Okładka książki: Słońce Scortów
  • Autor: Gaudé Laurent
  • Tytuł: Słońce Scortów
  • Tytuł oryginału: Le soleil des Scorta
  • Język oryginału: francuski
  • Liczba stron: 272
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 83-7414-121-2
  • Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
  • Wydawca: W.A.B., Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: W.A.B., Wydawnictwo
A- A A+

Laurent Gaudé, obok Michela Fabera i Jaspera Fforde’a, jest jednym z moich ulubionych pisarzy współczesnych. Ma on niezwykły dar opowiadania i stwarzania cudownej, acz niezwykle prostej, rzeczywistości. Posługuje się krótkimi, sprawiającymi wrażenie urwanych, zdaniami. Jest rzeczowy, a każde napisane przez niego słowo jest bardzo mocno osadzone w jego prozie. Jednak pomimo tej oszczędności przekazu, pisarz potrafi stworzyć pełną ciepła, klimatyczną powieść. Budowana przez niego przestrzeń żyje i wciąga nas w swoje ramy, obdarzając całą paletą emocji związanych nie tylko z samą lekturą powieści, ale też z obcowaniem w wytwarzanym przez nią kontekście. Kiedy Gaudé prowadził mnie przez apulijską, spaloną słońcem ziemię, dusiłam się od słonecznego żaru, podświadomie prosząc o odrobinę wiatru, która poruszyłaby gałązkami rozrzuconych po czerwonej ziemi drzew. Ale żaden listek nie zadrżał na drzewach oliwnych. Stały nieruchomo. Zapach wzgórz omdlewał. Kamienie krzyczały, wydane na pastwę upału. Sierpień władał niepodzielnie masywem Gargano…

Laurent Gaudé – prozaik, dramaturg – zadebiutował w 1996 roku drobną nowelą Une fille et trois garson. Pierwszą powieść napisał w 2001 roku. Wydana rok później Śmierć króla Tsongora wzbudziła zainteresowanie krytyków i przyniosła mu prestiżową nagrodę – młodzieżową Nagrodę Goncourtów. Słońce Scortów, trzecia powieść Gaudé, przypieczętowała jego sławę w świecie literackim. Pisarz otrzymał za nią Nagrodę im. Jean-Giono, Nagrodę Populiste, ale przede wszystkim Nagrodę Goncourtów za rok 2004, najważniejszą francuską nagrodę literacką przyznawaną od 1903 roku najlepszym utworom prozaicznym. Jednogłośnie stwierdzono, że była to najsłuszniejsza Nagroda Goncourtów od lat. Co ma zatem w sobie ta powieść, że tak zauroczyła niemal wszystkich jej czytelników?

Montepuccio – niewielka, apulijska wioska rybacka leżąca nad Adriatykiem. Biała osada, skupisko domków na skalistym cyplu, wysoko nad spokojną głębią wód. To właśnie na tej spalonej słońcem ziemi rozpoczyna się historia rodu Scorta. Jest rok 1875. Do miasta po piętnastu latach nieobecności wraca Luciano Mascalzone, miejscowy łotrzyk, a jego jedynym celem jest posiąść Filomenę Biscotti i umrzeć. Reszta, cała reszta nie miała znaczenia. Jednak Luciano nie wie, że jego ukochana nie żyje, że zmarła zaraz po jego aresztowaniu. Na ganku jej rodzinnego domu widzi Filomenę. Nie wie, że to Immacolata, młodsza z sióstr Biscotti, do złudzenia przypominająca starszą.

Luciano Mascalzone wyszedł z domu Filomeny Biscotti, nie zamieniwszy z nią słowa. Zasnęli przytuleni do siebie, znużeni miłością. Już dawno nie spał tak dobrze. Błogim snem, który ogarnia całe ciało. Głębokie ukojenie, sjesta bogacza, który nie zna trosk. Wiedział, co teraz nieuchronnie nastąpi. Wiedział, że mieszkańcy Montepuccio nie pozwolą mu odejść spokojnie. Kiedy dotarł do granicy wioski, napadli go rośli mężczyźni. Ukamieniowali. Jednak Luciano Mascalzone nie odczuwał bólu, miał przecież zginąć przepełniony szczęściem. Posiadł piękną Filomenę. Spełnił swoje jedyne pragnienie. Do Luciana docierały ich krzyki, ostatnie odgłosy tego świata. (…) Aż wreszcie zabrzmiało to ostatnie zdanie, przekleństwo, od którego zadrżała pod nim ziemia: „Immacolata jest ostatnią, którą zgwałciłeś, świński ryju.”. Bezwładne ciało Luciana przeszył dreszcz.

Patrzcie, oto Luciano Mascalzone. Myślał, że był z Filomeną, a rozdziewiczył jej siostrę. Spójrzcie na Luciana Mascalzone. Myślał, że umiera w chwale, a leży na drodze w pyle z komicznym grymasem na twarzy… Los ze mnie zadrwił. Taki mały kaprys. Nawet słońce śmieje się z tej pomyłki… To samo słońce śmiało się, kiedy okazało się, że Immacolata Biscotti zaszła w ciążę. Nieszczęsna kobieta urodzi syna. I tak zacznie się historia rodu Mascalzone. Od pomyłki. Od nieporozumienia.

Gaudé snuje opowieść o pięciu pokoleniach rodu Mascalzone – o ludziach obłożonych rodową klątwą, która stała się ich przeznaczeniem i o ich walce z tym, co nieuniknione. Niczym stary bajarz, opowiada historię życia Rocco Scorta Mascalzone, syna Luciana i Immacolaty oraz o trójce jego dzieci, skazanych przez własnego ojca na ciężkie życie, aby w ten sposób odkupiły winę rodu i przywróciły mu dobre imię. Jednak Słońce Scortów to przede wszystkim opowieść o niezrywalnych więziach rodzinnych i o ludzkich korzeniach, o obowiązkach wynikających z przynależności do rodu i o przywiązaniu do ziemi ojców. Scorta, choć noszą skazę swego pochodzenia, są dumni z tego, że są Scortami. Nazwisko rodowe jest dla nich najważniejsze, bo w życiu, do końca, pozostaje się na zawsze tylko jednym, Scortą. Świadomość tego jest jedynym dobrem jakie należy przekazać kolejnym pokoleniom – dzieciom, wnukom. Nie liczy się majątek, tylko własna rodowa tożsamość. Proszę jej to przekazać, don Salvatore. Kiedy umrę lub gdy stanę się lalką, która zapomniała, jak się mówi, opowie jej ksiądz wszystko, zamiast mnie. Annie. (…) Powie jej ksiądz, że postanowiliśmy pozostać Scortami i skupić się jak przy ogniu wokół tego nazwiska, żeby się ogrzać.

Scorta szanują życie i z pokorą, choć niejednokrotnie nie bez gwałtownych emocji, przyjmują je takim jakie jest. Czy jest ktoś, kto może walczyć z losem? Nie zawrócę biegu rzek i nie ugaszę gwiazd… Byłem tylko człowiekiem. Zrobiłem to, co może zrobić człowiek.

Umiłowawszy sobie wypaloną ziemię Montepuccio, czynią ją swoim domem. Palące promienie południowego słońca są tak gorące, jak ich rodowy temperament. Puste, rozległe przestrzenie, bezruch, wszechogarniający żar wyostrzają wszystkie targające Scortami namiętności. Tu albo się kocha, albo nienawidzi. Nie ma półśrodków. Mocno, intensywnie, bezkreśnie. Właśnie tak należy żyć – ze świadomością kruchości ludzkiego losu, pogodzonym z istotą człowieczeństwa, ale w pełni, czerpiąc z życia, na przekór przeznaczeniu, pełnymi garściami, tyle, ile tylko się da.

Słońce Scortów to powieść bardzo refleksyjna, przesycona niezwykłym klimatem południowych Włoch. Olśniewająca i szalenie wciągająca. Przydająca siłę i rodząca wiarę. Nie w otaczający nas świat, lecz w nas samych. W to, że zawierzając się własnym korzeniom, jesteśmy w stanie dokonać najlepszego wyboru i odkryć prawdę o samych sobie. Tak jak Anna. Wypełniła niespisany testament babki i spełniła jej największe marzenie. Mówiłaś Carmelo: Nie wiem, jaka będzie z niej kobieta, ale chciałabym, by miała coś ze mnie. Obudziłaś w niej to, co było dla Ciebie najcenniejsze...

Anna była Scortą. Właśnie nią się stała. Mimo, że nosiła nazwisko Manuzio. Tak. Właśnie tak. Wybrała Scortów. Spojrzał na nią. I ona patrzyła mu głęboko w oczy. Anna. Najmłodsza ze Scortów. Wybrała to nazwisko. Wybrała rodzinę zjadaczy słońca. Ów nienasycony apetyt uczyniła swoim własnym. Nic nie nasyci Scortów. Odwieczne pragnienie, by zjeść całe niebo i wypić gwiazdy…


Inne recenzje książek Gaudé Laurent:

Śmierć króla Tsongora
Zwróć też uwagę na...
Rtęć - okładka
Przeczytaj więcej...
Kosmetyka wroga - okładka
Przeczytaj więcej...
Komentarze
  • Login
Przepisz kod z obrazka

Padam na twarz. Opowieść o życiu z małym Tyrankiem

Padam na twarz. Opowieść o życiu z małym TyrankiemTak jak w ubiegłym roku Wpadka Rebecki Eckler zainaugurowała mój sezon lektur wakacyjnych, tak w tym roku na jego otwarcie wybrałam dalszy ciąg perypetii nowo poznanej młodej mamy. Padam na twarz...

Chciałbym spotkać Hitlera – wywiad z Philipem Kerrem

Chciałbym spotkać Hitlera – wywiad z Philipem Kerrem Po sukcesie Komisarza Maciejewskiego Marcina Wrońskiego, wydawnictwo Red Horse przedstawiło czytelnikom nowy cykl znakomitych czarnych kryminałów. Ich autorem jest Philip Kerr...

Ekranizacja “Drogi” Cormaca McCarthy’ego

Ekranizacja “Drogi” Cormaca McCarthy’egoTaaaaaak… – zamruczała w pełni ukontentowana. – Tak… – powtórzyła ciszej. – To jest to. Choć zazwyczaj sceptycznie podchodziła do adaptacji powieści, ta jej się spodobała. Nie była doskonała, nie. Ale była odpowiednia...

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté Średniowieczne miasta na wzgórzach, ciągnące się w nieskończoność winnice i srebrzące się gaje oliwne. Do tego rzędy wysmukłych cyprysów, soczyste owoce i znakomita kuchnia. Podczas gdy Johann Wolfgang Goethe, podróżując po Kampanii...

Jakub Żulczyk w Piwnicy Pod Baranami!

Piwnica Pod Baranami i Wydawnictwo Nasza Księgarnia zapraszają na spotkanie w ramach Salonu Literackiego pod hasłem: „Dlaczego lubimy się bać?”. Gościem spotkania będzie Jakub Żulczyk, autor powieści Zmorojewo...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone