„Simon i dęby”
Okładka książki „Simon i dęby”
  • Autor: Marianne Fredriksson
  • Tytuł: Simon i dęby
  • Tytuł oryginału: Simon och ekarna
  • Język oryginału: szwedzki
  • Przekład: Zofia Rasławska
  • Liczba stron: 396
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7674-267-0
  • Wydawca: Replika, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Zakrzewo
  • Logo wydawnictwa: Replika, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 6 grudnia 2013 A- A A+
Powracały do niego w snach, zawsze wtedy, kiedy chciał o nich zapomnieć. Tak jakby czuły się w obowiązku permanentnie zapewniać mu schronienie i cień. Wysokie topole kusiły go, rysując koronkowe malunki na niebie, zaś sosny i świerki odurzały intensywną wonią swojego igliwia. Jednak on zawsze odnajdywał spokój w towarzystwie dębów, które ofiarowały mu siłę i mądrość. To im powierzał swoje smutki i radości, bo żywił przekonanie, że to właśnie te drzewa żyły w harmonii z samymi sobą, w tego rodzaju pokoju, który jest udziałem wszystkich żywych stworzeń, kiedy zaakceptują tajemnicę. Cieszył się na wspomnienie tego, że przez wieki Szwedzi rozumieli ich wielkość – jeszcze kilkaset lat temu ścinanie dębów było w Szwecji surowo wzbronione, wyłączność na użytkowanie drewna dębowego miał jedynie król. Marzył by popłynąć do Djurgården, by zobaczyć rezerwat i wszystkie te słynne drzewa. Był pewien, że to właśnie z ich powodu Sztokholm w gwarze jego mieszkańców nazywany jest Dębem. Dla wielu dęby były jedynie pomnikami historii. Dla Simona – pomnikiem życia. Historią jego własnej egzystencji.

Szwecja, lata 30. XX wieku. Karin i Eryk Larssonowie – młode, bezdzietne małżeństwo z Göteborga – wychowują pod swoim dachem młodego Simona. Jedenastoletni już chłopiec jest oczkiem w głowie przybranych rodziców. Niewysoki, czarnowłosy, wesoły, nawet nie domyśla się, że jego matka i ojciec nie są jego prawdziwymi rodzicami, choć czuje, jak wiele go od nich różni, nie tylko fizycznie. Larssonowie za wszelką cenę starają się ukryć przed Simonem jego prawdziwe, żydowskie pochodzenie. Nie chcą, żeby chłopiec dorastał naznaczony piętnem bękarta. Ich wysiłek wzmaga się wraz z nadejściem do kraju fali antysemityzmu. Larssonowie z niepokojem śledzą informacje docierające do nich z Europy kontynentalnej. Mimo że Szwecja zachowuje neutralność, jej mieszkańców także zaczynają dotykać skutki II wojny światowej. To właśnie w tym trudnym czasie zawiązuje się przyjaźń pomiędzy Simonem i jego szkolnym kolegą, Izaakiem. Wkrótce Ruben Lentov – ojciec Izaaka – staje się dla Simona wzorem i autorytetem. Lecz im bardziej zacieśnia się więź pomiędzy chłopcem i mężczyzną, tym coraz słabsza staje się nie tylko nić porozumienia pomiędzy przyjaciółmi ze szkolnej ławy, ale i między Simonem i jego rodzicami…

Marianne Fredriksson urodziła się 28 marca 1927 roku w Göteborgu. Karierę dziennikarską rozpoczęła w „Göteborgs-Tidningen”. W latach 1956-1974 pracowała w koncernie wydawniczym Åhlén & Åkerlund, w którym była redaktorem naczelnym czasopisma „Allt i Hemmet” oraz stworzyła takie periodyki jak „Vi Föräldrar” oraz „Allt om Mat”. W 1974 roku Fredriksson przeszła do renomowanego dziennika „Svenska Dagbladet”, w którym utworzyła nowatorską rubrykę poświęconą psychologii, uczuciom i kwestiom egzystencjalnym. W 1980 roku wydała swoją pierwszą powieść pt. Evas bok. Rok później światło dzienne ujrzała druga książka – Kains bok. Obie książki wpisują się w charakterystyczny dla początkowej twórczości Fredriksson nurt powieści inspirowanych przypowieściami biblijnymi. W 1985 roku pisarka opublikowała Simona i dęby. Była to piąta powieść w jej dorobku, która spotkała się ze szczególnie ciepłym przyjęciem ze strony szwedzkich krytyków literackich. Książka została okrzyknięta jedną ze stu najlepszych powieści na świecie. Po przejściu na emeryturę w 1987 roku Fredriksson poświęciła się całkowicie pisarstwu. Napisała piętnaście powieści, przetłumaczonych na czterdzieści siedem języków, między innymi angielski, niemiecki, holenderski i polski. Zmarła 11 lutego 2007 roku w finlandzkim Österskär.

Bohaterem powieści Marianne Fredriksson jest tytułowy Simon. Chłopiec nie zna prawdziwej historii swojego życia – nie wie nic o okolicznościach swoich narodzin, nie zdaje też sobie sprawy z tego, że został adoptowany przez małżeństwo Larssonów. Wyrasta w prostej, robotniczej, ateistycznej rodzinie o socjalistycznych sympatiach. Jego lekkie zdziwienie budzi jedynie jego oliwkowa cera. Czasami zastanawiają go też jego ciemne włosy, tak wyróżniające go na tle jego rówieśników. W miarę dojrzewania chłopiec czuje się coraz bardziej wyobcowany. Simon zaczyna uciekać z rzeczywistości do świata mitów i fantazji. Coraz chętniej zaczyna sięgać po literaturę. Mówiono, że chłopiec zawsze przepadał za książkami. Była to jedna z jego cech, które zaakceptowali. (…) Nie starano się jej jednak podkreślać. (…) W wieku jedenastu lat Simon odnalazł drogę do biblioteki publicznej w Majorna. (…) Stał się również bardziej ostrożny, widząc strach na twarzy matki, gdy pytała samą siebie, czy rzeczywiście wszystko w porządku z jej chłopcem.
– Wyjdź na podwórko i pobiegaj sobie, aby twoja krew się nie rozleniwiła – zwykła mawiać.
To miał być żart, jednak maskowała nim autentyczny niepokój. Kiedyś znalazła Simona na poddaszu, zagłębionego w książce Joan Grant o królowej Egiptu, spoglądającego na nią z wyżyn faraonów i niesłyszącego matczynych słów. Dopiero gdy potrząsnęła nim, sprowadzając go ponad wiekami z powrotem na ziemię, zobaczył, że bardzo się wystraszyła.
– Nie wolno ci tracić kontaktu z życiem, tak jak teraz – powiedziała.


Karin Larsson to archetypiczne przedstawienie Jungowskiej Wielkiej Matki, stojącej na straży praw natury, macierzyństwa, nieśmiertelności, jedności życia i śmierci. To bogini-żywicielka; opiekunka, dzięki której życie nabiera rozpędu, a dusza staje się na powrót płodna. Mały Simon jest ze swoją matką niezwykle związany. Z biegiem czasu równie wielkiego znaczenia w jego życiu zaczyna nabierać Ruben Lentov, uosabiający archetyp Starego Mędrca. Ojciec Izaaka reprezentuje mądrość kultury, staje się duchowym przewodnikiem Simona. Asymilacja obu tych archetypów pozwala według Carla Gustava Junga na zachowanie wewnętrznej równowagi. Odniesienia do psychologii analitycznej nie są przypadkowe, Marianne Fredriksson wydaje się być wręcz zafascynowana psychologią głębi. Jednak tworząc portrety psychologiczne postaci autorka stroni od naukowego języka. Jej bohaterowie są pełnokrwiści i wielowymiarowi. Mają swoje wzloty i upadki, nie są doskonali.

Za pośrednictwem swoich bohaterów pisarka opowiada o niekończącym się procesie dorastania, o trudnościach w budowaniu relacji z innymi czy wreszcie o wysiłku związanym z odkrywaniem własnej tożsamości i szukaniem swojego miejsca w świecie. Jednak głównym tematem prozy Marianne Fredriksson jest przyjaźń, bo – jak utrzymywała sama pisarka – w przyszłości przyjaźń będzie ważniejsza niż miłość. W powieści Simon i dęby czytelnik może obserwować różne jej oblicza, bo tu przyjaźń rodzi się między starymi i młodymi, kobietami i mężczyznami, wierzącymi i ateistami, ludźmi różnych zawodów i różnego pochodzenia. Fredriksson eksploruje relacje, jakie nawiązują się pomiędzy bohaterami jej książki. Jest czujnym obserwatorem, przybierającym raz po raz to maskę socjologa, to psychoanalityka. Osią jej książki jest jednak przyjaźń, jaka nawiązuje się pomiędzy dwojgiem dzieci.

John Boyne w Chłopcu w pasiastej piżamie – powieści, do której porównywana jest książka szwedzkiej prozaiczki – przedstawia dzieje przyjaźni Brunona i Szmula. Ten pierwszy jest synem komendanta obozu koncentracyjnego, ten drugi – ofiarą reżimu faszystowskiego. Bohaterów Marianne Fredriksson łączy wspólne dziedzictwo, przy czym początkowo Simon o swoim żydowskim pochodzeniu nie ma w ogóle pojęcia. Dopiero spotkanie z Izaakiem otwiera mu oczy na różne problemy i ukazuje złożoność otaczającego go świata. Młody Lentov jest chłopcem pełnym mądrości życiowej. Widzi i rozumie znacznie więcej niż Simon. Przedwczesna dojrzałość Izaaka jest wypadkową jego traumatycznego dzieciństwa, świadomości dramatycznych losów swojego narodu i nadzwyczajnej wrażliwości. Simon uczy się od niego nie mniej niż Bruno uczył się od Szmula. Ma mu jednak momentami za złe, że zawłaszcza uwagę Larssonów i że wbrew swojej woli musi podporządkowywać się jego potrzebom. Simon zdaje sobie jednak sprawę z tego, że Izaak potrzebuje ratunku. Na szczęście z pomocą przychodzi mu matka Simona, która ofiarowuje mu wsparcie i spokój, czyli to, czego chłopiec nie mógł dostać od swoich rodziców. Kobieta czuje się w obowiązku zawalczyć o dziecko. „Dzieci są własnością ziemi – myślała. – W ich komórkach zawarta jest zamierzchła historia ziemi, a cała mądrość natury krąży w ich żyłach. (…) Wszystkie dzieci noszą to w sobie i przez krótki czas o tym wiedzą” – pomyślała. Przypuszczalnie każde dziecko jest próbą nadania przez naturę wyrazu temu, czego zrozumieć nie można.

Wzajemny wpływ Karin na Izaaka i Rubena na Simona skłania do zastanowienia się, jak wyglądałaby historia obydwu rodzin, gdyby losy ich członków potoczyły się inaczej. Gdyby opatrzność zetknęła ich ze sobą w innych okolicznościach, gdyby ustawiła w innych konfiguracjach. Gdyby Simon był dzieckiem Lentovów, gdyby to Ruben a nie Eryk poślubił Karin, gdyby Inga odpisała na list swojego muzyka… Marianne Fredriksson nawet nie usiłuje udzielić czytelnikowi odpowiedzi na te pytania. Tak się nie wydarzyło, nie ma o czym mówić.

Proza Marianne Fredriksson pozbawiona jest jakichkolwiek literackich ozdobników. Surowa, prosta, stylem przypomina twórczość Anne B. Ragde czy Hjalmara Söderberga . Napisana jest przepięknym językiem. Simon i dęby to wzruszająca, pełna ciepła, lecz na wskroś skandynawska opowieść o meandrach ludzkiej psychiki i niezbadanych wyrokach przeznaczenia. W 2011 roku na podstawie powieści powstał dramat psychologiczny o tym samym tytule, w reżyserii Lisy Ohlin, z Billem Skarsgårdem, Helen Sjöholm i Stefanem Gödicke w rolach głównych. Równie wielowymiarowy, wnikliwy i zapadający w pamięć.


Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję