„W moim początku jest mój kres”
Okładka książki „W moim początku jest mój kres”
  • Autor: Thomas Stearns Eliot
  • Tytuł: W moim początku jest mój kres
  • Tytuł oryginału: The Selection of Poems
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 416
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-247-0687-7
  • Seria: Biblioteka poetycka. Klasycy nowoczesności
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 4 stycznia 2009 A- A A+
Niewiele zostanie Ryszardzie naprawdę niewiele
z poezji tego szalonego wieku na pewno Rilke Eliot
kilku innych dostojnych szamanów którzy znali sekret
zaklinania słów formy odpornej na działanie czasu bez czego
nie ma frazy godnej pamiętania a mowa jest jak piasek
*

Zbigniew Herbert Do Ryszarda Krynickiego – list


Bohaterowie powieści Sól i Szafran Kamili Shamsie rozmawiają, cytując Eliota – Khaleel zwraca się do Aliyi słowami: Albo mówisz o okrucieństwach kwietnia, albo odpowiadasz na moje pytanie**; przekazuje jej wiadomość, na którą składają się cztery wersy z Burnta Nortona z poematu Cztery kwartety***, zaś jedną z trzecioplanowych bohaterek powieści jest dama imieniem Prue Frock****. Zresztą, jeśliby zadać komukolwiek pytanie o znanego mu poetę amerykańskiego, niechybnie padłaby, po krótszym lub dłuższym zastanowieniu, jedna odpowiedź: T.S. Eliot. Poeta już za życia wpisał się bowiem w kanon klasyków poezji nowoczesnej. Laureat literackiej Nagrody Nobla w 1948 roku, najwybitniejszy twórca modernistyczny w literaturze anglosaskiej. Kim był poeta, który tak mocno odcisnął swoje piętno na zbiorowej świadomości? I co takiego tkwi w jego lirykach, że do tej pory rozpalają do czerwoności uczucia wszystkich miłośników poezji?

Thomas Stearns Eliot urodził się 26 września 1888 roku w St. Louis, w stanie Missouri. Pochodził z rodziny należącej do intelektualnego patrycjatu Nowej Anglii, której korzenie sięgały pionierów amerykańskiej kolonizacji. Poeta ukończył filozofię oraz literaturę sanskrycką i buddyjską na bostońskim Uniwersytecie Harvarda. W 1909 roku Eliot wyjechał studiować do Paryża, a wyjazd dał mu szansę dogłębnego poznania nowoczesnej poezji francuskiej. Wraz z wybuchem I wojny światowej w 1914 roku zmuszony był pozostać w Londynie. Tam też zdecydował się osiąść. W 1915 roku, przy pomocy Ezry Pounda, debiutował w prasie, zaś dwa lata później wydał swój debiutancki tom wierszy, Prufrock i inne obserwacje, zadedykowany Jeanowi Verdenalowi, paryskiemu przyjacielowi poety, który poległ w niefortunnym alianckim desancie pod Gallipoli w Cieśninie Dardanelskiej.

Drugi tom, pod zaczerpniętym z Boskiej Komedii Dantego tytułem Ara Vos Prec, Eliot wydał w 1919 roku. Co ciekawe, tomik wydrukowała ręcznie przyjaciółka poety, Virginia Woolf, wraz ze swym mężem Leonardem. Rok później tomik Ara Vos Prec ukazał się w Stanach Zjednoczonych, jednakże pod zmienionym tytułem – jako Wiersze. W tym samym roku ukazał się również pierwszy zbiór szkiców krytycznych Eliota, Tradycja a talent indywidualny.

Przez cały ten czas Eliot pozostawał aktywnym felietonistą. W latach 1917-1918 współpracował z bliskim Ezrze Poundowi czasopismem „Egoist”, zaś w 1922 roku poeta założył własny kwartalnik „Criterion”, który aż do początku II wojny światowej był jednym z najważniejszych pism literackich wydawanych w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Po ogłoszeniu trzeciego tomu poezji – ironicznego kubistycznego poematu „Ziemia jałowa” (którego znaczenie jest porównywalne z opublikowanym wówczas „Ulissesem” Joyce’a i powieściami Virginii Woolf) – zdobył sławę proroka nowej poezji.***** Z równie entuzjastycznym przyjęciem spotkały się kolejne wydane przez Eliota poematy: Wydrążeni, Środa popielcowa, Cztery kwartety oraz Koty. Jednak podczas gdy pisarz osiągał sukces w życiu zawodowym, tak w życiu prywatnym zmagał się z nie lada problemami. Piętnastoletnie pożycie z chorą psychicznie żoną, a także poczucie kryzysu cywilizacyjnego popchnęły Eliota do przyjęcia w 1927 roku anglikanizmu i poszukiwań w obrębie konserwatyzmu społeczno-politycznego. Wyrazem konwersji katolickiej Eliota (jego chrzest w obrządku katolickim Kościoła anglikańskiego odbył się 29 czerwca 1927 roku) stały się Wiersze Ariela, zawdzięczające swój tytuł publikacji The Ariel Poems Series, serii dorocznych wydawnictw, ukazujących się z okazji kwesty w okresie Bożego Narodzenia.

W latach trzydziestych XX wieku, T.S. Eliot stał się twórcą nowej formuły dramatu poetyckiego. To właśnie temu gatunkowi się poświęcił się owym czasie i spod jego pióra wyszła między innymi znakomita Zbrodnia w katedrze. Po II wojnie światowej poeta poświęcił się wyłącznie dramaturgii. W 1947 roku zmarła jego pierwsza żona, zaś dwa lata później Eliot poznał Valerie Fletcher, pracownicę wydawnictwa Faber & Faber, a później – sekretarkę poety. Para pobrała się w 1957 roku i wiodła szczęśliwe pożycie małżeńskie aż do ostatnich lat życia poety. To właśnie Valerie Eliot poświęcił wiersz pt. Dedykacja dla mojej żony.

T.S. Eliot zmarł 4 stycznia 1965 roku. Został pochowany w kościele parafialnym w East Coker. Epitafium zamieszczone na płycie wmurowanej w ścianę kościoła brzmi:

W moim początku jest mój kres.
W miłosierdziu swoim
módl się za spokój
duszy
Thomasa Stearnsa Eliota
poety
26 września 1888 – 4 stycznia 1965
U mego kresu mój początek.
******

Prufrock i inne obserwacje to debiutancki, a zarazem obok poematu Koty, mój ulubiony tomik wierszy T.S. Eliota. Tomik jest hołdem złożonym wspomnianemu już przyjacielowi poety, Jeanowi Verdenalowi, jak również – francuskim poêtes maudits, poetom wyklętym, w osobie Jules’a Laforgue’a (1860-1887) – kardynalnie ważnego mistrza Eliota. Sam Verdenal jest niezwykle istotną postacią dla rozwoju twórczego Amerykanina. To on zapoznał poetę z dziełem i osobą Charlesa Maurrasa (1868-1952), uznawanego w całej Europie proroka neoklasycyzmu, wybitnego pisarza, głoszącego w swych szkicach powrót do uniwersalnej cywilizacji łacińskiej, antyindywidualistycznie, antyromantycznie i antydekadencko rozumianej idei ładu, w imię którego odnawiał i godził tradycje racjonalizmu i katolicyzmu. (…) Eliot zachował estymę dla jego pisarstwa i idei cywilizacyjnej, której wiele wątków przejął.******* Prufrock i inne obserwacje stanowi więc swoistą kompilację idei różnych nurtów i grup literackich, które miały wpływ na Eliota od 1908 roku, z zagadnieniami uniwersalnymi dla wszystkich twórców początku XX wieku, takimi jak rozważania nad ciągłością i nieciągłością świata, kultury, cywilizacji czy ludzkiego doświadczenia. Eliot wykluczał perspektywę liniowego historyzmu (a co za tym idzie ewolucji i rozwoju indywidualnej psychiki). Wyraz jego przekonań znajduje odbicie w poematach z debiutanckiego tomiku poety.

Śpiew miłosny J. Alfreda Prufrocka to poemat otwierający zbiorek Prufrock i inne obserwacje. Eliot rozpoczął pracę nad nim w Stanach Zjednoczonych w lutym 1910 roku, zaś ukończył go w Paryżu w lipcu 1911 roku. Podobno swoje nazwisko tytułowy bohater zawdzięcza pewnemu przedsiębiorcy z rodzinnego miasta Eliota – z St. Louis.

Poemat otwiera cytat z Dantego – słowa ognistego ducha księcia Guida di Montefeltro:

Gdybym przypuszczał, że słucha istota,
Co się z tych ciemnic na słońce wybije,
Nie drgnąłby więcej płomień mego knota.
Lecz że z czeluści tych stopy niczyje
Nie powróciły życiem odzyskanem,
Bez trwogi tobie mą hańbę odkryję...
********

Podobnie bez trwogi T.S. Eliot całkowicie odkrywa się w swoich utworach, a przynajmniej poprzez bohaterów swoich poematów sprawia wrażenie emocjonalnego ekshibicjonisty; jednak nie nachalnego, a dyskretnego, takiego, którego naprawdę ma się ochotę podglądać. Dzięki swojej otwartości i umiejętności ubierania uczuć w słowa swobodnie i ze swadą opowiada o tym, co najbardziej delikatne i osobiste – o emocjach. I czyni to w sposób niezwykły. Bodaj tylko w Śpiewie miłosnym J. Alfreda Prufrocka nie zwraca takiej uwagi czytelnika historia nieszczęśliwie zakochanego podmiotu lirycznego, uciekającego w nieświadomość przed swoją bezsilnością wobec konfliktów otaczającego go świata, jak przepiękny język i wewnętrzna melodia wersów, hipnotyzujących swoją unikalnością i poetyckością. W każdej przelanej na papier myśli poety permanentnie tli się płomień ukrytej w jej wnętrzu namiętności, pasji i żaru. Ekspresjonizm Eliota jest jednym z jego największych atutów. To właśnie on tak zbliża miłośników poezji do amerykańskiego wieszcza i pozwala im odnaleźć siebie w każdym wersie wiersza, i krzyczeć: to o mnie!

Eliot irracjonalizuje otaczający go świat, animizując rzeczywistość i przydając jej ludzkie i zwierzęce cechy. Dzięki temu zabiegowi świat przedstawiony w wierszu żyje – jest dynamiczny, a przez brak statyczności opisu – wyrazisty i sugestywny. Prawdziwy. Dłużące się zaułki, żółta mgła ocierająca grzbiet o szyby okien, dym wylizujący skrzętnie zakamarki wieczoru… Eliot tworzy tak surrealistyczną wizję rzeczywistości, jak choćby ta przedstawiana we wczesnych filmach Davida Lyncha. Popielato-żółta, na pierwszy rzut okna niezrozumiała, zauracza swoją nieprzeciętnością i tym, że jawi się, jako rodząca się ze snów. Jednak to, co odróżnia Eliota od surrealistów to zastąpienie turpizmu nieopisanym pięknem. Poeta w magiczny sposób tropi dziwność istnienia. To ono pozostaje w obrębie jego zainteresowań i to je bada, zwracając uwagę na wszystkie jego wewnętrzne sprzeczności. Tak, jak w przypadku postaci J. Alfreda Prufrocka, Eliot zdaje się łączyć to, co zdaje się nie do połączenia – poczucie własnej wartości z poczuciem pokonania, walkę z przegraną, wartość z brakiem wartości.

Podobnie, jak złożoność opisywanego przez T.S. Eliota świata urzeka mnie również jego ironiczne poczucie humoru, przekuwające się na niezwykłą poetykę jego wierszy. Poeta opowiada o sprawach ważkich, jednak czyni to w oparciu o to, co prozaiczne i codzienne. Co więcej, zamiast deprecjonować wartość omawianych spraw, Eliot rzeczom małym przydaje niespotykaną wielkość. Uszlachetnia je i upoetycznia. Szydząc z salonowych rozmów dam o Michale Aniele, pozwala się zatracać w życiu odmierzanym łyżeczkami od kawy.

W drugim tomie Eliota dokonuje się zmiana poetyki. Dyskontującą doświadczenia współczesnych poetów francuskich prozopoezję „Gerontiona” wiąże z resztą wierszy szczególna kombinacja intelektualizmu i abominacji, lapidarnej oschłości wysłowienia i drwiącej estetyki szpetoty.********* Wydane w 1920 roku Wiersze stają się peanem już nie na cześć ironii Laforgue’a, ale sarkazmu Tristana Corbière’a. Ten sarkazm Eliotowi niezwykle się udziela i obok pełnego kpiny dystansu i prozaizacji poezji stanowi najbardziej charakterystyczną cechę utworów poety z tego okresu. Najbardziej jaskrawo uwidacznia się w utworach, w których Eliot powołał do życia mitycznego Świnieya. Świniey Erectus, wiersz powstały w latach 1917-1919, jest pierwszym z cyklu liryków poety opowiadającym o tej niezwykłej postaci.

Angielska forma nazwiska Świniey – Sweeney – to nawiązanie do dorobku irlandzkiej historii i kultury, a konkretnie do legendarnego bezbożnego króla Suibhne Gelta, panującego w VII wieku, który według podań miał się żywić w stanie obłędu mlekiem z zagłębienia odciśniętej w ziemi świńskiej racicy. Eliotowski Świniey to uosobienie dekadenckiej Europy międzywojennej, pogrążonej w kryzysie dezintegracji kultury, rozpadu i upadku. Forma reintegruje w poezji to, co zdezintegrowane w cywilizacyjnej powszedniości; drwiąco konstatowana „dysocjacja wrażliwości”, rozbitej na przeciwstawne sobie sfery racjonalnej abstrakcji i doznań zmysłowych, ulega tu ponownej „asocjacji” tych elementów.**********

Niemniej jednak, jako postać literacka, Świniey bynajmniej nie przypomina uosobienia integrowanej rzeczywistości. Dwunożny, grubozady, od podstaw aż po kark różowy, brutalny i zezwierzęcony, jawi się jako wynaturzenie uczłowieczonego zwierzęcia, a nie Animalis Erectus. Tym niemniej właśnie ta przewrotna ironia sprawia, że poezję Eliota czytam z tak ogromną przyjemnością. Jego nieco przeintelektualizowany sarkazm momentami całkowicie rozbraja, stając się wykwintnym dowcipem w pozornie plebejskiej formie. Bodaj wspomnieć mój ulubiony fragment ze Świniey Erectus:

(Historia to, rzekł Emmerson,
Ludzkiego cienia przedłużenie.
Nie widział, jakie to pod słońce
W rozkroku Świniey rzuca cienie).


Podobny nastrój powagi i rozbawienia Eliot utrzymuje w drugim wierszu poświęconym Świnieyowi z tego samego tomiku, Świniey wśród słowików (maj-czerwiec 1918). Eliotowski Świniey, personifikacja bezdusznego upadku współczesnej cywilizacji, zostaje tu wpisany w odwieczny kontekst mitologiczny, w którym okazuje się niemal reinkarnacją Agamemnona.# Rubaszny prosiak, cyniczny morderca kobiet wcieleniem króla Argolidy? Czemu nie.

Świnieya wśród słowików otwiera motto z Agamemnona Ajschylosa, a dokładniej – słowa umierającego króla, zamordowanego przez swoją małżonkę, Klitajmestrę: Biada! Jeszcze raz biada! Nowy cios! Umieram!## Jednak patos pierwszych wersów szybko zastępuje zbrutalizowana teatralność oglądanego w wierszu przez czytelnika widowiska. Stojący w rozkroku gorylasty Świniey, rży ze śmiechu. Cała poetyckość utworu znika, a zastępuje ją brutalizacja i rodzący się zeń niepokój. Świniey, prostak – mężczyzna przez tłumacza „uświniony” – po raz kolejny uzewnętrznia swoją niechęć do kobiet, których nie jest w stanie poznać i zrozumieć oraz do emocji, których ze względu na swoje duchowe prostactwo nie jest w stanie głęboko przeżyć. Motyw niemożności intensywnego odczuwania świata pojawia się w jednym z poematów nieukończonych, również poświeconym Świnieyowi, a mianowicie w Świniey Agonistes.

Tytuł utworu, powstałego w całości w 1932 roku i wieńczącego wątek Świnieya w twórczości Eliota, to ironiczna parafraza tytułu barokowego poematu Johna Miltona „Samson Agonistes”. Eliot w swoim poemacie dramatycznym nawiązuje do zajmującej go od dawna tradycji teatru elżbietańskiego i jakobińskiego z właściwym mu przemieszaniem tragedii i farsy; łączy z tą tradycją wzór kpiąco-groteskowych makabresek, od drugiej połowy XIX wieku tworzących własny styl w poezji francuskiej, niemieckiej i angielskiej.###

To, co odróżnia Świniey Agonistes od dwóch poprzednich utworów, to nie tylko jego objętość i odmienna forma. Świniey Agonistes to przede wszystkim przemiana głównego bohatera z warchoła w postać pełną dylematów. Wulgarność i prostactwo schodzi na drugi plan, ustępując miejsca refleksjom na temat samotności człowieka w świecie i niemożności porozumienia się z innymi ludźmi. Świniey nadal jest prostakiem, ale – prostakiem myślącym. Dociera do niego znaczenie słów cogito ergo sum i zatraciwszy się w rozterkach egzystencjalnych, wreszcie zaczyna przypominać Świnieya Erectusa a nie Świnieya Neandertalisa.

Pod tytułem poematu Świniey Agonistes, T.S. Eliot poczynił uwagę – Fragmenty melodramatu arystofanejskiego. Te słowa to klucz do zamysłu poety, jaki przyświecał mu podczas powstawania tego utworu. Połączenie satyry arystofanejskiej (satyry menippejskiej) z wulgarnym stylem „melodramatu” z music-hallu rodem (…) widoczne jest już w samym wierszu, w synkopowanych rytmach mowy potocznej i wulgarnej naśladującym tempa jazzu i muzyki popularnej, aż do piosenek „agonu” włącznie. (…) Wzbogaca to sens teatralnego pojęcia agonu o pierwotne znaczenie zawodów w ciętych i obscenicznych wierszykach i przyśpiewkach, rytualnie związanych z kultami płodności oraz z cyklem śmierci i zmartwychwstania. W takim agonie Świniey jest całkiem na miejscu – ze swoim słynnym programem życiowym („rozród, spółkowanie i śmierć”) i rolą wielkomiejskiego mordercy kobiet.####

Ostatnią grupą utworów, którą chciałabym omówić, a która znana jest niemal wszystkim, choć większość ludzi nie spodziewa się akurat autorstwa T.S. Eliota, są Koty. Praktyczny poradnik Starego Oposa.

Pod koniec lat 70. XX wieku Andrew Lloyd Weber stworzył musical, który na zawsze wpisał się w kanon pereł Broadwayu. Również polscy widzowie doczekali się jego odrębnej adaptacji. Wystawiany w latach 2003-2007 przez Teatr Muzyczny Roma, w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego, stał się jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Polsce. Niemniej jednak sam poemat nie cieszy się taką samą uwagą jak jego muzyczna adaptacja. Niesłusznie.

Eliot stwarza własną kocioprzestrzeń, którą zaludniają koty o niewypowiedzianych, niedopodziwianych i niepowydziwianych imionach: Kocia Ciumcia i Kizie-Mizie, Tararabumbek i Tygrys Rykowski, Manko Szwab i Rumpelszaber, Stary Pan Ojczenaszek, Maestro Mistyfeles i inne miauczące Pekusie od wieków toczące bój z rozszczekanymi Pikusiami. Jednak Stary Opos (jak koledzy przezywali T.S. Eliota) nie powołuje do życia w swoich utworach kolejnych kotów w butach. Opierając się na tradycji anglosaskiej, w której utrwaliła się stała rola „kota z pantomimy”, opowiada nie o uczłowieczonych kotach, a o ukocionych ludziach. W angielskiej commedii dell’arte specjalizowali się sławni aktorzy, od czasów wiktoriańskich utrwalani na fotografiach w stosownym kostiumie i pozie: ludzie upodabniają się tu do kotów, nie odwrotnie! (…)

W wierszach o kotach (…) – wydanych w znanym obecnie wyborze z 1938 roku, ale pisanych dla własnej rozrywki w ciągu całego dziesięciolecia – usankcjonowany został podział poetyckiej twórczości Eliota na gatunki serio i żart.
##### Do pierwszej kategorii bez wątpienia należy zaliczyć Chóry z „Opoki” i Zbrodnię w katedrze, zaś do drugiej – bezapelacyjnie Koty. Utrzymane w stylizacji ulicznej ballady, skomponowane w tonacji buffo i poetyce poezji nonsensu, kipią humorem, stanowiąc pełną endorfin pożywkę dla złaknionej literackiej rozrywki duszy. Śmieszne i pogodne, podobnie jak cykl o Świneyu, pokazują nam zupełnie inne oblicze Eliota, obracając w perz krzywdzące powszechne przekonanie o swoistej zatęchłości i powadze jego poezji.

Skoro poznałeś, czytelniku,
Tak różne typy, sam w wyniku
Rozumiesz chyba, czym jest kota
Indywiduum i istota,
A wątpliwości twych nie budzi
To, że podobny jest do ludzi,
Wśród których wiele w rzeczy samej
Osobowości wyróżniamy.
(…)
Primo, dość tutaj słów niewielu:
KOT NIE JEST PSEM, mój przyjacielu.
######

Secundo zaś, pamiętaj o tym,
poeta poetą, a ELIOT ELIOTEM.

Cóż zatem, pójdź za nim
w zakazane uliczki, gdzie w bezsenne noce
życie mamroce
słowami szamanów – Herbertowskiego Rilke i Eliota.
I nie pytaj: „Cóż my?”.
Pójdź, wizytę złóżmy…


* Herbert Z., Do Ryszarda Krynickiego, [w:] Eliot T.S., W moim początku jest mój kres, przeł. Adam Pomorski, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2007.
** Shamsie K., Sól i Szafran, Wydawnictwo Red Horse, Lublin 2008, s. 80.
*** Tamże, s. 234.
**** Tamże, s. 116.
***** Pomorski A., Komentarze i przypisy, [w:] Eliot T.S., dz. cyt., s. 324.
****** Tamże, s. 404.
******* Tamże, s. 327.
******** W przekładzie Porębowicza, [w:] Pomorski A., dz. cyt., s. 329.
********* Pomorski A., dz. cyt., s. 336.
********** Tamże.
# Tamże, s. 351.
## W przekładzie Stefana Srebrnego, [w:] Pomorski A., dz. cyt., s. 351.
### Pomorski A., dz. cyt., s. 390.
#### Tamże.
##### Tamże, s. 394.
###### Eliot T.S., dz. cyt., „Jak zwracać się do Kota”, s. 174.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję