„Morderstwo w Madingley Grange”
Okładka książki „Morderstwo w Madingley Grange”
  • Autor: Caroline Graham
  • Tytuł: Morderstwo w Madingley Grange
  • Tytuł oryginału: Murder at Madingley Grange
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 280
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-60083-93-2
  • Wydawca: GWP, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  • Miejsce wydania: Warszawa
Recenzja
Data publikacji: 20 czerwca 2008 A- A A+
Morderstwo w Madingley Grange to bez wątpienia najbardziej nietypowa książka w dorobku pisarskim Caroline Graham. Przekorna i przezabawna, stanowi pastisz gatunku odwołując się do najlepszych jego wzorów – twórczości Agaty Christie. Fenomenalnie napisana, trzyma w napięciu do ostatniej strony. Zasmakowałam w niej straszliwie i, zapoznawszy się już ze wszystkimi powieściami autorstwa tej angielskiej pisarki, z całą stanowczością mogę stwierdzić – jest jedną z moich ulubionych.

Czy czytaliście kiedyś kryminał o bawieniu się w morderstwo? Nie? Voila! Oto gra, w której wszyscy gracze udają. Ty będziesz detektywem, a Ty ofiarą. Zginiesz jutro o 13.00. Ale nic się nie martw, kiedy będziemy poszukiwać mordercy, nie musisz leżeć na podłodze w hallu. Usiądziemy w salonie, przy kominku, a kamerdyner poda pyszne wino. Dobrze?

Simon Hannaford i jego siostra Laurie postanawiają wykorzystać posiadłość swej ciotki w Madingley, by trochę zarobić. Najmują służbę i zapraszają grupę ekscentryków gotowych zapłacić za dreszczyk emocji na weekend, w czasie którego ma się odbyć zabawa w morderstwo.

Z zaproszenia korzystają przeróżne postaci – wytworna dama szukająca wyrafinowanej rozrywki, rodzina nuworyszy z północnej Anglii, miłośnik Sherlocka Holmesa i dziwak zakochany w latach 30. XX wieku. Jak w każdej powieści Graham, mamy tu do czynienia z przebogatą paletą ludzkich charakterów. Jednak co niecodzienne, każda ich cecha czy każdy stan emocjonalny są tu karykaturalnie wyolbrzymione. Postaci zdają się być przerysowane i nieautentyczne. Ale to ich odrealnienie nie odrzuca, czytelnik szybko godzi się z tą manierą pisarki opisywania bohaterów. Podobnie jak z przeplataniem przez autorkę patetycznych słów z gagami z podrzędnej komedii, górnolotnych deklaracji z wyświechtanymi frazesami. Ta powieść stanowi kompilację motywów, postaci i cech charakteryzujących większość powieści kryminalnych. A już na pewno te, które wyszły spod pióra królowej kryminałów. Czy to faktycznie pamflet? Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jednak tak. Ekspresyjny styl, hiperbole, sposób kreowania świata… To wszystko aż pachnie parodią. Jednak równocześnie nie sądzę, żeby Graham miała na celu wyśmianie gatunku, a zwłaszcza swojej wielkiej poprzedniczki. Ona jedynie pokazuje, że można, przy odrobinie dystansu, humoru i umiejętności, pobawić się konwencjami i stworzyć coś zabawnego z tego, co do tej pory jawiło się wyłącznie jako poważne. Że kryminał również może być pogodnie zabawny, na swój sposób niepowtarzalny, że może się wyróżniać. I ten jej śmiech jest życzliwy, bynajmniej nie szyderczy:

- (…) Zauważyłem z pół tuzina książek w miękkich okładkach na żeliwnym stoliku obok drzwi. Wyobraźcie sobie moją radość, kiedy zorientowałem się, że wszystkie są autorstwa samej wielkiej Agaty Christie. Odkrycie, rzekłbym, co najmniej złowieszcze.
- Nic w tym złowieszczego – odparł Simon. – Potrzebowałem swego rodzaju scenariusza na weekend, więc wybrałem się do Oksfordu, gdzie zakupiłem sześć pozycji. Wybrałem „wielką Agathę”, jak raczyłeś ją nazwać, po prostu dlatego, że była jedynym autorem na półce z kryminałami, którego nazwisko obiło mi się o uszy. Nigdy nie słyszałem o pozostałych. A swoją drogą, nie jest to z pewnością gatunek literacki, na który inteligentna osoba będzie marnować swój cenny czas.
Derek przerwał swój marsz. Jak rażony gromem, z poszarzałą nagle twarzą natarł na Simona. Uczepiwszy się jego piersi, wydał z siebie urwany okrzyk, a potem długie, gorączkowe zawodzenie. Zachwiał się, kolana ugięły się pod nim, a oczy spojrzały gniewnie.
- Hej tam! – Fred skoczył na pomoc. – Coś z nim nie tak.
Sheila również ruszyła w sukurs mężowi. (…)
- Naprawdę, Simon – ciągnęła z rozdrażnieniem Sheila. – Musiałeś powiedzieć coś takiego?
- A skąd ja miałem wiedzieć? – Simon sprawiał wrażenie głęboko dotkniętego. – Nawet kiedy sądził, że próbuję go zabić, nie zareagował tak gwałtownie.


Graham zrywa z tym, do czego do tej pory przyzwyczajała swoich miłośników. Z miejsca dziwi przyjęty sposób prowadzenia narracji oraz zwrot do czytelnika, bądź trafniej – dostrzeżenie go przez narratora: Na tarasie otoczonej fosą wiejskiej posiadłości, wokół ocienionego parasolem w barwne pasy stołu siedziały trzy zachłanne osoby. Cóż, żeby być bardziej dokładnym, jedna z nich była bardzo zachłanna, druga (obecna jedynie jako duch) tylko umiarkowanie, a trzecia, wyjątkowo ładna dziewczyna z ciemnymi, falującymi włosami, cechy tej prawie w ogóle była pozbawiona. W chwili, kiedy rozpoczyna się nasza opowieść, głos zabrała ta ostatnia.

Pisarka puszcza do nas oko i, pełna przekory, nadal dezorientuje, wprowadzając w świat tylko na pozór nam znajomy. I mąci nam w głowach, i miesza. Ale przez cały ten czas zapewnia rozrywkę na kapitalnym poziomie. Tylko… Kogo ja teraz będę czytać jak wszystkie jej książki mam już za sobą? ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję