„Dzban Miodu”
Okładka książki „Dzban Miodu”
  • Autorzy: Gert Godeng, Gert Nygårdshaug
  • Tytuł: Dzban Miodu
  • Tytuł oryginału: Honningkrukken
  • Język oryginału: norweski
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7640-012-9
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 27 listopada 2008 A- A A+
Czy ktokolwiek słyszał o Gercie Godengu? Nie sądzę. Bo i właściwie nie mógł, jako, że nikt taki nie istnieje. Czyżby kryminalną serię Krew i Wino napisał pisarz-widmo? A może i sama seria jest jedną wielką mistyfikacją?

Na szczęście nie. Niemniej jednak zastąpienie oryginalnego nazwiska autora uproszczonym pseudonimem może być mylące.

Skandynawski Umberto Eco. Jeden z najwybitniejszych norweskich twórców kryminału. Gert Godeng, a właściwie Gert Nygårdshaug, urodził się w 1946 roku w Tynset w Norwegii. Poeta, prozaik, autor książek dla dzieci, zasłynął kreacją gastronomicznego detektywa-amatora, Fredrica Druma. Pisarz, którego pasje znajdują odbicie na kartach jego powieści – podróże po Ameryce Południowej, starożytne kultury, archeologia, wędkarstwo muchowe, dobre jedzenie i jeszcze lepsze wina – pisze o tym, co kocha, żyjąc w myśl zasady: scribo ergo sum.

Dzban Miodu, wydany w 1985 roku, jest pierwszą powieścią kryminalną Nygårdshauga, a zarazem powieścią otwierającą powstający przez niemal dwadzieścia lat dziesięciotomowy cykl kryminałów pt. Krew i Wino, opowiadający o przygodach sympatycznego detektywa. „Kim jest Fredric Drum?” Był z wykształcenia kryptologiem, parę lat spędził na studiach uniwersyteckich. Przez ostatnie cztery lata zajmował się amatorsko analizą dawnych języków. Wykonywał zawody marynarza, robotnika portowego, taksówkarza, a od jakiegoś czasu był współwłaścicielem restauracji i zdobył przyzwoitą wiedzę o winach. Trzeba dodać – bardzo luksusowej restauracji.

Właśnie w poszukiwaniu nowych trunków do „Kasserollen”, Fredric Drum udaje się do mekki wina – średniowiecznego miasteczka St. Emilion w departamencie Gironde, w południowej Francji. Jednak jego liczne degustacje i spotkania z maîtres de chai przerywają niespodziewane wypadki. Siedmiu mieszkańców miasteczka – różnej płci, wykształcenia, wieku – ginie w tajemniczych okolicznościach. Policja prowadzi śledztwo, lecz nawet najlepsze psy tropiące nie mogą się doszukać żadnych śladów po przestępcach. Amulet Fredrica, kryształowa gwiazda, ostrzega go przed nadciągającym niebezpieczeństwem, rozświetlając się na czerwono, i wszystko wskazuje na to, że norweski restaurator ma być ósmą ofiarą zagadkowych porywaczy. A zapowiadał się przyjemny wypoczynek, spędzany na delektowaniu się winem i deszyfracji! Pismo linearne B musi poczekać, gdyż nieustraszony Drum postanawia zmierzyć się z tajemnicą St. Emilion i rozwikłać niepokojącą wszystkich zagadkę. Tylko zanim to zrobi, musi najpierw poradzić sobie z Naturą. Naturą przez duże \"N\". Nie da się bowiem walczyć z przestępcami, będąc uwięzionym w grocie głęboko w ziemi, bez nadziei na ratunek, gdyż świat nie wie, że się wybrało na leśną przechadzkę…

Trzeba przyznać, że powieść Gerta Nygårdshauga czyta się dobrze. Napisana sprawnie, przypomina kryminały Lilian Jackson Braun, choć podczas gdy w jej powieściach siłą napędową akcji były dialogi, u Godenga mamy pędzący strumień monologu Fredrica, który dopiero u końca historii otwiera się na większą interakcję z innymi bohaterami książki. Autor faktycznie odnosi się do osiągnięć dawnych kultur, a wspominane przezeń mity nie pozostają bez echa dla rozwoju fabuły opowiadanej historii. Nygårdshaug pisze oszczędnie, nie rozbudowuje swoich powieści o zbędne wątki, a wszystkie te, które pojawiają się w powieści, są ściśle związane z rozwiązaniem zagadki. Planuje każdy detal i udostępnia czytelnikom właściwie wszystkie wskazówki, dając tym samym szansę na samodzielne wykrycie sprawcy. To, a także klasyczne spotkanie detektywa i przestępcy w ostatniej scenie, sprawia, że swoją strukturą kryminały Godenga przypominają klasyczne powieści kryminale, w których krok po kroku dochodzi się do zaskakującego finału. Na pewno nie jest to wyrafinowana proza kryminalna – bohater momentami sprawia wrażenie naiwnego, a sam sekret zdaje się grubymi nićmi szyty. Jednak choć Fredric Drum nie jest norweskim Poirotem, to spotkanie z nim również należy do przyjemności. Intrygująca tajemnica i kieliszek dobrego wina – czy można życzyć sobie czegoś więcej w śnieżny jesienny wieczór?
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję