„Dzikie dzieciaki. Zapiski z życia ledwo żywej matki”
Okładka książki „Dzikie dzieciaki. Zapiski z życia ledwo żywej matki”
  • Autor: Rebecca Eckler
  • Tytuł: Dzikie dzieciaki. Zapiski z życia ledwo żywej matki
  • Tytuł oryginału: Toddlers Gone Wild. Rants From a Mommy Brain
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Ewa Helińska
  • Liczba stron: 384
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-61524-29-8
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 28 czerwca 2010 A- A A+
Dzikie dzieciaki to ostatni tom, zamykający niecodzienną trylogię popularnej kanadyjskiej dziennikarki. Rebecca Eckler opowiada w nim o swoich perypetiach w wychowywaniu córeczki, kiedy ta miała dwa, trzy i cztery lata. Pisarka zarzuciła dotychczasową formę dziennika na rzecz zbioru felietonów. Dzikie dzieciaki mają przeto nietypową formę. To nie pamiętnik, a antologia zapisków z życia naprawdę ledwo żywej matki na temat wychowania nieznośnego szkraba.

Jestem jej kucharką, szoferem, stylistką, asystentką ds. zakupów, nauczycielem, gosposią i powierniczką. Nawet kąpiele, które jej przygotowuję, są akurat w sam raz. Powiem wprost, robię dla niej wszystko. Ale tego ranka naleśniki odgrzewane w mikrofali są nie dość gorące. (Ależ przyrządzanie posiłku w mikrofali też jest pewną formą gotowania, tak samo jak przynoszenie z miasta gotowego jedzenia). Nie wystarcza jej masła. Sok jabłkowy jest za zimny. Nie chce Elmo. Chce Ciekawego Jurka. Chce kocyk. Ale nie ten! Tamten różowy. Nie, nie ten różowy! Tamten. Nie, tamten też nie! Och, chce ten różowy kocyk, który wcale nie jest różowy, bo jest niebieski!. Mam dzikiego dzieciaka, padam na twarz.

Felietony Rebecki Eckler są o wszystkim i o niczym. Generalnie traktują o życiu z maluchem – jego jasnych i ciemnych stronach. Dziennikarka robi w nich to, w czym jest najlepsza: mówi głośno to, o czym myśli każdy rodzic posiadający małe dziecko, ale który wstydzi się do tego przyznać. Bez pardonu przyznaje się więc do wyrzucania arcydzieł sztuki abstrakcyjnej – trudno, najwyżej w przyszłości biografowie jej utalentowanego dziecka napiszą, że matka artystki była ignorantką. Opowiada o tym, jak bardzo boli, kiedy córka mówi, że jej nienawidzi i już nie będzie nigdy jej przyjaciółką. Relacjonuje, jakim wyzwaniem jest stworzenie kinderbalu – ile pracy, pomysłowości, a nade wszystko pieniędzy wymaga przygotowanie udanego przyjęcia urodzinowego. Mówi o tym, jak to jest, kiedy dziecko do każdej wypowiedzi musi dorzucić albo „ale”, albo „nie”, albo „dlaczego”.

Rebecca Eckler jest bezpośrednia, bezpretensjonalna, a nade wszystko szczera, a jej zapiski – niewymuszone, proste i dlatego tak urzekające. Bo dziennikarka opisuje w nich codzienne życie ze szkrabem, jego blaski i cienie, smutki i radości. Zwraca uwagę na to, o czym zazwyczaj doświadczone matki zapominają wspomnieć tym nowo upieczonym. Na to, co nie jest opisane w większości poradników. A nawet jeśli, żaden z nich nie będzie tak intrygujący jak dziennik Rebecki. Dziennikarka bowiem z ogromnym dystansem, nierzadko autoironicznie, opowiada o swoich poczynaniach z córeczką. I chyba te fragmenty są najbardziej urokliwe. Właśnie te, kiedy Rebecca Eckler przyznaje się do ogromnej miłości do Rowan i do Narzeczonego, ojca jej dziecka. To już nie dwudziestokilkuletnia trzpiotka, a dojrzała kobieta, która nauczyła się, co to naprawdę znaczy KOCHAĆ.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję