„Emma i Ja”
Okładka książki „Emma i Ja”
  • Autor: Elizabeth Flock
  • Tytuł: Emma i Ja
  • Tytuł oryginału: Me & Emma
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 384
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 83-238-1698-0
  • Seria: “New York Times” Bestselling Authors: Powieść ob
  • Wydawca: Arlekin – Harlequin Enterprises Sp. z o.o., Wydawnictw
  • Logo wydawnictwa: Arlekin – Harlequin Enterprises Sp. z o.o., Wydawnictw
Recenzja
Data publikacji: 17 września 2008 A- A A+
Powierzenie prowadzenia narracji dziecku bywa posunięciem karkołomnym. Trudno jest bowiem osobie dorosłej oddać sposób widzenia świata kogoś, kto widzi go w naiwnie kolorowych, momentami nierozpoznawalnych barwach. Tempo snucia opowieści, język powieści, pierwszoplanowość elementów opowiadanej historii… Wszystko to musi być dokładnie przemyślane, po to, aby pisarz przekonał czytelnika, że to nie on, a jego wyimaginowany kilkuletni podopieczny, jest autorem tomu, który miłośnik literatury trzyma w dłoni. Elizabeth Flock zaryzykowała i… Muszę przyznać, że się jej to udało. Jej ośmioletnia bohaterka, Carrie Parker, przeprowadza czytelnika przez swoje życie, opowiadając o wydarzeniach, które nigdy nie powinny były się jej przydarzyć. Tragiczna śmierć ojca, agresywny ojczym, ból i udręka… Nie da się zapomnieć świata widzianego oczami tej małej dziewczynki…

Emma i ja to historia dwóch sióstr, Carrie, narratorki, i młodszej, złotowłosej Emmy. Dziewczynki, choć mają zupełnie odmienne charaktery, łączy niezwykle silna więź. To nie tylko siostrzana miłość, ale również cichy sojusz przeciwko Richardowi, bezwzględnemu ojczymowi, który kumulującą się w nim agresję wyładowuje na swojej rodzinie. Bite, krzywdzone, odzierane z beztroskiego dzieciństwa dziewczynki uciekają z brutalnej rzeczywistości w świat marzeń. Jednak nawet w wymyślonych, wielokolorowych obrazach pojawia się tęsknota za utraconym ojcem. Zwłaszcza wtedy, kiedy wspomnienia z dawnego, szczęśliwego życia przeplatają się z nieszczęściami dnia codziennego.

Co jednak odróżnia historię tych dziewczynek od setek podobnych historii sprawiając, że powieść na długo zapada w pamięć? Powiem wprost, jej absolutnie nieprzewidywalny koniec. Elizabeth Flock sprawnie snuje swoją opowieść, co bez wątpienia zawdzięcza długoletniej pracy dziennikarskiej. Absolwentka Uniwersytetu Vanderbilta w Nashville, dziennikarka Vanity Fair, Time, People; reporterka prasowa i telewizyjna. Pisarka wie jak okiełznać słowo i jak budować napięcie, aby rozwiązanie uderzyło czytelnika ze zdwojoną siłą. I, aby powieść okazała się tą jedyną i niepowtarzalną.

Flock, podobnie jak Jodi Picoult, dotyka trudnego tematu przemocy skierowanej przeciwko dzieciom i, podobnie jak ona, szokuje czytelnika, gdyż w jej powieści o swojej tragedii opowiada dziecko, ofiara agresji. Carrie i Emma nie mają oparcia w matce, co sprawia, że przed ojcem-sadystą muszą się bronić same. Towarzyszący im permanentnie brak zrozumienia sytuacji, skutkuje ich całkowitą dezorientacją i pogubieniem. Powieść więc pełna jest różnych, nierzadko skrajnych, emocji, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym.

Pisarka nie stworzyła wielowymiarowych postaci podszytych bogatym portretem psychologicznym. Opisywane wydarzenia nie bazują na wielu detalach, a język powieści nie jest wysublimowany. Dzięki tej prostocie przekazu wzrasta wiarygodność powieści Flock. Emma i ja staje się faktycznym zapisem wrażeń ośmiolatki, która zmuszona była wyrastać w domu pozbawionym miłości, akceptacji i ciepła. W wywarciu wrażenia pomaga również autorce jej reporterski styl. To on, w połączeniu z logiką kilkuletniego dziecka, mimowolnie nami wstrząsa.

Gdy Richard uderzył mnie pierwszy raz, zobaczyłam przed oczami gwiazdy, całkiem jak w kreskówkach. Ale to był tylko cios otwartą dłonią, nie taki, jaki widziałam, kiedy tato Tommy’ego Bucksmitha rąbnął go tak mocno, że Tommy upadł na ziemię i głowa aż mu się odbiła od chodnika. Richard chyba nie umiał robić takich fikołków, jakie robiłam z tatą. Stawaliśmy twarzami do siebie, trzymałam tatę za ręce i wspinałam się po jego nogach aż na kolana, a potem odpychałam się i obracałam do tyłu między naszymi ramionami. To była świetna zabawa i chciałam ją pokazać Richardowi. Wtedy właśnie przekonałam się, że lepiej omijać go z daleka, i teraz staram się jak najwięcej czasu spędzać poza domem.

Proza Flock nie robi takiego wrażenia, jak powieści Picoult, jednak zważywszy na jej zdumiewające zakończenie, warto przyjrzeć się książce, kiedy będzie się miało ochotę spędzić kilka godzin na lekturze wciągającej prozy obyczajowej. W wolnej chwili można przecież poszwędać się po ponazywanych od tego, co się na nich znajduje, ulicach niepozornego miasteczka w Karolinie Północnej w towarzystwie Bąbelka, panny Caroline Parker z miasta Toast.
Komentarze
  • 1
    Lilithin 19 września 2008 | 11:21:23

    Kiedy jakiś czas temu okładka książki "obiła" mi się o oczy, pierwszym moim skojarzeniem była "Emma" Jane Austen ;) Przemknęło mi przez myśl, że to powieść o tym, jak lektura "Emmy" wpłynęła na czyjeś losy :D
    Okazuje się, że tematyka zupełnie inna, co nie znaczy, że mnie interesująca. Książkę przeczytałabym w sumie ze względu na owo zaskakujące zakończenie.

  • 2
    zosik 19 września 2008 | 22:38:37

    Dla mnie rozczarowanie. Zupełnie nie odnalazłam się w zaproponowanej przez autorkę konwencji, choć przyznać muszę, że zakończenie faktycznie dosyć zaskakujące :)

  • 3
    Annie 21 września 2008 | 19:11:38

    Właściwie dla tego zakończenia zdecydowałam się ją polecać. Całkowicie mnie zaskoczyło, gdyż zupełnie, ale to zupełnie nie spodziewałam się takiego rozwoju wypadków. A tu jednak... ;)

    Miłej lektury Lilithin! :)

  • 4
    Ania 27 września 2008 | 8:37:47

    Czytałam i książka zupełnie nie przypadła mi do gustu. Pomimo tematyki, spłynęła po mnie i nawet zakończenie nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia (ale zgadzam się, zaskakujące).

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję