„Czerwony Kapitan”
Okładka książki „Czerwony Kapitan”
  • Autor: Dominik Dán
  • Tytuł: Czerwony Kapitan
  • Tytuł oryginału: Červený Kapitán
  • Język oryginału: słowacki
  • Przekład: Antoni Jeżycki
  • Liczba stron: 504
  • Rok wydania: 2014
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7278-972-3
  • Seria: Gorzka Czekolada
  • Wydawca: Media Rodzina, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Media Rodzina, Wydawnictwo
  • Logo serii: Gorzka Czekolada
Recenzja
Data publikacji: 2 maja 2015 A- A A+
Nie pozwala się fotografować, nie bierze udziału w spotkaniach autorskich. Nikt nie wie, jak wygląda, choć wszyscy wiedzą, że od blisko trzydziestu lat jest czynnym detektywem wydziału kryminalnego słowackiej policji. Jest także konsultantem do spraw kryminalnych słowackiego ministra spraw wewnętrznych. Ma pełne ręce (brudnej) roboty, więc swoje książki pisze jedynie po godzinach. W konkursie na najciekawszy życiorys, Dominik Dán bije innych autorów kryminałów na głowę. Niestety, nieco gorzej rzecz się ma z jego powieściami. I to mimo, że wszystkie powstały na kanwie prawdziwych policyjnych śledztw.

Bratysława, 1992 rok. Podczas przenoszenia grobów na Cmentarzu Ondrejskiego dochodzi do niefortunnego wypadku. Jedna z trumien wypada tragarzom z rąk, a z jej środka wysypują się szczątki nieboszczyka. Mężczyźni gorączkowo próbują zebrać sprofanowany szkielet, lecz wtem ich uwagę przykuwa czaszka denata. W głowie trupa tkwi gwóźdź. Zszokowani robotnicy zgłaszają sprawę na policję. Śledztwo zostaje zlecone detektywowi Richardowi Krauzowi, a pierwsze trudności w prowadzeniu dochodzenia pojawiają się już na etapie sprawdzania tożsamości nieboszczyka. W księgach parafialnych widnieje informacja, że w grobie leży Karol Klokner. Były kościelny został pochowany 17 maja 1985 roku, czyli dokładnie tego samego dnia, kiedy zmarł.

– O ile wiem, takie przeboje z pochówkiem nie zdarzają się nawet w Chinach. A tam musi być tych pogrzebów!
– Nie tylko w Chinach! Nigdzie… To mi się jeszcze nie zdarzyło. Dokładniej mówiąc, to jest technicznie niewykonalne! W dniu śmierci nie da się zmarłego pogrzebać. Lekarz musi wyrazić zgodę na pochowanie… sekcja… a nawet gdy jej nie ma, trzeba zamówić trumnę, miejsce, wykopać grób. Tego się po prostu nie da zrobić.
– Więc czemu dało się z Kloknerem?


Oprócz skreślonej ołówkiem adnotacji w księgach parafialnych, po kościelnym w archiwach państwowych właściwie nie ma śladu. Krauz ma nie lada (nomen omen) zagwozdkę. Szybko też zaczynają się potwierdzać jego najgorsze przypuszczenia. Wszystko wskazuje na to, że za śmiercią kościelnego stoją służby bezpieczeństwa. Trop prowadzi przez służby kościelne i státní bezpečnost (ŠtB), czyli czechosłowacki aparat bezpieczeństwa, i sięga… głębokiego średniowiecza. Komisarzowi Krauzowi przyda się znajomość łaciny, nie tylko tej ulicznej…

Czerwony Kapitan (2007) to szósty tom blisko dwudziestotomowej serii, opowiadającej o śledztwach detektywa słowackiej policji Richarda Krauza. To zarazem pierwsza książka Dominika Dána przełożona na język polski. Jej akcja rozgrywa się na Słowacji w 1992 roku, tuż po transformacji ustrojowej. W Bratysławie o komisarzu Krauzie mówi się, że jest bezczelny, szybki i niedoświadczony, ale perspektywiczny. Młody śledczy jest nieustępliwy i zdeterminowany, aby dobrze wykonać powierzoną mu robotę. Chce znaleźć i ukarać zabójcę Kloknera. W pewnym momencie tak mówi do jednego z możliwych świadków tamtych tragicznych zdarzeń: Morderstwo przedawnia się dopiero po dwudziestu latach, do tego czasu jest dla nas aktualne. Być może dla pani to jest przeszłość, dla mnie to sprawa, którą zajmuję się od kilku dni, a więc świeża! Zabili mężczyznę i wbili mu gwóźdź w głowę. Płacą mi za to, żebym stwierdził, kto to zrobił i jak go wsadzić za kratki.

Richard Krauz to pełnokrwisty, bardzo charakterny bohater. Ale to nie jedyna niepapierowa postać w powieści Dominika Dána. Słowacki pisarz w fantastyczny sposób sportretował także towarzyszący młodemu śledczemu zespół policjantów. Ekipa dochodzeniowców, najchętniej spędzająca ze sobą czas na piwie u Jumby, jest niezwykle barwna, a przy tym zgrana i niepozbawiona poczucia humoru. Zresztą dowcip niemal bezustannie skrzy się na kartach książki Słowaka i podobnie jak Richard Krauz jest szybki i bezczelny. Jest przy tym podszyty ironią i podtekstem. Dwuznaczności gonią tu dwuznaczności.

Oprócz błyskotliwych dialogów, atutem książki jest pełen szczegółów opis warsztatu pracy policji, a także niezwykle wiarygodny obraz społeczeństwa okresu przełomu. Osieroceni przez komunizm ludzie nie za bardzo umieją odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Są nieufni, ostrożni i wciąż zalęknieni. Krauz jest w szoku, kiedy z całą jasnością dociera do niego, że Słowacy utożsamiają funkcjonariuszy policji z funkcjonariuszami ŠtB. Potencjalni świadkowie nie chcą z nim współpracować, nabierają wody w usta. Nie wierzą w powodzenie śledztwa. Bardziej niż w złapanie morderców Kloknera, wierzą w rychłe umorzenie i zatuszowanie sprawy. To dlatego ukaranie winnych staje się dla Krauza kwestią bardzo osobistą. Młody detektyw chce poznać prawdę i wyciągnąć konsekwencje, aby przywrócić społeczeństwu wiarę w sprawiedliwość.

Dynamiczna fabuła pełna zaskakujących zwrotów akcji sprawia, że od książki wprost nie można się oderwać. Intryga kryminalna jest świetnie zarysowana, jednak jej rozwiązanie wprost woła o pomstę do nieba. Dominik Dán wyraźnie zainspirował się prozą Dana Browna i zaserwował swoim czytelnikom wręcz niestrawne od nadmiaru kościelnych tajemnic rozstrzygnięcie zagadki śmierci Karola Kloknera. Jest i śmieszne, i żenujące. Pisarz snuje niestworzone teorie spiskowe, przez co dotychczas przekonywująca historia ogromnie traci na swojej wiarygodności. Jednak mimo to nadal pozostaje bardzo filmowa. Skwapliwie skorzystali z tego słowaccy producenci filmowi. Już teraz na podstawie powieści powstaje słowacko-czesko-polski film w reżyserii Michala Kollára, w którym w postać detektywa Krauza wciela się Maciej Stuhr. Obok niego w filmie zagrali między innymi Marian Geisberg (Eduard Burger), Oldřich Kaiser (Kapitan), Martin Finger (Canis) czy Mario Kubec (Volak). Zdjęcia do obrazu powstawały przede wszystkim w Krakowie i Ołomuńcu. Jego premierę zaplanowano na 2015 rok.

Michal Kollár jest wielkim wielbicielem twórczości Dominika Dána i to w jego głowie narodził się pomysł stworzenia filmu w oparciu o Czerwonego Kapitana. Podczas pobytu w Krakowie tak wspominał swoją pierwszą lekturę tej powieści: Już po przeczytaniu pierwszego rozdziału książki Dominika Dána ogarnęło mnie szczególne uczucie – mieszanina pewności siebie i głębokiej pokory. Pewność siebie w „powołaniu”, które poczułem do podjęcia próby rozszyfrowania głównej postaci na tle gwałtownych, ale (pozornie) bezkrwawych przemian społeczno-politycznych. Pokory zaś wobec świadomości, że ani na Słowacji, ani w Czechach nie powstał dotąd fabularny film, zajmujący się człowiekiem w tamtych czasach. W byłym bloku państw komunistycznych tych filmów też jest niewiele, a przecież to nasze dziedzictwo, które wpływa na nasze życie także dziś. Może nie powinniśmy czekać aż świadkowie tamtych czasów umrą. Może powinniśmy nie tyle rozliczać się, co przyjrzeć tamtym czasom z perspektywy, w której żyjemy dziś.*Warto poświęcić chwilę rozmyślaniom nad przeszłością zwłaszcza wtedy, kiedy za przewodnika ma się specjalistę od słowackich tajemnic. Czerpiąc ze swych bogatych doświadczeń, Dominik Dán opowiada o starym i nowym świecie i kulisach przemian ustrojowych. O Czechosłowacji, Słowacji i Czechach. O narastającej obcości państwa, współobywateli, języka. Jego historie są mroczne i przerażające, ale niezmiennie autentyczne, mimo okazjonalnych fantastycznych wątków. W listopadzie 2014 roku w Polsce ukazała się kolejna z nich – powieść Noc ciemnych kłamstw, będąca dziewiątym tomem przygód Richarda Krauza. Czy będzie równie ekscytująca i klimatyczna? Chętnie się przekonam.


* Magiczny Kraków, „Czerwony Kapitan” powstaje w Krakowie, http://krakow.pl/aktualnosci/130461,33,komunikat,czerwony_kapitan_powstaje_w_krakowie.html, data dostępu: 02.05.2015.

(fot. Krzysztof Kuczyk)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję