„Duch w machinie”
Okładka książki „Duch w machinie”
  • Autor: Caroline Graham
  • Tytuł: Duch w machinie
  • Tytuł oryginału: A Ghost in the Machine
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 520
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-60083-91-8
  • Seria: Morderstwa w Midsomer
  • Wydawca: GWP, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: GWP, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Recenzja
Data publikacji: 20 czerwca 2008 A- A A+
Choć w różnych miejscach w Internecie pojawiały się fragmenty Ducha w machinie, najnowszej powieści Caroline Graham, dzielnie omijałam je z daleka nie chcąc psuć sobie przyjemności czerpanej z czytania calutkiej, pachnącej jeszcze drukarnią książki. Bardzo się cieszę, że udało mi się wytrwać w tym postanowieniu, gdyż w nagrodę czekała mnie przepyszna uczta. Tak dobrej powieści Caroline Graham nigdy jeszcze nie czytałam.

Duch w machinie nie zaczyna się od sceny morderstwa, które stanowi następnie punkt wyjścia fabuły, a wykrywanie przestępcy – jej treść. Owszem, morderstwo, a nawet dwa, pojawiają się w książce, toż to w końcu kryminał. Jednak nie stanowią one jej esencji, bowiem głównym tematem tej powieści są ludzie: mieszkańcy Forbes Abbot, małżeństwo z Londynu czy też grupa dochodzeniowa policjantów, kilkadziesiąt barwnych i misternie skonstruowanych postaci, przebogata paleta różnorakich ludzkich charakterów. Tu żaden z bohaterów nie jest podobny do siebie, każdy stanowi zbiór sobie właściwych cech motywujących go do określonych działań. Morderstwo jest tylko konsekwencją spotkania się w konkretnym miejscu i konkretnym czasie grupy ludzi, na których konkretne okoliczności wymusiły konkretne zachowania.

Już od pierwszych kart powieści, Graham zapoznaje nas z wieloma bohaterami. Okazją do zebrania wszystkich kluczowych dla kryminału postaci jest pogrzeb. W wieku osiemdziesięciu dziewięciu lat umiera ukochana ciotka Mallory’ego Lawsona. W spadku pozostawia mu cały swój majątek, którego najistotniejszą część stanowi Appleby House, przepiękny dom otoczony jabłoniami. Paradoksalnie, wieść o śmierci Carey daje cichą nadzieję Kate, jego żonie, na lepszą przyszłość dla samych Lawsonów. Wreszcie po latach nieudanego życia w Londynie będą mogli zaszyć się na angielskiej prowincji i otworzyć własne małe wydawnictwo, Celandine Press. Z Appleby House sąsiadują Parnellowie. On przystojny, lecz cierpiący na niezidentyfikowaną chorobę, ona absurdalnie zazdrosna i zdeterminowana uleczyć ukochanego męża. Graham po mistrzowsku wplata w fabułę coraz to nowe, pozornie niezwiązane ze sobą postacie. Poznajemy miłośnika średniowiecznych machin wojennych – Dennisa Brinkleya, jego drogą przyjaciółkę – Benny Frayle, córkę Lawsonów – Polly, czy też małżeństwo Lathamów, których połączyła nie miłość, a pieniądze.

Czytając książkę można zapomnieć, że jest to kryminał a nie powieść obyczajowa. Sylwetki bohaterów, choć świetnie skrojone, zmarginalizowały samo śledztwo i sprawiły, że postaci dotychczasowych głównych bohaterów, nadinspektora Barnaby’ego i sierżanta Troya, zeszły na drugi plan. Sam fakt zmarginalizowania ich roli zdzierżyłabym gdyby nie to, że jeszcze przed popełnieniem morderstwa przewidziałam kto będzie jego sprawcą. Śledztwo nie było intensywne, nie obfitowało w zaskakujące zwroty akcji, nie było nowatorskie. Było zwyczajnie przewidywalne. Owszem, tu i ówdzie pojawiała się czasem zadziwiająca informacja, jednak takie sytuacje były stosunkowo rzadkie. Ot, takie ciekawostki, które ładnie dopełniały całość.

Drugi mój zarzut dotyczy przesycenia powieści zbyt wieloma wątkami. Zjawiska paranormalne, seanse spirytystyczne, przestępstwa finansowe przeplatają się z poważnymi problemami społecznymi takimi jak molestowanie dzieci w domach dziecka, brak matczynej miłości, bezdzietność. Słuchając kolejnych historii, nie wiedziałam, które informacje wybrać z tekstu, co zapamiętać? Jak zdecydować co jest istotne, a co nie, na czym skupić uwagę? Zwłaszcza na początku zbieranie takiego natłoku informacji było trudne. I prowokowało powstawanie pytania jakie mógłby zadać ktoś szukający wyłącznie kryminalnej rozrywki: po co mi to? Do tego samo rozwiązanie wszystkich problemów nękających bohaterów przypominało hollywoodzki happy end. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie… Tylko czy faktycznie jest się w stanie uwierzyć, że taka sielanka to coś więcej jak literacka fikcja? Bardzo cenię Graham za realizm jej powieści, opisywanie zwykłych ludzi i ich codziennych perypetii przerwanych niezwykłym wydarzeniem, jednak mieszczącym się w ramach pojmowanej przez nich codzienności. Morderstwo, samobójstwo… To się zdarza. Jednak bardzo rzadko zdarza się, żeby problemy tylu ludzi znajdowały swoje szczęśliwe rozwiązanie w paru akapitach i właśnie tego, realnie rozstrzygniętego zakończenia, stanowczo mi tutaj zabrakło.

Niemniej jednak pomimo tych ale książkę czytało mi się wyśmienicie. Tak dobrze jak Zabójstwa w Badger’s Drift, moją pierwszą powieść Caroline Graham, kiedy chłonęłam każde napisane przez nią słowo, zachwycona uderzającym podobieństwem do ukochanych przeze mnie kryminałów Agaty Christie. Te dwie pisarki zapewniły sobie miejsce w gatunku i nie sądzę, żeby znalazł się ktoś, kto mógłby je zdeklasować. No, może Mary Higgins Clark. Ale myślę, że te trzy panie spokojnie zmieszczą się na moim prywatnym postumencie ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję