„Rosyjska konkubina”
Okładka książki „Rosyjska konkubina”
  • Autor: Kate Furnivall
  • Tytuł: Rosyjska konkubina
  • Tytuł oryginału: The Russian Concubine
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Monika Wyrwas-Wiśniewska
  • Liczba stron: 600
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-633-8
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 5 czerwca 2009 A- A A+
Są takie powieści, które choć liczą kilkaset stron, pochłania się w jeden wieczór. Za oknem noc nadchodzi niepostrzeżenie, jednak nijak nie można jej zauważyć, gdyż całą uwagę zaprząta zachłystywanie się zapierającą dech w piersiach historią. Rosyjska konkubina miała być romansem historycznym osadzonym w egzotycznym zakątku świata. Kolejnym z wielu. Ku mojemu zaskoczeniu, powieść okazała się być przepiękną, niepowtarzalną historią o losach miłości ognistowłosej Rosjanki do młodego chińskiego komunisty w rozdartych wewnętrzną walką Chinach. Jedyną w swoim rodzaju.

Junchow, 1928 rok. Lidia Iwanowa, szesnastoletnia uchodźczyni z bolszewickiej Rosji, mieszka wraz z matką, Walentyną, w niszczejącym mieszkaniu w rosyjskiej dzielnicy Osiedla Międzynarodowego. Aby jakoś przeżyć i utrzymać matkę, która topi rozpacz po utracie ukochanego męża w alkoholu, Lidia staje się profesjonalną złodziejką. Pewnego dnia, uciekając przed przypadkowo spotkanym Anglikiem, z którego nadgarstka zdjęła zegarek, dziewczyna zapuszcza się w wąskie uliczki chińskiego starego miasta, gdzie wpada w ręce chińskiej triady Czarnych Węży. Z niebezpieczeństwa wybawia ją młody chiński komunista, Chang An Lo. Przerażona Lidia ucieka, nie zdążywszy mu nawet podziękować za ocalenie. Wkrótce drogi Rosjanki i Chińczyka znowu się splatają, w nie mniej niebezpiecznych okolicznościach…

Rosyjska konkubina to niesamowita powieść. Monumentalna w formie i wielowątkowa. Napisana z epickim rozmachem. To tylko pozornie romans historyczny. Dla Kate Furnivall nie mniej ważna od historii Lidii i Changa An Lo jest historia o bolszewickiej Rosji i targanych wojną domową Chinach. Tak naprawdę bowiem romans stanowi pretekst do opowiedzenia o losach matki pisarki, która podobnie jak Walentyna wyemigrowała z bolszewickiej Rosji i przez lata mieszkała na uchodźstwie w Chinach i Indiach. Podczas lektury powieści nie można nie odczuć, że to proza bardzo osobista. Decyzję o napisaniu książki Kate Furnivall podjęła bowiem po śmierci matki, w 2000 roku. Losy, białej Rosjanki, żyjącej na uchodźstwie na Dalekim Wschodzie, zainspirowały debiutującą pisarkę do zmierzenia się ze wspomnieniami matki i z jej własną wyobraźnią. Efekt? Oszałamiający.

Choć może niektórzy posądzą mnie o nadużycie, to nie mogę powstrzymać się przed porównaniem Kate Furnivall do Pearl S. Buck. Brytyjka, podobnie jak lata wcześniej Amerykanka, z niezwykłym wyczuciem i dbałością o detal opisuje chińską rzeczywistość z lat 20. XX wieku. Furnivall opiewa piękno Państwa Środka, a za pośrednictwem jednego ze swoich bohaterów, Theo Willoughby’ego, krytykuje europocentryzm, niedoceniający znaczenia, roli i miejsca Chin w światowym dorobku kulturowym. Znajdujące się w Junchow Osiedle Międzynarodowe, eksterytorialną enklawę mocarstw europejskich, określa symbolem kolonialnej arogancji, wzniesionym przed laty na chwałę zwycięzców i chełpiącym się od tego czasu niezwykle wyzywająco.

Wątków politycznych w Rosyjskiej konkubinie jest dużo. Oprócz wyżej wspomnianego, innym, równie istotnym, jest przedstawienie przez pisarkę Chin w trudnym dlań okresie transformacji. Furnivall opowiada o umacnianiu się władzy chińskich narodowców po zwycięstwie z 1911 roku i obaleniu dynastii Qing oraz o ich walce z rodzącym się w państwie ruchem komunistycznym. Konflikt pomiędzy frakcją Czang Kai-Szeka a bojówkami Mao Tse Tunga stanowi główną oś sporu politycznego, podnoszonego w powieści. Jednak to, co najbardziej mnie ujęło, to próba wglądu pisarki w dzieje rosyjskiej arystokracji na uchodźstwie. Rewolucje roku 1917, lutowa i październikowa, zmusiły do emigracji wielu Rosjan, nierzadko przemieniając ich życie w pasmo tragedii. Kate Furnivall przygląda się na kartach swojej książki postawom dwóch rosyjskich kobiet – matek i żon – Walentyny Iwanowej, pozbawionej środków do życia arystokratki, która, aby przeżyć, staje się kochanką europejskich dżentelmenów i fordanserką, oraz hrabiny Sierowej, nadal zamożnej i wyśmienicie usytuowanej. Podczas gdy matka Lidii chce zapomnieć o Rosji i wszystkim, co rosyjskie, hrabina podkreśla swoją rosyjskość, kultywując rosyjskie zwyczaje i tradycje oraz używając rosyjskiego języka. Niezwykle ciekawa na tle tych dwóch kobiet jest postawa samej Lidii, poszukującej własnej tożsamości w kosmopolitycznym świecie Osiedla Międzynarodowego w Junchow. Choć rozumie niechęć matki do jej ojczyzny i powody, dla których nie nauczyła ją ona języka swoich przodków, dziewczyna chce poznać rosyjski i w sekrecie przed Walentyną podejmuje lekcje u innej rosyjskiej emigrantki, pani Zarii.

Z podobną pieczołowitością, jak dzieje rosyjskich uchodźców, Kate Furnivall opisuje codzienne życie obywateli Państwa Środka – wszechogarniającą nędzę i ubóstwo, przemoc, korupcję, władzę przestępczych triad, handel opium. Obserwując oczyma bohaterów powieści Chiny w latach 20. XX wieku z narastającą łatwością przychodzi zrozumienie dla upowszechniania się w chińskim społeczeństwie idei komunistycznych: wolności, sprawiedliwości, równości. To właśnie takie ideały przyświecają przyjacielowi Lidii, Changowi An Lo, i to o nich opowiada on młodej Rosjance: Możemy uwolnić ludzi, uwolnić ich myśli, uwolnić ich pracę. Żeby kobiet i dzieci nie sprzedawano już dłużej w niewolę, żeby zaciągnięci na siłę do wojska mężczyźni nie ginęli od zbłąkanych kul partyzantów, żeby ludzie mogli posiadać ziemię, która ich wyżywi. Miseczka ryżu w żołądku nasyci człowieka. Poezja – nigdy.

Pisarka znakomicie kreśli portrety psychologiczne wszystkich bohaterów, a jej łatwość w ukazywaniu meandrów ich uczuć jest zadziwiająca. Postać Lidii jest niezwykła – niebanalna, niejednoznaczna, wielowymiarowa. To bohaterka, której dalsze losy naprawdę chciałoby się poznać. Mam nadzieję, że będzie nam to dane, tym bardziej, że kontynuacja Rosyjskiej konkubiny już powstała. Kate Furnviall opublikowała ją w tym roku. W Stanach Zjednoczonych wydano ją pod tytułem Dziewczyna z Junchow (The Girl From Junchow), w Wielkiej Brytanii zaś jako Sekret konkubiny (The Concubine\'s Secret). Książka opowiada o dalszych dziejach Lidii i jej przygodach z 1929 roku. Szczerze wierzę, że i tę powieść wydawnictwo Muza wkrótce wyda, bo coś czuję, że i u nas Rosyjska konkubina okaże się bestsellerem.

Podsumowując, Rosyjska konkubina to wspaniała, przejmująca opowieść o wielkiej miłości – nie tylko tej, do drugiego człowieka, ale również tej do własnego kraju i własnej przeszłości. To powieść o tym, że każdy, kto pojawia się w naszym życiu, wywiera na nie wpływ. To spotkanie rozchodzi się niczym krąg na wodzie, do której wrzucono kamień. Kręgi przecinają się ze sobą, wpływają jedne na drugie. Czuła je w sobie, czuła, jak się rozchodzą coraz szerzej, jak falują, splatają się i ogarniają wszystko, jak cofają się i cofają do samego początku. To właśnie w środku tych kręgów znajduje się miłość. Jednak, czy zawsze?...
Komentarze
  • 1
    Inblanco 5 czerwca 2009 | 16:33:18

    Cudnie:) Trochę się bałam, że to takie romansidło, ale teraz obawy poszły precz. No normalnie czuję się podekscytowana... ,)))

  • 2
    be.el 11 czerwca 2009 | 7:13:25

    Ja też mam na swoeje półce. Sorry, ale by za dużo się nie dowiedziec, co w książce piszczy przeczytałam u Ciebie tylko początek i koniec - ze strachu:) Zachęcona - przymierzam się zatem do czytania- Pozdrawiam:)

  • 3
    Annie 11 czerwca 2009 | 16:20:03

    Inblanco, rozumiem źródło tego podekscytowania :) A będzie zapewne jeszcze większe, kiedy Ci powiem, że najnowsza powieść Kamili Shamsie jest równie genialna :D

    Be.el, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci miłej lektury! :) (Co zaś się tyczy fragmentarycznego czytania recenzji - rozumiem, mam to samo :D

    Moc pozdrowień!

  • 4
    Martella 6 lipca 2011 | 22:09:54

    Właśnie skończyłam czytać... kniga grubaśna, ale od pierwszej strony się ją dosłownie chłonie!! Rewelacyjna,zaskakująca... już nie mogę się doczekać kolejnej części, bo niesamowicie jestem ciekawa dalszych losów Lisicy ;))) swoją drogą przez cały czas myślałam, że Aleksy do Lidii, a tu taka historia! ;))

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję