„Padam na twarz. Opowieść o życiu z małym Tyrankiem”
Okładka książki „Padam na twarz. Opowieść o życiu z małym Tyrankiem”
  • Autor: Rebecca Eckler
  • Tytuł: Padam na twarz. Opowieść o życiu z małym Tyrankiem
  • Tytuł oryginału: Wiped! Life with a pint-size dictator
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Ewa Helińska
  • Liczba stron: 400
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-61524-28-1
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 28 czerwca 2010 A- A A+
Tak jak w ubiegłym roku Wpadka Rebecki Eckler zainaugurowała mój sezon lektur wakacyjnych, tak w tym roku na jego otwarcie wybrałam dalszy ciąg perypetii nowo poznanej młodej mamy. Padam na twarz to druga część trzytomowego dziennika o trudach ciąży i trudach wychowywania dziecka, napisanego przez kanadyjską dziennikarkę. Znacznie lepsza od pierwszej części cyklu (jeśli nawet nie najlepsza z serii!), lekka, łatwa i jeszcze bardziej przyjemna.

Rowan. „Najlepsze, co cię mogło spotkać”. Maleństwo, kruszynka, dziecinka… Rebecca po urodzeniu ukochanego dziecka wraca ze szpitala do domu. Jednak ciąża (ta koszmarna ciąża!) była niczym dziewięćdziesięciominutowy masaż w porównaniu z jej obecnym życiem.

Kiedy wróciłam do domu ze szpitala, czułam się jak piękna królowa w samym centrum zainteresowania. Czekały na mnie bukiety kwiatów, które przysyłano, w miarę jak rozchodziły się wieści o narodzinach dziecka. Czułam się tak, jakbym dokonała czegoś niezwykle wyjątkowego. Ale przez ostatnie parę tygodni kwiaty przestały przychodzić, a telefony umilkły. Narzeczony wrócił do pracy, a gazeta wciąż pojawiała się na progu, jakby nic się nie zmieniło. Jestem na urlopie macierzyńskim i powinnam nawiązywać więź z noworodkiem. Zasadniczo nienawidzę swojego życia... (…) Kim ja jestem? Jak tu się znalazłam? Co się stało z moim życiem? Bo to na pewno nie jest moje życie!

Z szaf wyfrunęły kuse spódniczki i obcisłe jeansy. Ich miejsce zajęły workowate dresy i rozciągnięte podkoszulki, bo tylko w nie Rebecca aktualnie się mieści. Kobieta czuje się doskonałą antytezą seksualności. Nienawidzi swojego ciała, czuje się w nim obco, po prostu źle. Dlatego też nawet nie chce, aby narzeczony ją oglądał. Zwłaszcza nago, kiedy nie będzie miała jak ukryć wszystkich pozostałości po ciąży. Tymczasem nawet nie ma okazji, aby młodzi rodzice znaleźli się w intymnej sytuacji. Kiedy tylko docierają do łóżka, zasypiają. Śpią, dopóki nie obudzi ich krzyk Tyranka.

Bo Rowan jest małym Tyrankiem. Pojawiła się w życiu Rebecki i całkowicie je zaanektowała. Kobieta czuje się bezradna i zagubiona. Choć w opiece nad małą pomagają jej niania Mimi i teściowa, Beck i tak sobie nie radzi. Jest jej ciężko. Wszystko staje się nie do zniesienia. Rebecca Eckler nie owija w bawełnę. Mówi wprost: nie dałam sobie rady z opieką nad dzieckiem. Miałam depresję poporodową, która trwała przez kilkanaście miesięcy życia małej Rowan. Czułam się zagubiona, bezradna i nierozumiana.

Kiedy już urodzisz dziecko, powinnaś przestać być samolubna, prawda? Liczy się tylko zdrowie i szczęście dziecka. Depresję poporodową ciężko wyjaśnić. Jesteś smutna, ale nie umiesz wyjaśnić dlaczego. Po prostu taka jesteś. Płaczesz godzinami i czasami jest ci trudno wstać z łóżka – ale mimo to nie jesteś pewna, dlaczego płaczesz ani z jakiego powodu wyjście z łóżka to wysiłek równy wyprawie na Mount Everest w butach na obcasach. Jak można powiedzieć przyjaciołom i rodzinie, że jesteś taka nieszczęśliwa po porodzie, czyli w najpiękniejszym momencie życia, skoro wszyscy pozostali są przeszczęśliwi i tego samego oczekują od ciebie?

Padam na twarz to książka nie tylko zabawna, ale nade wszystko szokująco szczera. Eckler bez pardonu rozprawia się z mitem błogiego macierzyństwa. Jako młoda matka nie daje sobie rady z bezustannie płaczącym bobasem. Kocha Rowan, ale bywa, że ma jej dość. Jej bezsennych nocy, krzyków, grymaszenia. Chce dla niej wszystkiego, co najlepsze. Ale Rebecca chce też mieć odrobinę czasu dla siebie. Chce być niezależna, nie chce całkowicie zatracić się w byciu matką. Beck obserwuje swoje koleżanki i wie jedno: nie chce poświęcić całego swojego życia dziecku. Chce aby jej miłość do małej była bezgraniczna, ale nie niedorzeczna. To dlatego kobieta nie spędza godzin w pokoju dziecięcym na zapamiętywaniu wszystkich gestów córki. Nie karmi jej piersią, nie udaje, że jej kupa nie śmierdzi, nie kontroluje opiekującej się dziewczynką niani. Beck nie popada w macierzyński obłęd. To, co jeszcze we Wpadce wydawało się niemożliwe, tu dzieje się na naszych oczach. Rebecca DOJRZEWA do świadomego rodzicielstwa. Z beztroskiej ignorantki przemienia się we wspaniałą, opiekuńczą mamę.

Padam na twarz to, podobnie jak Wpadka, dziennik podzielony na trzy części. Każda z nich odpowiada kolejnemu trymestrowi i zawiera kilkadziesiąt notek. Wszystkie wpisy Rebecki zamieszczane są w kolejności chronologicznej i pochodzą z dni nieodległych od siebie w czasie, co daje wrażenie ciągłości powieści. Rozstajemy się z bohaterką w momencie, gdy Rowan przestaje być bobasem, a staje się szkrabem.

Jednak to rozstanie nie będzie rozstaniem na długo. Z obiema kobietami, tą dużą i tą małą, spotykamy się w ostatnim tomie ciążowej trylogii. To właśnie tam dowiemy się, jak nieśmiała dwulatka przeobraziła się w zwariowaną czterolatkę. I czy to rzeczywiście prawda, że niedaleko pada jabłko od jabłoni…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję