„Klub Miłośników Jane Austen”
Okładka książki „Klub Miłośników Jane Austen”
  • Autor: Karen Joy Fowler
  • Tytuł: Klub Miłośników Jane Austen
  • Tytuł oryginału: The Jane Austen Book Club
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 336
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 83-7301-789-5
  • Wydawca: Rebis, Dom Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Rebis, Dom Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 7 września 2008 A- A A+
Nie zdołam nigdy pojąć, dlaczego ludzie tak cenią powieści panny Austen, moim zdaniem w złym guście, wyzbyte artystycznej inwencji, uwięzłe w żałosnych konwencjach angielskiej socjety, bez śladu geniuszu, dowcipu, znajomości świata. Nigdzie nie spotkamy życia tak żałosnego, ograniczonego […] Każdą postać obchodzi tylko [jedno]: czy on (ona) ma dość pieniędzy, żeby za niego (nią) wyjść? […] Więcej szacunku budzi samobójstwo.

Ralph Waldo Emerson


Każde z nas ma własną Austen. – To zdanie otwierające książkę Karen Joy Fowler znakomicie oddaje sedno kontrowersji, jakie niemal od zawsze wzbudzała proza tej angielskiej pisarki. Uwielbiana i wyszydzana, przez lata doczekała się bardzo wielu zwolenników i przeciwników. Karen Joy Fowler, w przeciwieństwie do Mędrca z Concord, bez wątpienia zalicza się do tych pierwszych. Zauroczona prozą Austen, napisała powieść, która w jej zamierzeniu miała być powieścią wyjątkową. Klub Miłośników Jane Austen miał zjednoczyć janeitów poprzez przywołanie pamięci ich ukochanej pisarki oraz zapewnić im niezwykłe chwile podczas lektury powieści. Miał być książką, którą mogłaby napisać Jane Austen, gdyby żyła we współczesnej Kalifornii. Miał być… Ale nie był. Szumna kampania promocyjna sprawiła, że wokół książki narosło wiele mitów, a każdy kolejny powiększał, i tak wystarczająco wygórowane, wymagania kolejnych czytelników. W efekcie, dobra powieść współczesna, zebrała nienajlepsze recenzje. A szkoda, bo naprawdę miło było mi ją czytać.

Sześć powieści, sześć miesięcy, sześciu klubowiczów. Pięć przyjaciółek oraz ich młody znajomy, Grigg, spotykają się raz w miesiącu, aby dyskutować o powieściach Jane Austen. Klubowe półrocze wystawia małżeństwa na próby, pozwala rozkwitnąć romansom, przemienia układy kłopotliwe w przyjazne; wprowadza na scenę miłość. Lecz, niestety, marginalizuje postać, która miała być dlań najważniejsza. Trzeba powiedzieć sobie wprost, proza Jane Austen nie jest bohaterem powieści Fowler, a jedynie pretekstem do snucia opowieści o grupie ludzi z Doliny Kalifornijskiej. Bohaterowie Klubu Miłośników… nie tyle dyskutują o książkach angielskiej pisarki, co wygłaszają luźne uwagi na ich temat; rzucają w przestrzeń zdania, które często pozostają nieskomentowane. Trudno więc mówić o tym, iż powieści Austen są tu w jakikolwiek sposób analizowane. Bohaterowie Fowler jeśli odnoszą się do postaci stworzonych przez Jane, to tylko wtedy, gdy chcą wskazać na pewne prawidłowości czy analogie, które odnajdują we własnym życiu. Skupiają się na motywach postępowania postaci, jednak rzadko dotykają głębi ich psychiki. To potraktowanie po macoszemu dorobku wielkiej Angielki sprawia, że nie znajdziemy w samej powieści wielu wartościowych myśli na temat jej prozy. Nie znaczy to, że nie znajdziemy ich w książce w ogóle. Karen Joy Fowler opatrzyła bowiem swoją powieść cudownym posłowiem, które przemieniła w wyśmienity przewodnik literacki. Oprócz streszczeń poszczególnych utworów Austen, znajduje się tam kilkadziesiąt komentarzy na ich temat. Komentuje rodzina, komentują przyjaciele Jane, ale komentują ją również znakomitości ze świata polityki i kultury – sir Walter Scott, Charlotte Brontë, Anthony Trollope, Mark Twain, Virginia Woolf, D.H. Lawrence… Nie zawsze pozytywnie, dość często zjadliwie, ale najczęściej, mimo wszystko, z humorem.

Podsumowując, Klub Miłośników Jane Austen jako powieść o Jane Austen zupełnie się nie sprawdza. Jednak krzywdzącym byłoby powiedzieć, że książka Fowler jest zła. Utrzymana w duchu Bridget Jones – zabawna i nowoczesna – w niczym nie odbiega od współczesnych bestsellerowych powieści kobiecych. Ciepła i sympatyczna, choć pozbawiona tak charakteryzującej Austen przenikliwości, na pewno zapewni kilka godzin przyjemnej, acz niewymagającej, rozrywki. To, czy przypadnie do gustu, zależy od tego, w jaki sposób zdecydujemy się spojrzeć na tę powieść i jak wysoko postawimy jej poprzeczkę. Jeśli szukamy czegoś na miarę Kolacji z Anną Kareniną Glorii Goldreich, trafiliśmy w dziesiątkę.

Komentarze
  • 1
    Lilithin 8 września 2008 | 12:22:17

    Z takim tytułem to poprzeczka faktycznie jest postawiona dość wysoko. Jeśli ktoś tak tytułuje książkę, to powinien mieć tego świadomość. Chciałam ją kiedyś kupić koleżance na urodziny, ale właśnie bałam się, że to będzie takie babskie czytadło.
    Co mnie zainteresowało najbardziej - to komentarze na końcu książki :) A Emerson tak działał mi na nerwy, że do dzisiaj jak słyszę jego nazwisko to zgrzytam zębami.

  • 2
    Annie 8 września 2008 | 22:46:20

    Heh, to fakt. Chyba nie Tobie jednej zalazł za skórę ;) Mi też najbardziej podobał się ten materiał faktograficzny. Pewnie dlatego, że tylko on miał coś wspólnego z Jane. A powieść... Na letnie, wakacyjne dni w sam raz. Aczkolwiek muszę przyznać, że dużo ciekawsza wydała mi się ekranizacja książki. Choć nie jest ona wierna, dużo fajniej rozwiązuje pewne wątki, jak np. romans Prudie z uczniem i jego wpływ na jej przemianę. Mało kiedy film jest lepszy od oryginału, lecz w tym przypadku producentom naprawdę się udało ;)

  • 3
    Lilithin 8 września 2008 | 23:36:32

    Chyba w takim razie sięgnę po film, a po książkę - jeśli przypadkiem wpadnie mi w ręce ;)

  • 4
    zosik 9 września 2008 | 19:01:55

    Już na którymś blogu o tym wspominałam, ale napiszę raz jeszcze - bardzo mi się nie podobało :(

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję