„Ślepy tor fortuny”
Okładka książki „Ślepy tor fortuny”
  • Autor: Carola Dunn
  • Tytuł: Ślepy tor fortuny
  • Tytuł oryginału: Murder on the Flying Scotsman
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Agnieszka Jagodzińska
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 118 x 168 mm
  • ISBN: 978-83-7769-861-7
  • Seria: Kryminalne przypadki Daisy D.
  • Wydawca: Edipresse Polska SA, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Edipresse Polska SA, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 15 stycznia 2014 A- A A+
Wydaje się, że pociąg to miejsce, gdzie można dokonać zbrodni doskonałej. Takiej, której sprawca może nigdy nie zostać wykryty. Sprzyja temu przypadkowość pasażerów i permanentny ruch, w jakim się znajdują. Jedni wsiadają, drudzy wysiadają, inni zmieniają przedziały. Sposobności jest mnóstwo. Wystarczy dobry motyw. Wiedział o tym, Samuel Ratchett, kiedy zwrócił się do Poirota z prośbą o pomoc w wykryciu autora listów z pogróżkami. Kto wie, czy gdyby nie był milszy dla detektywa, to nie padłby ofiarą morderstwa w Orient Expressie. Czasami jednak zabójstwo może zostać tylko dogadane na torach. Dwaj nieznajomi, Guy Haines i Charles Anthony Bruno, podczas podróży pociągiem wymienili się ofiarami – jeden chciał się pozbyć kłopotliwej żony, drugi nieznośnego ojca. Morderstwo wyszło im dwukrotnie: najpierw u Patricii Highsmith, później zaś u Alfreda Hitchcocka. Teraz życie w Latającym Szkocie traci sędziwy arystokrata. I tylko podróżująca tym samym pociągiem Daisy Dalrymple jest przekonana, że zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych. Tylko czy młoda kobieta zostanie wysłuchana? Przed Daisy D. kolejny kryminalny przypadek!

Londyn, kwiecień 1923 roku. Daisy Dalrymple wyrusza w podróż do Edynburga, aby napisać kolejny artykuł dla czasopisma „Town and Country”. Z biletem pierwszej klasy w ręku wsiada do ekspresu o nazwie Latający Szkot. Podróż ma zająć jej osiem długich godzin i Daisy żałuje, że nie udało jej się kupić niczego do czytania. Pasażerowie z pierwszej klasy zazwyczaj byli mniej rozmowni i bardziej nieprzystępni niż pasażerowie z niższych klas. Zapowiadała się więc długa i nudna podróż. Jednak wyobrażenia Daisy biorą w łeb, po tym jak do jej przedziału nieoczekiwanie wpada Belinda, córka zaprzyjaźnionego z nią detektywa Scotland Yardu, naczelnego nadinspektora Aleca Fletchera. Dziewczynka uciekła z domu po kolejnej awanturze z babcią, która zakazała jej spotykania się z Devy – szkolną koleżanką hinduskiego pochodzenia. Belinda ma nadzieję, że Daisy pomoże jej dostać się do ojca, który obecnie prowadzi swoje dochodzenie w hrabstwie Northumberland. Nie mija nawet kwadrans, a w przedziale Daisy pojawia się kolejna znajoma twarz. Młoda, elegancka kobieta ze śpiącym niemowlęciem na ręku i małą dziewczynką u boku okazuje się koleżanką Daisy ze szkolnej ławy. Niegdyś Anne Smythe-Pike, obecnie pani Haroldowa Bretton, wraz z resztą swojej rodziny zmierza do zamku Dunston, dokąd wezwał ich konający nestor rodu, Alistair McGowan. Wszyscy kłócą się i spierają, bo każdy ma nadzieję, że sędziwy Szkot zmieni testament na jego korzyść. Pociągiem podróżuje także główny spadkobierca fortuny, Albert McGowan, brat bliźniak umierającego Alistaira. Mężczyzna odbywa podróż w odosobnieniu, za jedynego towarzysza mając młodego lekarza o hinduskich korzeniach. Chandra Jagai jest jego protegowanym i McGowanowie są pewni, że to jemu antypatyczny wuj Albert pozostawi swój niemały majątek. To dlatego solidarnie nie chcą dopuścić do tego, aby powiększył się on o pieniądze Alistaira. Daisy przekonuje się, że portret Alberta McGowana nakreślony jej przez jego rodzinę nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, po tym jak pod jej nieuwagę znajomość z nim nawiązuje Belinda. Dziewczynka jest zachwycona rozmową ze starszym panem. Oboje umawiają się na później, na partyjkę warcabów. Lecz kiedy Belinda odwiedza go ponownie, odkrywa, że mężczyzna jest martwy.

Ślepy tor fortuny (1997) to czwarty tom kryminalnego cyklu, którego bohaterką jest młodziutka arystokratka Daisy Dalrymple. Choć tym razem początkująca żurnalistka nie jest jedyną protagonistką ważną dla rozwoju fabuły. Pierwszoplanową rolę kradnie jej niespełna dziesięcioletnia córka Aleca. Dziewczynka jest bystra i rezolutna, a przy tym bardzo dobrze wychowana. Ma swoje zdanie, o które umie zawalczyć, nie jest spolegliwa, a dzięki częstym kontaktom z dorosłymi – jest nad wyraz dojrzała. Belinda jest zauroczona panną Dalrymple nie mniej niż jej ojciec i chętnie widziałaby ją w roli swojej macochy. Daisy jest wzruszona sympatią dziecka. W towarzystwie Belindy czuje się bardzo swobodnie. Obie zresztą mają wrażenie, jakby znały się od zawsze. To dlatego Daisy jest przerażona, kiedy dowiaduje się, że to właśnie Belinda odkryła zwłoki Alberta McGowana. Odzywają się w niej matczyne uczucia. Postanawia też czym prędzej zajrzeć do przedziału staruszka, aby upewnić się, czy córka Aleca nie dała ponieść się swojej wyobraźni. Daisy wzięła głęboki wdech i weszła do środka. Albert McGowan rzeczywiście wydawał się martwy. Jego klatka piersiowa się nie poruszała. Leżał na siedzeniu wyciągnięty na plecach, z głową skierowaną w stronę drzwi, a jego ciało wydawało się bezwładne, opuszczone. Mężczyzna wygląda, jakby umarł we śnie. Jednak Daisy już od pierwszych chwil jest przekonana, że ktoś maczał palce w śmierci McGowana. Po rozmowie z służącym arystokraty postanawia podzielić się swoimi wątpliwościami z konduktorem pociągu. A ten, zrezygnowany, postanawia zatrzymać Latającego Szkota w Berwick-upon-Tweed, tuż przed granicą, i wezwać policję. Na stację szybko dociera nadinspektor Halliday z miejscowego komisariatu. Po przesłuchaniu Daisy, mężczyzna postanawia zatelefonować do naczelnego nadinspektora Aleca Fletchera.

– Tu Fletcher, słucham.
– Inspektorze naczelny – odezwał się czyjś głos z lekkim szkockim akcentem. – Mówi nadinspektor Halliday z policji w Berwick-on-Tweed. Wydział z Newcastle dał mi na pana namiary. Mamy tu pewien problem.
Alec ponownie westchnął.
– Słucham?
– Chodzi o ciało znalezione w pociągu i… – w słuchawce coś zazgrzytało, zagłuszając jego słowa. – Słyszy mnie pan? Przepraszam, jestem na stacji. Na zewnątrz przetaczają się wagony Latającego Szkota. Mówiłem, że w pociągu znaleziono zwłoki i pewna młoda dama twierdzi, że to było morderstwo. Nazywa się panna…
– Proszę nie kończyć – jęknął Alec. – Niech zgadnę. Nie chodzi przypadkiem o niejaką pannę Dalrymple?


Tym sposobem Daisy i Alec znowu prowadzą wspólnie dochodzenie, ku radości tej pierwszej, a zgrozie tego ostatniego. Mają co robić, bo w pociągu kłębi się tłum podejrzanych. Niemal każdy z członków czteropokoleniowego rodu McGowanów miał powód i możliwość, aby pozbawić życia sędziwego wuja. Śledztwo okazuje się tym trudniejsze, że klucz do rozwiązania zagadki zdaje się trzymać w ręku Belinda. Tylko ona może skierować myślenie detektywów na właściwe tory. Sprzyjają temu szczególne okoliczności, w jakich prowadzone jest dochodzenie. Latający Szkot to legendarny ekspres, który kursował na trasie Londyn-York-Edynburg od 1862 roku. Każdego dnia odjeżdżał o godzinie dziesiątej z londyńskiej King Cross i edynburskiej Waverley. Początkowo podróż nim trwała dziesięć i pół godziny, w 1888 roku udało się skrócić ten czas o sto dwadzieścia minut. Ekspres zawsze słynął z punktualności. Czy Latający Szkot dojedzie do celu i tym razem? I czy do tego czasu Alecowi uda się schwytać mordercę? Zapraszam do lektury powieści.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję