„Teatrzyk Zielona Gęś”
Okładka książki „Teatrzyk Zielona Gęś”
  • Autor: Konstanty Ildefons Gałczyński
  • Tytuł: Teatrzyk Zielona Gęś
  • Liczba stron: 412
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda w obwolucie
  • Wymiary: 115 x 220 mm
  • ISBN: 978-83-244-0103-4
  • Wydawca: Iskry, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Iskry, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 17 października 2009 A- A A+
Największy Najmniejszy Teatr Świata. A na pewno najwspanialszy. Ponad pół wieku po publikacji zielonogęsiowych miniatur do rąk miłośników Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego trafił tom, w którym zebrano wszystkie scenki teatrzyku, który zatrząsł posadami polskiej groteski. Inteligentny humor i znakomite puenty. A co najciekawsze, zupełnie niedezaktualizujące się. Choć Polskę Anno Domini 2009 różni od Polski końca lat 40. XX wieku wiele, zielona gąska nadal kąsa. Niezwykle boleśnie.

Ten wydany kilka miesięcy temu przez Wydawnictwo Iskry tom to najpełniejszy zbiór scen Teatrzyku „Zielona Gęś”. Obejmuje on nie tylko utwory publikowane w latach 1946-1950 na łamach krakowskiego tygodnika „Przekrój”, ale również „Kaloryfery” z 1953 roku, kilka innych miniatur, które zostały ocenzurowane i które dopiero w latach 70 i 90. XX wieku ujrzały po raz pierwszy światło dzienne, oraz słowo od Kiry Gałczyńskiej, córki „Zielonego Konstantego”.

Zielonogęsiowy absurd zjednał sobie na przestrzeni lat wielu fanów. Potworny wujaszek, Gżegżółka, Fafik – pies redakcyjny, Osiołek Porfirion, Żarłoczna Ewa, prof. Bączyński to tylko nieliczni z wielu bohaterów, którzy stali się ważną częścią polskiej schedy literackiej XX wieku. Gałczyński odmitologizował scenę teatralną, wyśmiał jej patos. Wprowadził na nią zielony nonsens, który przejawia się nie tylko w fabule miniatur, ale również w warstwie didaskaliów. Poeta jednak nie szydzi z dramatu. On łamie konwencje. Ugniata je i bawi się nimi niczym plasteliną, lepiąc z nich zupełnie nową rzeczywistość – ironiczną, kpiarską, ale pełną ogromnego dystansu do samej siebie.

Tak jak komizm, ważny jest również dydaktyzm miniatur. Poeta wyszydza konwenanse, ludzkie przywary, otoczenie, w którym żyje. Wiele scenek ma wyraźny kontekst polityczny, jednak nie są one rozpolitykowane. Równie często jak do polityki Gałczyński nawiązuje w nich do innych tekstów kultury. Zielona Gęś spotyka się z Mickiewiczowskimi Dziadami, z Szekspirowskim Hamletem czy Dantem Alighieri. Miniatury Gałczyńskiego są bardzo intertekstualne. Kunsztownie napisane, zabawne, są nie tylko bardzo chętnie czytane przez czytelników, ale również wykorzystywane przez satyryków (bodaj wspomnieć kabaret Olgi Lipińskiej czy formację Potem). Nic w tym dziwnego, bo przecież…

ZIELONA GĘŚ to teatr jest wspaniały,
ZIELONA GĘŚ na całym świecie gra.
ZIELONA GĘŚ najlepsze ma kawały,
ZIELONA GĘŚ, ZIELONA GĘŚ, ZIELO-O-NA GĘ-Ę-Ę-Ś.


Kurtyna.


Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję