„Something Rotten”
Okładka książki „Something Rotten”
  • Autor: Jasper Fforde
  • Tytuł: Something Rotten
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 402
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 0-340-82595-2
  • Wydawca: Hodder and Stoughton, Publisher
  • Miejsce wydania: Londyn
  • Logo wydawnictwa: Hodder and Stoughton, Publisher
Recenzja
Data publikacji: 21 września 2008 A- A A+
Być albo nie być, oto jest pytanie.
Lecz któż ma je zadać, mój szlachetny Panie?
Hamlet gdzieś przepadł i, zniknąwszy bez wieści,
Zostawił naród w okrutnej boleści.
Lecz już ratunek idzie, wybawienie!
Brytyjski pisarz odnalazł natchnienie
I dziś Hamletów gnieździ się nam horda
W nowej powieści, u Jaspera Fforde’a!

***

Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Jak widać zbrodnia, nawet popełniana w imię najwyższych ideałów, nie popłaca. Pozbawieni sera obywatele republiki Anglii z nadzieją wypatrują serowych transportów z sąsiedniej Walii. Jednak szmuglerzy wpadają w ręce władz, a Thursday Next, cicha uczestniczka przemytniczego skandalu, z dnia na dzień ląduje na bezrobociu. Nie znaczy to jednak, że nie ma co robić. O nie! Obowiązki w Jurysfikcji cały czas na nią czekają. Thurs ma do wypełnienia niezwykle ważną misję, lecz tym razem jej zadanie nie dotyczy ratowania świata. A szkoda. Byłoby wtedy o niebo prostsze…

- Zatrzymaj się!
Momentalnie wcisnęłam hamulec.
- Co?
- To, tam. To ja!
Zanim zdołałam cokolwiek powiedzieć, Hamlet wyskoczył z samochodu i przebiegł przez drogę do automatu stojącego na rogu ulicy. Zaparkowałam speedstera i podeszłam do niego. Hamlet wpatrywał się z zachwytem w proste pudło, w którego środku znajdował się manekin widziany na zewnątrz jedynie od pasa w górę.
- To szekspiromat – powiedziałam, podając mu reklamówkę. – Włóż wreszcie do torby tę czaszkę tak jak prosiłam.
- Co on robi? (…)
- Wrzucasz dwa szylingi i dostajesz krótki cytat z Szekspira.
- Ze mnie?
- Tak – odparłam. – Z ciebie.
Szekspiromat przed którym staliśmy okazał się Hamletomatem, a siedzący wewnątrz nieco wypłowiały manekin tępo wpatrywał się w stojącego obok mnie Hamleta z krwi i kości.
- Możemy posłuchać? – zapytał rozemocjonowany Hamlet.
- Jeśli chcesz. Proszę.
Wygrzebałam z kieszeni monetę i włożyłam ją do maszyny. Po chwili trzasków, marionetka ożyła.
- Być albo nie być… - rozległ się metaliczny głos manekina. (…) Hamlet wpatrywał się w niego zafascynowany, zachowując jak dziecko, które po latach usłyszało swój własny głos utrwalony na taśmach kasety.
- To naprawdę ja? – zapytał.
- Słowa są twoje, ale aktorzy deklamują je znacznie lepiej.
- Aktorzy?
- Tak. Aktorzy, odgrywający Hamleta. (…) Jak chcesz, mogę ci później puścić film Zeffirelliego, abyś obejrzał.
- Kto mnie gra?
- Mel Gibson.
Hamlet zaczął wpatrywać się we mnie z szeroko otwartymi ustami.
- Ale… To niewiarygodne! – wykrzyknął ekstatycznie. – Jestem wielkim fanem Mela! – Hamlet zamyślił się na chwilę. – Czyli… Skoro Mel jest mną to Horacja gra Danny Glover, tak?
*

Hamlet, opuściwszy w szkole zajęcia z dumania, nie może poradzić sobie ze swoimi kwestiami. Thurs przejmuje nad nim pieczę, obiecując doprowadzić młodziana do porządku, zanim cały Hamlet się zawali. W końcu ludzie nie mogą zostać pozbawieni jednego z najważniejszych dzieł angielskiego barda! Jednak Hamleta nie interesuje nauka filozofowania. Zajadając się ciastem Battenberga, spędza godziny na oglądaniu ekranizacji, a jego fascynacja Gibsonem przybiera niepokojącą formę. Hamlet chce być dokładnie taki jak on… Thurs musi użyć całej swojej siły perswazji, aby odwieść go od tego pomysłu. Jakby tego było mało, wolne chwile zabiera jej zapobieganie Armagedonowi, którego nadejście wieszczy nowa religia. Wyznawcom Globalnego Standardowego Bóstwa rośnie konkurencja, jednak Thursday nie ma czasu pakować się w wojny religijne. Korporacja Goliath nadal odmawia przywrócenia jej eradykowanego męża, Landena. Z kim więc Thurs ma zostawiać dziecko? Tak ciężko w dzisiejszych czasach o dobrą opiekunkę…

Something Rotten to chyba najlepsza ze wszystkich dotychczasowych powieści o Thursday. Wątek Hamleta całkowicie zwalił mnie z nóg, podobnie zresztą jak romans duńskiego księcia z uwielbianym przez matkę Thurs ciastem, Battenbergiem. Powieść aż kipi od odniesień nie tylko do brytyjskiej literatury, ale i do perełek popkultury lat osiemdziesiątych. Wyobraźnia Fforde’a jest istnym wulkanem pomysłów. Kiedy już się wydaje, że nie można wymyślić nic nowego, pisarz wkracza w kolejny rejon fikcji, o którego istnieniu zupełnie nie mieliśmy pojęcia. Zadziwia przezabawną fabułą, ale i znakomicie skrojonymi, niezwykle charakterystycznymi sylwetkami bohaterów. Pisarz wprowadza nas do świata absurdu, jednak z tomu na tom jego świat, okazuje się być bardziej koherentny, niż ten nas otaczający. Zarzuciwszy reguły rządzące czasem i przestrzenią, stworzył rzeczywistość, która czytelnika całkowicie porywa, rozrywa, a następnie porzuca. Z rozbolałą od śmiechu przeponą. I z nadzieją na szybką lekturę kolejnego tomu ;)


* Tłum. własne – A.
Komentarze
  • 1
    Lilithin 21 września 2008 | 19:38:02

    Brzmi jak kawał dobrej zabawy!

  • 2
    Lilithin 21 września 2008 | 19:52:22

    Nie mogłam się powstrzymać i właśnie zamówiłam na allegro pierwszą część cyklu! Że też poprzednie recenzje Fforde'a jakoś mi umknęły :| Jeśli mi się spodoba, to chyba przyjadę do Ciebie, Aniu i siłą wydrę pozostałe części, bo już widzę, że niełatwo będzie je zdobyć ;)

  • 3
    nutta 24 września 2008 | 8:50:10

    Ja jeszcze swoich Jasperów nie zaczęłam, ale nadejdzie taki moment - jak zawsze. A Ty dalej tkwisz w tych klimatach i się świetnie bawisz:) Ciekawe, czy u nas też inne powieści z tej serii zostaną przetłumaczone.

  • 4
    Annie 28 września 2008 | 23:19:23

    Lilithin, niełatwo, ale naprawdę warto ;) Jak Ci się spodoba to rozważę wypożyczenie :D

    Nutto, trzy lata temu pisałam do Znaku w tej sprawie i powiedziano mi, że wydawnictwo nie zamierza tego uczynić. Pozostaje więc czytać w oryginale (i trzymać kciuki, że może inne wydawnictwo zlituje się nad fanami Fforde'a i przetłumaczy ;)

    Miłej lektury!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję