„Dziewczyna z Botany Bay”
Okładka książki „Dziewczyna z Botany Bay”
  • Autor: Carolly Erickson
  • Tytuł: Dziewczyna z Botany Bay
  • Tytuł oryginału: The Girl from Botany Bay
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Tomasz Cyba
  • Liczba stron: 256
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-158-6
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 23 czerwca 2011 A- A A+
Dziś jest bohaterką narodową Australii. Jednak za życia nie była nikim więcej jak tylko więźniarką. Jedną z dwustu kobiet, które zamiast na szafot, zostały wysłane na drugi koniec świata. Kornwalijka, dziewczyna z Botany Bay, muza Jamesa Boswella. Urodziła się najprawdopodobniej 1 maja 1765 roku w kornwalijskim Fowey jako Mary Broad – jedna z wielu córek ubogiego rybaka. Zasłynęła jako Mary Bryant, najsłynniejsza uciekinierka świata.

Skoro Irving Stone nie napisał jej biografii, musiała to zrobić Carolly Erickson – z wykształcenia historyk, z pasji – uznana autorka znakomitych biografii. Dziewczyna z Botany Bay to jedna z jej ostatnich książek, opublikowana w 2004 roku. To nie tyle zbeletryzowana biografia, co reportaż. Pisząc go, pisarka czerpała bowiem nie ze swojej bogatej wyobraźni, a z bogatej bibliografii. Erickson sięga po księgi chrztów, więzienne rejestry, dzienniki pokładowe czy pamiętniki skazańców. Niestety, dwa najważniejsze dokumenty nie zachowały się do naszych czasów. Mam tu na myśli dziennik Williama Bryanta, męża Mary, oraz dwustronicową rekapitulację Mary spisaną przez Boswella. Na całe szczęście zachowały się wspomnienia jednego z towarzyszących Bryantom więźniów, a mianowicie Memorandums Jamesa Martina, a fragmenty pochodzące z tego tekstu należą do jednych z najciekawszych w książce.

Carolly Erickson rozpoczyna swoją opowieść o Mary w 1786 roku. To właśnie wtedy dziewczyna wraz z dwiema kompankami, Mary Haydon i Catherine Fryer, została aresztowana. Oskarżono ją o „napad na pannę Agnes Lakeman, do którego doszło na królewskim gościńcu, narażenie jej na uszczerbek cielesny i zagrożenie życia oraz odebranie jej przemocą własności w postaci jedwabnego czepka (wartości 12 p.) oraz innych dóbr na łączną kwotę 11 f. i 11 sz.”. Skazano ją na śmierć. Jednak Mary uniknęła stryczka. Została ułaskawiona. Na mocy decyzji monarchy jej wyrok śmierci został zamieniony na siedmioletnie zesłanie do Nowej Południowej Walii. Tym samym dziewczyna znalazła się w pierwszym transporcie więźniów, którzy stali się jednymi z pierwszych kolonizatorów dzisiejszej Australii.

Pobyt w brytyjskim więzieniu i pod pokładem hulku więziennego, wielomiesięczny rejs w nieznane na pokładzie „Charlotte”, poród na falach, sztorm stulecia i wreszcie, założenie Sydney Cove w Nowej Południowej Walii. Pisarka z niezwykłą skrupulatnością opisuje niesamowitą podróż młodej Kornwalijki na drugi koniec świata. Trudy wyprawy, różnorakie bezeceństwa, jakich dopuszczali się i więźniowie, i ich strażnicy, głód w kolonii. Jednak szczególne miejsce w jej relacji zajmuje opis pewnej bezksiężycowej nocy 1791 roku. To właśnie wtedy Mary z dwojgiem małych dzieci, jej mąż Will oraz grupa siedmiu innych skazańców na niewielkiej łodzi uciekli z kolonii.

Dziewięcioro śmiałków dokonało niemożliwego. Na maleńkim kutrze gubernatora Phillipa, jedynej pozostałej w Sydney Cove łodzi do dalszej żeglugi, pożeglowali na północ, aż do Indonezji, pokonując w ciągu dziesięciu tygodni ponad trzy i pół tysiąca mil morskich. A żadne z nich nie było marynarzem! Wcześniej taka sztuka udała się jedynie kapitanowi Williamowi Blighowi, dowodzącemu HMS „Bounty”, który po tym jak w 1789 roku został pozbawiony dowództwa nad statkiem w wyniku buntu załogi, pokonał na małej szalupie trzy i pół tysiąca mil morskich wraz z osiemnastoma wiernymi kompanami. Zwyciężył fale, przepłynął otwarty ocean i dopłynął do holenderskiej Batawii. Stał się bohaterem. Mary poszła w jego ślady.

Tego, co się działo podczas dziesięciu tygodni rejsu nie zamierzam zdradzać. Jak również tego, co stało się z Mary po tym, jak dopłynęła do Indonezji. Nieprawdopodobna ucieczka była tylko jednym z wielu punktów zwrotnych w jej życiu. Jej losy były dramatyczne. Jednak jak się zakończyły – do dziś nie wiadomo. Ostatnie pewne informacje na temat Mary pochodzą z 1793 roku. Niemniej jednak, głęboko wierzę, że po tym wszystkim co przeszła, dane jej było wieść dobre, szczęśliwe życie. A przeszła niemało. Doskonały opis epoki i fascynująca historia. Polecam!
Komentarze
  • 1
    padma 23 czerwca 2011 | 21:59:22

    Nie wiedziałąm, że ta książka ukazała się po polsku. Bardzo Ci dziękuję za informację i za ciekawą recenzję - na pewno kupię!

  • 2
    Annie 23 czerwca 2011 | 23:06:06

    Cała przyjemność po mojej stronie :) W księgarniach jej już nie widuję, ale bez trudu upolujesz ją, Padmo, w pierwszej lepszej taniej książce :)

  • 3
    Mary 24 czerwca 2011 | 12:33:28

    kurka 4 raz wpisuje komentarz i sie nie wyswietla (wnerwiaja mnie te cyferki na dole do wpisania, słabo je widac i ciagle sie myle:/)

    w każdym razie chciałam napisać, że film obejrzałam jakis czas temu na Ale Kino bodajże (widzę że Ty również). ogromnie mi się podobał.... a książkę ostatnio widziałam w Matrasie na wyprzedaży, tylko że wtedy kupowałam już cos innego i ją odłożyłam... cholera, niedawno byłam, ale już chyba ksiazke ktos kupił. No nic, w każdym razie bede polować, bo ogromnie chciałabym to przeczytac. Film był bardzo dobry, szczegolnie ten klimat na statku na samym poczatku.... a z reguły ksiazki są lepsze od filmu.. wiec..:)
    Pozdrawiam.

  • 4
    Annie 26 czerwca 2011 | 13:25:01

    W nowej odsłonie DL będą większe i wyraźniejsze, ale to dopiero za jakiś czas, jeszcze musisz się pomęczyć ;) Zlikwidowałabym to, gdyby nie to, że jeśli nie ma tego ograniczenia, w komentarzach pojawia się mnóstwo spamu :(

    Jeśli oglądałaś film to książka bardzo Cię zaskoczy. Ot, choćby dlatego, że w życiu Mary nikt taki jak porucznik Clarke nigdy się nie pojawił. Will Bryant również był zupełnie innym człowiekiem niż ten pokazany w ekranizacji. Liczba uciekinierów w rzeczywistości była większa. Byli też bardziej... solidarni. Holenderska dama, która pomagała Mary, także była jedynie wymysłem scenarzysty. Biografia Mary będzie więc dla Ciebie zupełnie nową opowieścią. I dopiero tu zobaczysz, jaki tak naprawdę był klimat na statkach, bo pobyt Mary na hulku został w filmie pominięty, a podróż na drugi koniec świata potraktowana dość po macoszemu ;) Anyway, polecam, przeczytaj koniecznie! :)

  • 5
    mary 26 czerwca 2011 | 15:51:39

    no wlasnie..czytalam Twoja recenzje filmu .. hmmm.. zwykle tak jest ze ksiazka sie rozni, ale zeby az tak? ;)
    Tym bardziej jestem ciekawa książki.

  • 6
    Annie 27 czerwca 2011 | 0:09:25

    Aż tak ;) Gdyby filmowcy trzymali się realiów historycznych, fabuła ekranizacji byłaby o wiele mniej romantyczna, za to o wiele bardziej naturalistyczna. A i narodowa bohaterka Australii jawiłaby się jako o wiele mniej kryształowa ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję