

Rzymskie „dolce vita” to pierwszy tom trylogii opisującej włoskie perypetie australijskiej dziennikarki Penelope Green. Autorka, zmęczona codzienną rutyną, rzeczywiście zdecydowała się porzucić poukładane życie i rozpocząć wszystko od nowa poza granicami Australii. W 2002 roku wyjechała do Włoch – najpierw do Perugii, potem zaś do Rzymu. Jednak jej odyseja nie skończyła się na Wiecznym Mieście. Drugi tom trylogii nosi wiele wyjaśniający tytuł Neapol, moja miłość.

Swoją znajomość z Penelope Green rozpoczęłam właśnie od neapolitańskiego rozdziału jej życia. W recenzji nie kryłam, że sposób, w jaki autorka opowiada o życiu na południu Włoch bardzo przypadł mi do gustu. Sądziłam, że w podobnym tonie utrzymany jest pierwszy tom trylogii. Naiwnie. W gruncie rzeczy to dwie różne książki.

Rzymskie „dolce vita” to pamiętnik beztroskiej i bezmyślnej trzydziestolatki. To opowieść o poszukiwaniu szczęścia, jednak szczęścia pisanego przez małe „s”. Penny znajduje bowiem upodobanie w rzeczach… prozaicznych. W kelnerowaniu, imprezach i bzykaniu się z kim popadnie. Niby chce wieść życie „alla Romana”, ale zupełnie jej to nie wychodzi. Aklimatyzuje się, jednak jej próby wtopienia się w lokalną społeczność rzadko kiedy kończą się sukcesem. Co prawda, po pewnym czasie barmani przestają dekorować serduszkami podawaną jej kawę, jak to zazwyczaj czynią w stosunku do obcokrajowców, jednak Penny nadal pozostaje dla nich „una straniera”, tą obcą. Życie we Włoszech zaczyna kobiecie niechybnie przypominać to, jakie nie tak dawno temu wiodła w swojej ojczyźnie. Różni się tylko tym, że tu nie ma pieniędzy i ledwo wiąże koniec z końcem. Marzenie o cudownym życiu pod słońcem Italii nie przetrwało konfrontacji z szarą codziennością. Penny zaczyna zastanawiać się nawet nad powrotem do domu, do rodziców. Tymczasem ten trudny moment jej życia okazuje się momentem przełomowym. To w tym miejscu rodzi się Penelope, którą tak polubiłam w jej następnej książce.

Znużona codziennością w takim samym stopniu jak wcześniej życiem w Australii, zaczynam podejrzewać, że do tej pory patrzyłam na Włochy przez różowe okulary; dałam się omamić estetycznymi walorami tej kultury – architekturą, historią, sztuką kulinarną i winem – bo to mnie uszczęśliwiało. Uciekając od rozmów po angielsku i konsekwentnie bojkotując anglojęzyczną prasę, najprawdopodobniej przyspieszyłam naukę włoskiego, ale pozostałam ślepa na ważne i ponure problemy tego kraju, tym bardziej że bezpośrednio mnie nie dotyczyły. Ignorowałam je radośnie, ponieważ przeczytanie włoskiej gazety kosztuje dużo wysiłku i zabiera sporo czasu, a mnie pochłaniał bez reszty mój mały światek, kręcący się jedynie wokół pracy i „amore”. Nic dziwnego, że Włosi widzą w obcokrajowcach jedynie bezmyślnych idiotów.

A Penny traktowana jako kolejna bezmyślna idiotka wcale być nie chce. Zaczyna więc intensywnie uczyć się włoskiego, zaczyna regularnie czytać prasę i zaczyna rozmawiać o tych Włoszech, jakich zazwyczaj nie widzą turyści. Wreszcie wychodzi z niej dziennikarka – Penny pyta, obserwuje, szuka odpowiedzi. Ma wyostrzone zmysły, bo jest ekstremalnie ciekawa tego „ukrytego” miasta.

A jaki jest współczesny Rzym? Brudny, zaniedbany, zakurzony. Pozbawiony uroku, bo uwspółcześniany niemal w każdym swoim wymiarze. Wieczne Miasto jest nieufne wobec obcych. Nie lubi turystów, choć żyje dzięki przyjezdnym. Już nie jest zmysłowe, oniryczne, wyrafinowane. Bo jak może być ekskluzywne, skoro przed eleganckimi butikami przy Schodach Hiszpańskich stoją hałaśliwi handlarze z miernymi podróbkami? Pamięć o słodkim życiu odchodzi w zapomnienie. Teraz „vita” może być co najwyżej „la vita salata”. A mimo to Penelope i tak się podoba. Bo to JEJ życie. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!
Komentarze
  • 1
    Mary 10 lutego 2011 | 19:32:40

    :) bardzo mi sie spodobaly Włochy wg Penelope. Drugą część juz czytałam tez dobra. Moze bohaterka jakas taka denerwujaca nieco ale Włochy swietnie przedstawione. Czekam na 3cią bo podobno ma byc

  • 2
    Annie 10 lutego 2011 | 19:54:47

    Liczę na to, że będzie. Tytuł oryginalny: "Girl By Sea". Mam nadzieję, że choć wydawnictwo nie zamieściło książki w zapowiedziach na ten rok, to pracuje nad tłumaczeniem :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję