„Szkarłatny płatek i biały”
Okładka książki „Szkarłatny płatek i biały”
  • Autor: Michel Faber
  • Tytuł: Szkarłatny płatek i biały
  • Tytuł oryginału: The Crimson Petal and the White
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 840
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 83-7414-154-9
  • Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
  • Wydawca: W.A.B., Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: W.A.B., Wydawnictwo
  • Logo serii: Don Kichot i Sancho Pansa
Recenzja
Data publikacji: 19 czerwca 2008 A- A A+
Niebywała, elektryzująca, wielka. Chyba nie ma słów, w które można by było ująć tę monumentalną powieść. Faber popełnił dzieło swego życia; napisał książkę, która porusza, intryguje, zachwyca. Mnie uwiodła. Czy uwiedzie też Ciebie?

Patrz pod nogi. Nie trać głowy – będzie ci potrzebna. Miasto, do którego cię prowadzę, jest ogromne i skomplikowane jak labirynt. Nigdy przedtem w nim nie byłeś. – Tak rozpoczyna się, trwająca przez ponad 800 stron, wędrówka po XIX-wiecznym Londynie. Jednak Londyn Fabera to nie metropolia jaką znamy z prac wiktoriańskich prozaików – zamieszkała przez brytyjską śmietankę towarzyską, anglosaską elitę bawiącą się na eleganckich podwieczorkach czy wyniosłych koncertach filharmonicznych. To Londyn podziemny, nieznany, owiany tajemnicą, chroniony do tej pory przed ludzkim spojrzeniem i zapamiętaniem przez historię.

Naszą przewodniczką jest tajemnicza narratorka, flirtująca kokietka. Przymilna i pełna słodyczy, uzależnia od siebie czytelnika niemal tak silnie jak Sugar Rackhama, a on, nawet przez nią poniżany i odrzucany, nie jest w stanie za nią dalej nie podążać. Kim jest ta kobieta? Tak naprawdę to sama książka. To ona daje nam szansę poznania magicznego świata Fabera. I to ona przypomina nam na każdym kroku o naszym miejscu w tej wyimaginowanej rzeczywistości. – Główne postaci niniejszej opowieści, z którymi pragniesz nawiązać bliższą znajomość, bawią daleko stąd. Nie oczekują cię – nic dla nich nie znaczysz. Jesteś w błędzie, sądząc, że wstaną z ciepłych łóżek, by udać się w długą drogę na spotkanie z tobą.

Chcąc nie chcąc, czytelnik podróżuje zatem po zakamarkach miasta w poszukiwaniu bohaterów i trafia w jego najpodlejsze strony. Kocie łby pod twoimi stopami są mokre i ubabrane błockiem, a w zimnym powietrzu unoszą się kwaśne wyziewy i odór tającego powoli łajna. Łowisz uchem dochodzące gdzieś z bliska stłumione pijackie głosy, ale nieliczne strzępy rozmów, które słyszysz, w niczym nie przypominają wielkich monologów, jak z dramatu romantycznego, przeciwnie, zaczynasz w duchu prosić Boga, aby te głosy nie zbliżyły się do ciebie. Choć nowopoznany krajobraz odrzuca swoim brudem i plugawością, równocześnie przyciąga i fascynuje. Nie dlatego, że czytelnik zaczyna lubować się w tak naturalistycznej scenerii. On jedynie zachwyca się realizmem opisywanego przez pisarza świata. Konsekwentnie dbając o drobiazgi, skupiając na detalach, Faber sprawił, że zapomina się o iluzoryczności i fikcyjności przedstawianej przezeń rzeczywistości. Ma się wrażenie realności tego miejsca, wręcz jego faktycznego kronikarskiego zapisu, wiernego ekwiwalentu. Wiktoriański Londyn musiał dokładnie tak wyglądać!

Zastanawiasz się więc zapewne: po co cię tu przyprowadziłam? Skąd ta zwłoka, która sprawia, że nie możesz jeszcze poznać ludzi, których miałeś nadzieję tu spotkać? Odpowiedź jest prosta: ich służba nie wpuściłaby cię za próg. Brak ci bowiem odpowiednich koneksji, i właśnie dlatego cię tu przyprowadziłam: żebyś zawarł odpowiednie znajomości. Oto pewna osoba bez żadnego znaczenia musi przedstawić cię osobie prawie bez znaczenia, ta zaś przedstawi cię następnej, i tak dalej, i dalej, aż wreszcie będziesz mógł przekroczyć próg domu, niemal jak członek rodziny. Dlatego przyprowadziłam cię tutaj, na Church Lane w St Giles – bo znalazłam odpowiednią osobę.

Wychodząc z takiej koncepcji prowadzenia fabuły, Faber prowadzi nas od osoby do osoby, a kluczowe dla powieści postaci poznajemy częstokroć zupełnie przypadkowo, tylko dlatego, że stanęły na drodze bohatera, za którym podążaliśmy. Właśnie w taki sposób poznajemy Sugar, młodziutką prostytutkę, której historia życia została w Szkarłatnym płatku i białym opowiedziana.

The Guardian w swojej recenzji powieści napisał: Tak pisałby Dickens, gdyby wolno mu było mówić o wszystkim. Faktycznie, przyjęty przez Fabera styl bardzo bliski jest charakterowi powieści wiktoriańskich twórców takich jak George Eliot, Charlotte Brontë czy, wspomniany już, Charles Dickens. To, co odróżnia Szkarłatnego płatka… od klasyków literatury brytyjskiej to temat powieści. Wiktoriańscy pisarze, ograniczani konwenansami obyczajowymi, pruderią epoki i jej moralnością, nigdy nie uczynili i nie uczyniliby bohaterką swoich książek prostytutki. Zresztą, w tym czasie niewiele pisano o kobietach tzw. upadłych, które, o ironio, stanowiły grupę liczniejszą niż utrwalone na kartach różnych powieści arystokratki. W samym Londynie w 1874 roku pracowało blisko osiemdziesiąt tysięcy prostytutek. Jednak nie było też tak, że o tych kobietach nie pisano w ogóle. Na kontynencie amerykańskim o prostytutkach i więźniarkach w swoich felietonach pisała Margaret Fuller, aktywistka walcząca o prawa kobiet; od 1844-45 roku dziennikarka jednego z ważniejszych amerykańskich dzienników – New York Tribune.

Bohaterka powieści Fabera, Sugar, to osiemnastoletnia dziewczyna, przymuszona do nierządu przez własną matkę i od pięciu lat trudniąca się prostytucją. Jej uroda działa obezwładniająco na mężczyzn, choć tak naprawdę Shush nie wygląda jak legendarne femmes fatales. Nie jest oszałamiająco piękna. Jest chuda jak szczapa, koścista niczym suchotnik i ma płaskie piersi, a jej szerokie dłonie z trudem mieszczą się w damskich rękawiczkach. Pierwsze wrażenie, jakie wywiera Sugar, jest zawsze identyczne: Caroline odczuwa mdlące zdumienie na widok wysokiego, szczupłego, odzianego od stóp do głów w damską garderobę chłopca, który okazuje się kobietą, gdy tylko przyjrzeć się bliżej obliczu tej dziwnej istoty. (…) Żadna kobieta nie ma tak złotopomarańczowych włosów ani tak świetliście białej skóry jak Sugar. Nawet gdyby była spowita od stóp do głów niczym arabska odaliska, wystarczyłoby zobaczyć jej oczy, by nie mieć wątpliwości co do płci ich właścicielki. To oczy obnażone, ocienione tylko frędzelkami delikatnych rzęs i lśniące jak obrane ze skórki owoce. Oczy, które obiecują wszystko.

Dzięki doskonałej znajomości mężczyzn, inteligencji i intuicji, z łatwością oczarowuje Williama Rackhama, londyńskiego potentata na rynku perfumeryjnym. Szybko staje się jego kurtyzaną i wkrótce, za jego pomocą, udaje jej się zrealizować swoje największe marzenie – wyrywa się z dzielnicy nierządnic, z St Giles, i zamieszkuje w eleganckim lokum w przyzwoitej okolicy. Sugar kocha książki – uwielbia czytać i uwielbia się uczyć. Wypytuje Williama o tajniki funkcjonowania jego przedsiębiorstwa i, z czasem, zaczyna mu sama pomagać w jego prowadzeniu. Mocno zakorzenia się w jego życiu i mężczyzna, niemal bez wahania, decyduje się ją wprowadzić do swojej rezydencji jako guwernantkę córki, malutkiej Sophie.

Romans Sugar i Williama służy Faberowi jako tło do przedstawienia kilku wątków. Z jednej strony, pisarz ukazuje w jaki sposób młoda prostytutka mogła awansować społecznie, a tym samym uciec z dzielnicy biedoty, na którą, gdyby nie zamożny sponsor, byłaby skazana do końca życia. Z dzielnicy, w której dominującymi uczuciami są głód, ból i rozpacz i w której panują rozwiązłość, zepsucie i rozpusta. Z drugiej strony, Faber opowiada o rozpadzie rodziny, dramacie trojga ludzi, ukrytym przed wzrokiem świata, schowanym za fasadą normalności.

Pisarz stworzył genialne studium psychologiczne wielu postaci. Misternie skroił ich sylwetki, opracowując je niemal w każdym szczególe. Każda z postaci jest inna – różnią się charakterem, temperamentem, motywacją w działaniu. Na uwagę zasługują nie tylko bohaterowie pierwszoplanowi (Agnes, William czy sama Sugar), ale również ci działający na drugim planie, zwłaszcza Henry i Emmeline. Szkarłatny płatek i biały to zatem powieść obyczajowa serwująca czytelnikom fantastycznie naszkicowany obraz różnych środowisk; to studium przekrojowe przez niemal każdą warstwę społeczną wiktoriańskiego Londynu.

Tak naprawdę, można dużo pisać o tej powieści, a i tak dojść do wniosku, że tak niewiele się powiedziało. Bo recenzje, tak jak i sama książka, pozostawiają uczucie niedosytu. Nijak nie byłam w stanie przyjąć do wiadomości, że to już koniec mojej przygody z powieścią, że się skończyła, że pożegnała ze mną. Że zaśpiewała do widzenia! i zaszyła się w biblioteczce pośród innych książek…

- Do widzenia! – Śpiewny głos Caroline słychać jeszcze, kiedy wtopionej w nieprzeniknioną ciemność plamy jej postaci już nie widać.
Te słowa skierowane są także do ciebie: do widzenia! Wiem, że to oschłe i oględne pożegnanie, ale czy wszystkie rozstania nie wyglądają tak samo? Wydaje ci się, że wasz związek przetrwa całą wieczność, aż tu nagle koniec. Mimo to cieszę się, że wybrałeś właśnie mnie; mam nadzieję, że zaspokoiłam wszystkie twoje pragnienia, a w każdym razie, że sprawiłam ci przyjemność. Byliśmy ze sobą bardzo długo i wiele razem przeszliśmy, a ja nie wiem nawet jak się nazywasz! Ale teraz już czas, żebyś pozwolił mi odejść...
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję