„Neapol, moja miłość”
Okładka książki „Neapol, moja miłość”
  • Autor: Penelope Green
  • Tytuł: Neapol, moja miłość
  • Tytuł oryginału: See Naples and Die
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Barbara Szyszko
  • Liczba stron: 240
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7648-436-5
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 19 września 2010 A- A A+
Nie gotuje, nie podróżuje, nie buduje domu. Za to rozmawia z ludźmi, czyta gazety i pisze reportaż. Penelope Green, australijska dziennikarka, kupiła mnie swoją oryginalnością. Napisała bowiem książkę nie o sobie, a o Włoszech i Włochach.

Penelope Green urodziła się w Sydney i pracowała w Australii jako dziennikarka. W swojej ojczyźnie osiągnęła sukces, jednak spełnienie zawodowe okazało się dla niej niewystarczające. W 2002 roku Penny przeniosła się do Rzymu. Tam przeżyła trzy lata. Swoje wrażenia z pobytu w stolicy Włoch zamknęła w książce Rzymskie dolce vita. W 2005 roku Green przeprowadziła się do Neapolu, gdzie pracowała dla Agenzia Nazionale Stampa Associata (ANSA) – największej agencji dziennikarskiej we Włoszech. To właśnie o jej pobycie u stóp Wezuwiusza traktuje Neapol, moja miłość. Dlaczego Neapol? Green unika odpowiedzi na to pytanie, bo nie chce przyznawać się do kierujących nią motywów. Neapol to miasto kamorry, a Australijka ma nieprawdopodobną słabość do kryminalistyki i badania przestępczości.

Choć Penny mieszka już we Włoszech kilka lat i całkiem dobrze posługuje się językiem włoskim, dla Włochów nadal pozostaje una straniera, cudzoziemką. Australijka powoli zapuszcza korzenie w Italii, jednak pomimo sympatii, jaką darzą ją Neapolitańczycy, nadal pozostaje dla nich kimś obcym. Ta perspektywa życia w społeczeństwie, ale poza społeczeństwem, daje się zauważyć także w narracji książki. Choć Penny momentami sprawia wrażenie, jakby czuła się jak Włoszka, nadal pozostaje Australijką i z tego punktu widzenia opowiada nam o Neapolu. Opowiadając o Neapolu, opowiada jednak przede wszystkim o trapiącej go przestępczości. Bezprawie wpisane jest bowiem w kulturę miasta. W każdym swoim wymiarze jest ono kontrolowane przez klany kamorry.

Nazwę „kamorra“ wyjaśniano na różne sposoby. Dla jednych słowo wywodziło się od kurtek, jakie nosili dawniej w Hiszpanii zbójcy, „gamurri“. Inni twierdzili, że pochodzi od Garduny, średniowiecznego tajnego związku hiszpańskich złoczyńców, którzy mieli dokazywać w okolicy miasta jeszcze przed zajęciem Neapolu przez ich pobratymców z Półwyspu Iberyjskiego. Jeszcze inni sądzili, że słowo to wywodzi się od hiszpańskiego słowa „morra“, „bić się, walczyć“. W końcu dowiedziałam się, że kamorra jest dużo starsza od włoskiej mafii i że – choć mało kto ma tego świadomość – są to dwie różne organizacje. Mafia sycylijska to zhierarchizowana struktura, którą kieruje jedna osoba. Kamorra składa się z wielu grup przestępczych, różniących się między sobą wpływami, organizacją wewnętrzną, zasobami finansowymi i sposobem działania. Jak donosił „Internazionale“, kamorra jest też okrutniejsza niż mafia i chętnie ucieka się do wendety.

Green rozmawia profesorem Lambertim, założycielem Centrum Studiów nad Kamorrą (Osservatorio sulla Camorra), z ojcem tragicznie zamordowanej Annalisy Durante, z księdzem Luigim Merolą czy z panią mer Rosą Russo Iervolino. W poznawaniu Neapolu pomaga jej nie tyle urok osobisty, co legitymacja prasowa. Green za wszelką cenę chce dowiedzieć się jak najwięcej o kamorrze. Stąd rozmowy z osobami powiązanymi na różne sposoby z klanami. Stąd też próba nawiązania kontaktu z Robertem Saviano, autorem Gomorry. Stąd też wreszcie wywody na temat złodziei na motocyklach, wyłudzeń czy haraczy, stanowiących ważny, choć przykry, fragment neapolitańskiej rzeczywistości.

Choć Neapol urzeka Green, Australijka nie roztkliwia się nad pięknem jego krajobrazu. Woli konkret od sentymentalnych opisów. Jest ciekawa miasta i ciekawa ludzi. Ma wyostrzone zmysły i z łatwością wyłapuje interesujące detale. Portretuje Neapolitańczyków z sympatią, lecz jej szkice nie są pozbawione krytyki. Zauważa ich spóźnialstwo, brak dbałości w utrzymywaniu relacji, po trosze konformizm. Równocześnie podziwia ich gościnność i, jej zdaniem, cudownie miękki dialekt. Jednak to, co szczególnie ją interesuje, to zwyczaje i wierzenia, składające się na wielowiekową tradycję miasta. Ot, choćby te, dotyczące munacielli, czyli duszków dzieci ubranych w koszule nocne i buty ze srebrnymi klamerkami. „Munacielli“ czasami podrzucają pieniądze lub podpowiadają numery w loterii, ale niektóre płatają figle, chowając drobne przedmioty lub tłukąc talerze. Są też psotniki ocierające się o ludzi na ulicy.

To dzięki takim drobiazgom, a także pełnym szczegółów opisom Green przyciąga uwagę czytelników. I to one sprawiają, że ci ostatni wybaczają jej frustrację, popychającą ją do dostrzegania w każdym mężczyźnie potencjalnego narzeczonego. Australijka bawi, zaciekawia i intryguje. W końcu nie każdemu udało się zobaczyć Neapol i przeżyć.
Komentarze
  • 1
    mary 19 września 2010 | 20:36:26

    druga pozytywna recenzja. i ta cudowna okładka.. ech

  • 2
    Annie 19 września 2010 | 22:07:10

    Ciekawe, co powiesz na okładkę nowej de Blasi :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję