Okładka książki: Interpretacja i nadinterpretacja
  • Autor: Eco Umberto
  • Tytuł: Interpretacja i nadinterpretacja
  • Tytuł oryginału: Interpretation and overinterpretation.
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 172
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-240-1017-2
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
A- A A+

Teksty są (…) osobami „honoris causa”. Tylko ich używać – traktować je tylko jako środki, a nie samoistne cele – to postępować niemoralnie.

Richard Rorty


Wydawnictwo Znak wydało ostatnio rzecz niezwykłą - schludną, niepozorną, białą książeczkę, która mieści w sobie treści zaiste rewolucyjne. Rewolucyjne zwłaszcza dla polskiego czytelnika. Oto bowiem, niemal dwie dekady od rozpoczęcia dyskusji na temat granic interpretacji, pojawia się tomik stanowiący fantastyczne podsumowanie debaty, która niemal całkowicie pochłonęła światowych semiotyków, filozofów i krytyków literackich.

Interpretacja i nadinterpretacja to zbiór, na który składają się trzy Wykłady Tannera Umberto Eco z 1990 roku, referaty trojga uczestników seminarium (Richarda Rorty’ego, Jonathana Cullera i Christine Brooke-Rose) oraz replika Eco. Trzeba przyznać, że czyta się te zapisy z wypiekami na twarzy, gdyż w znakomity sposób oddają temperaturę toczącej się od kilkudziesięciu już lat dyskusji. Stefan Collini we wstępie poprzedzającym wystąpienia prelegentów zebrał główne tezy dyskutantów. Unaocznił tym samym, jak odmienne są zapatrywania na interpretację w gronie akademików. Co ciekawe, te badania nad nadinterpretacją rozpoczęły się właściwie dopiero niedawno, a związane są z dwudziestowieczną profesjonalizacją badań literackich, choć interpretacja jako taka nie jest zjawiskiem nowym. Bodaj wspomnieć o egzegezie biblijnej czy w ogóle o hermeneutyce tekstów świętych.

Zarówno Eco, jak i inni uczestnicy panelu, odrzucają zdawałoby się powszechne, dzielone z amerykańskim New Criticism przekonanie, które zasadza się na koncepcji dzieła literackiego jako przedmiotu estetycznego – samowystarczalnego, autotelicznego oraz obdarzonego samoistnym znaczeniem, którego dynamikę krytyk miał za zadanie rozjaśnić. Nie znaczy to, że ich stanowisko jest jednakowe, o nie. Pojmują oni jednak znaczenie tekstu zupełnie inaczej, przekazując w ręce czytelnika, w mniejszym lub większym stopniu, prawo do jego własnej interpretacji. Eco jasno określa, że autonomia interpretacyjna czytelnika nie jest nieograniczona – granice dozwolonych interpretacji narzucają własności samego tekstu. To ograniczenie zakresu dozwolonych interpretacji postulują również inni autorzy, tacy jak Malcolm Bradbury czy David Lodge, przypominając, że w swej codziennej pracy pisarz z cała pewnością zakłada istnienie jakichś tego rodzaju ograniczeń, jakichś powodów, dla których dzieło przybiera taki, a nie inny kształt.

Eco nie wskazuje jednak jakie miałyby to być ograniczenia, wręcz wspomina o nieistnieniu kryteriów interpretacyjnych. Przekornie jednak, korzystając z filozofii Popperowskiej, dopowiada: jeżeli nie istnieją reguły pozwalające stwierdzić, które interpretacje są „najlepsze”, istnieje przynajmniej reguła pozwalająca stwierdzić, które są „złe”.

Potwierdzając prawa tekstu wynikające z istnienia jego intencji, Eco podkreśla w zasadzie nieistotność autora empirycznego. Pisarz tworzy tekst i na tym jego rola właściwie się kończy. Nie może decydować o słuszności jego interpretacji, gdyż ich wielość, w wyniku założenia istnienia potencjalnie nieskończonej, pustej przestrzeni możliwych interpretacji, jest dozwolona. Dla Eco nie jest tak ważne znalezienie w tekście tego, co jego autor zamierzał powiedzieć, co odnalezienie tego, co tekst mówi niezależnie od intencji autora. Tekst jest dla semiotyka mechanizmem, którego zadaniem jest wytworzenie modelowego czytelnika - odbiorcy, który potrafi formułować co do niego domysły. Inicjatywa czytelnika modelowego polega na wymyśleniu Autora Modelowego, który nie jest tożsamy z autorem empirycznym, lecz, w ostatecznym obrachunku, z intencją tekstu. Tekst jest zatem czymś więcej niż parametrem wykorzystywanym do potwierdzenia interpretacji: tekst jest przedmiotem budowanym przez interpretację, która ma postać zamkniętego koła, ponieważ potwierdza się na podstawie tego, co sama zbuduje. Nie wstydzę się przyznać, że tak definiuję stare, lecz wciąż jare „koło hermeneutyczne”.

I tak naprawdę w tych zdaniach kryje się clue do zrozumienia tezy Eco. Autor Imienia róży, przytaczając koncepcje świętego Augustyna, stwierdza, że każda interpretacja tekstu może być przyjęta, jeśli tylko zyska potwierdzenie w treści tekstu. Jeżeli jest coś do zinterpretowania, interpretacja powinna mówić o czymś, co musi być gdzieś znalezione i w jakimś sensie uszanowane. (…) To jedyny sposób, byśmy się stali, jeśli nie panami, to przynajmniej godnymi sługami semiozy.

Wykłady bolońskiego semiotyka nie ograniczają się tylko do rozważań nad granicą interpretacji oraz rolami czytelnika i autora tekstów. Eco sięga w swoich wywodach do różnych dyscyplin nauki – do filozofii, lingwistyki, literaturoznawstwa. Często zderza swoje teorie z teoriami (post)strukturalistów – wskazuje na miejsca wspólne, ale i na niedorzeczności, które wynikają z radykalnego podporządkowywania świata literackiego znakom. Co więcej, prowadzi swoje rozważania niejako na trzech poziomach. Ze strony na stronę, w zależności od potrzeb, Umberto Eco przemienia się z semiotyka, w czytelnika; z czytelnika, w autora. Jego bogate doświadczenie literackie otwiera przed nami zupełnie nowe rejony wiedzy. Pisarz jest bowiem w stanie zbadać własne reakcje na cudze interpretacje jego dwóch powieści - Imienia róży (1980) i Wahadła Foucaulta (1988).

Profesor Eco snuje swój wywód, a wielka sala Uniwersytetu Cambridge słucha go jak zaczarowana. To, co wyjątkowo urzeka mnie w tym wybitnym teoretyku literatury to jego łatwość w opowiadaniu o rzeczach trudnych i ważnych. Niewątpliwie jest to zasługa jego ogromnego poczucia humoru. Eco ma niezwykły dystans nie tylko do siebie, ale i do całego środowiska akademickiego. Jego wykłady pełne są przez to anegdot i żartów, dzięki czemu ich lektura staje się czystą przyjemnością. Jednak co najważniejsze, naprawdę inspiruje. Po przeczytaniu Interpretacji i nadinterpretacji zaczęłam się zastanawiać nad tym, na ile ja, jako przeciętny czytelnik literatury, interpretuję, a na ile nadinterpretowuję? Czy jestem czytelnikiem modelowym? A może jedynie empirycznym? Jak się ma moja interpretacja do intencji tekstu? Zdawałoby się, że jest z nią tożsama, gdyż każde wypowiadane przeze mnie zdanie o jakiejkolwiek książce brzmi jak stwierdzenie, a nie jak przypuszczenie. Eco zezwolił czytelnikom na odrobinę autorytaryzmu we własnych interpretacjach i wydaje mi się, że ja z tego przyzwolenia raczej korzystam. Zresztą, gdyby piszący o tekstach nie wypowiadali się autorytarnie, chyba uśmierciliby istotę recenzji… ;)


Inne recenzje książek Eco Umberto:

O bibliotece
Zwróć też uwagę na...
Wenecki anonim - okładka
Przeczytaj więcej...
O bibliotece - okładka
Przeczytaj więcej...
Komentarze
  • 1
    Justyna.k 2008-9-7 18:12:26

    Po przeczytanej rezencji nie mam wątpliwości, że sięgnę po książkę ! Zawsze mnie ten temat interesował i jednocześnie irytował, bo interpretacajca to rzecz osobista, dlaczego więc zawsze podlegać musi jakimś schematom ? ;) Super recenzja !

    http://bezoprawy.blogspot.com/

  • 2
    Annie 2008-9-7 22:42:50

    Justyno, witaj na Dzienniku! Jeśli tylko interesują Cię te zagadnienia, gorąco Ci tę książkę polecam. Eco peroruje, polemizuje i prowokuje. A wszystko to w wyśmienity sposób ;)

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Bliźnięta Fahrenheit

Bliźnięta FahrenheitProzę Fabera kocham miłością bezdenną. I całkowicie bezkrytyczną. Ale chyba słusznie. To bez wątpienia jeden z najważniejszych autorów współczesnych...

Przyśniła mi się gejsza na skale… – wywiad z Anną Klejzerowicz

Przyśniła mi się gejsza na skale… – wywiad z Anną Klejzerowicz Ostatnio rozmawiałyśmy równo rok temu. Przez ten czas nie próżnowała. Wydała dwie książki, które ugruntowały jej pozycję na rynku rodzimych kryminałów. Właśnie ukazał się najnowszy z nich – Cień gejszy. O japońskich drzeworytach...

Mateusz. Ojciec Mateusz (filmoteka)

Mateusz. Ojciec Mateusz (filmoteka)Co robi w niedzielne popołudnie blisko 50% Polaków? Je rodzinnie obiad? Źle. Spaceruje? Jeszcze gorzej. 48,8% Polaków w niedzielne popołudnie siedzi przed telewizorem. I ogląda. Ojca Mateusza...

Śladami "Młodych lwów"...

Śladami Młodych lwów... Barka zgrzytnęła o dno przed równą, płaską plażą. Rampa opadła. Noe dał susa. Czuł, że rynsztunek obija mu boki, a zimna woda chlupie w butach. Co tchu pobiegł za niską diunę i przywarował. Koledzy szybko wyskakiwali z barki. Rozpraszali się...

Dziennik Literacki v2.0

Kilka tygodni temu Dziennik Literacki obchodził drobny jubileusz. Powitał bowiem na swych łamach pięćdziesiątą recenzję. W związku z tym niewielkim świętem, postanowiłam odświeżyć jego wygląd. Jest bardziej przejrzyście, kolorowo, wakacyjnie...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone