„Statek pełen ryżu”
Okładka książki „Statek pełen ryżu”
  • Autor: Alicia Giménez-Bartlett
  • Tytuł: Statek pełen ryżu
  • Tytuł oryginału: Un barco cargado de arroz
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Dorota i Adam Elbanowscy
  • Liczba stron: 316
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 235 mm
  • ISBN: 978-83-7392-294-5
  • Wydawca: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
Recenzja
Data publikacji: 23 września 2009 A- A A+
Petra i Fermín powracają! W rok po premierze Węży w raju na księgarnianych półkach pojawiła się nowa powieść Alicii Giménez-Bartlett. Choć jest mało kryminalnie, nadal bardzo interesująco. W życiu Petry i Fermína zaczyna się bowiem dziać bardzo wiele i bardzo ciekawie.

Na ławce w barcelońskim parku Ciudadela zostaje znalezione ciało zamordowanego żebraka. Według jedynego zeznania, jakim dysponuje policja, mężczyzna został pobity przez dwóch napastników, których aparycja wskazywałaby na powiązania z ruchem skinheadowskim. O tym, że skinheadzi zabili bezdomnego barcelończyka świadczy również znalezione nieopodal niego narzędzie zbrodni. Choć rozwiązanie zagadki wydaje się proste, dla doświadczonej inspektor Petry Delicado wszystko zdaje się zbyt oczywiste. Tymczasem jej podwładny, Femín Garzón, nie pała najmniejszą ochotą, żeby bliżej przyglądnąć się sprawie:

Kiwnął głową bez entuzjazmu. Ewidentnie nie leżała mu ta sprawa. Uznał ją za zbyt pospolitą i wulgarną, żeby mogła obudzić jego zawodową ciekawość. Wszystko na pozór było zbyt oczywiste: banda pijanych lub naćpanych kokainą skinów zabawia się przypadkowo spotkanym żebrakiem. Dają mu wycisk i wpychają do samochodu. Wywożą w pobliże jakiegoś parku, dwóch z nich go dobija, i odjeżdżają, zostawiając ofiarę na ulicy. Brutalna przemoc bez powodu. Nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek. A jednak wyczuwałam tu jakąś premedytację, która budziła moją podejrzliwość. Wyczuła ją również opinia publiczna, gdyż na wieść o morderstwie prasa zaczęła usilnie domagać się ujęcia sprawców. Petra i Fermín zostali postawieni pod ścianą: mają działać. Czy im się to podoba, czy nie. Choć po prawdzie Petra nie potrzebuje zachęty – wierząc, że prócz niej nikt nie przejął się śmiercią żebraka, postanawia przeprowadzić najlepsze śledztwo w swojej dotychczasowej karierze.

Statek pełen ryżu (2004) to szósta przetłumaczona na język polski powieść opowiadająca o przygodach nietypowej pary barcelońskich detektywów. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku poprzednich tomów, i tym razem Alicia Giménez-Bartlett zaserwowała swoim czytelnikom świetną powieść obyczajowo-kryminalną. Kontekst polityczno-społeczny jest bowiem dla pisarki równie ważny jak intryga kryminalna. Hiszpanka jest pisarką bardzo zaangażowaną społecznie. W swoich książkach stara się zwrócić uwagę na wszystkie niedoskonałości współczesnego ponowoczesnego społeczeństwa: na niesprawiedliwość społeczną, wciąż pogłębiające się nierówności społeczne i na wciąż rozpowszechniającą się wśród ludzi bezduszność i ignorancję wobec potrzeb drugiego człowieka. Giménez-Bartlett wprowadza przeto swoich bohaterów w miejsca, do których nawet jako policjanci nie zwykli zaglądać. Do przytułków, jadłodajni czy opuszczonych budynków zajmowanych przez bezdomnych. Przewodniczką Petry i Fermína po świecie barcelońskich żebraków jest Yolanda, młoda funkcjonariuszka straży miejskiej. Jej beztroska i gadatliwość nie są jednak w stanie odwrócić uwagi inspektor Delicado od ludzkich tragedii, z którymi się spotyka podczas przeczesywania miejscowych slumsów. Petra nie zgadza się na pogardliwe traktowanie bezdomnych. Jako jedyna zdaje się dostrzegać w nich nie egzotyczne stworzenia a zwykłych ludzi. Im bardziej zagłębia się w świat biednych barcelończyków, tym częściej towarzyszy jej myśl, że właściwie każdy z nas, w wyniku nieopatrznych, złych decyzji, mógłby być na ich miejscu. I choćby już tylko dlatego, zasługują oni na ogromny szacunek.

Rozważania dotyczące kolei ludzkiego życia mieszają się w głowie inspektor Delicado z myślami na temat jej własnej tożsamości. Petra ukazuje w Statku pełnym ryżu swoją nieznaną dotąd czytelnikom stronę. Okazuje się być kobietą targaną przez wątpliwości, niepewną swoich wyborów i potrzebującą wsparcia. Tego ostatniego nieoczekiwanie udziela jej Ricard Crespo, przystojny psychiatra, którego poznaje podczas przesłuchania… Petra chce znaleźć w sobie siłę, aby móc tak, jak Anselmo, jeden z bezdomnych, marzyć o statku pełnym ryżu:

Statek pełen ryżu! Miraż pełen obietnic i nadziei na mnóstwo paelli, risotta, chińskiego ryżu, ryżu po kubańsku, ryżu na słodko z mlekiem… Absurd wykraczający poza zasady rozumu, jakże odległy od prozy życia! I jakże przyjemny! Również Fermín pragnie uwolnić się od rozczarowującej rzeczywistości, w której dusi się, gdyż nie umie pogodzić się z wyborem swojego syna. Potrzebuje spokoju i ukojenia, lecz ani jednego, ani drugiego wciąż komplikujące się śledztwo mu nie zapewnia.

Statek pełen ryżu to bardziej powieść obyczajowa niż kryminał. Intryga kryminalna jest tu kiepsko poprowadzona. Rozczarowuje. Jednak samą powieść naprawdę warto przeczytać, gdyż Alicia Giménez-Bartlett daje nam niepowtarzalną szansę na zaglądnięcie w głąb hiszpańskiej rzeczywistości. Jak się okazuje pod płaszczykiem skąpanych w słońcu krajobrazów kryją się smutne sekrety…

Komentarze
  • 1
    awita 23 września 2009 | 21:48:02

    Która to już książka o Barcelonie? I ciągle wydawane są nowe, wyjątkowy jakiś urodzaj, moda... Też pozostaję pod urokiem, nie powiem, że nie ..."Hiszpanka zaangażowana społecznie" - taki nietypowy kryminał, nawet niezbyt udany w sensie gatunkowym, kusi mnie właśnie tym społecznym tłem i oczywiście klimatem Barcelony.

  • 2
    bravvurka 24 września 2009 | 19:33:45

    Jesteś moja skarbnicą hiszpańskich pisarzy :)

  • 3
    Annie 24 września 2009 | 22:26:49

    Bravvurko, bardzo miło mi to słyszeć :) Jeśli tak, to wkrótce będę miała dla Ciebie kilka kolejnych nazwisk ciekawych hiszpańskojęzycznych prozaików :)

    A powieści Alicii Giménez-Bartlett bardzo gorąco polecam!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję