„Śmierć w posiadłości Wentwaterów”
Okładka książki „Śmierć w posiadłości Wentwaterów”
  • Autor: Carola Dunn
  • Tytuł: Śmierć w posiadłości Wentwaterów
  • Tytuł oryginału: Death at Wentwater Court
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Katarzyna M. Bednarska
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 118 x 168 mm
  • ISBN: 978-83-7769-858-7
  • Seria: Kryminalne przypadki Daisy D.
  • Wydawca: Edipresse Polska SA, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Edipresse Polska SA, Wydawnictwo
  • Logo serii: Kryminalne przypadki Daisy D.
Recenzja
Data publikacji: 20 sierpnia 2013 A- A A+
Lata 20. XX wieku. Gwar i śmiech przeplatają się z dźwiękami charlestona. Chichocząca młodzież w rytmie amerykańskiego shimmy zapomina o kłopotach. Krótsze spódnice dopełniają króciutkie fryzury. Spod wełnianych kapeluszy wyglądają włosy obcięte na boba i ułożone w fale Marcela. Po ulicach suną eleganckie lanchestery. Ale i tak uwagę wszystkich przykuwa warkot rolls-royce’a silver ghost. I zbrodnia.

Anglia, 1923 rok. Młodziutka arystokratka Daisy Dalrymple podejmuje szokującą dla bliskich decyzję: zamiast pozostawać na utrzymaniu krewnych, postanawia sama zarabiać na życie. Wyprowadza się z domu i rozpoczyna poszukiwanie pracy. Wkrótce otrzymuje posadę dziennikarki w redakcji miesięcznika „Town and Country”. Dziewczyna ma napisać kilka artykułów o angielskich posiadłościach. To dlatego Daisy wyrusza w podróż do wiktoriańskiej rezydencji Wentwater Court. Młoda żurnalistka cieszy się na spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi – dziećmi lorda Wentwater oraz Fanellą i Phillipem Petrie, będącymi tam w gościnie. Posiadłość robi na Daisy ogromne wrażenie – ceglano-kamienna, zwieńczona blankami i tudoriańskimi wieżyczkami, pokryta pędami bluszczu wygląda malowniczo na tle zimowego krajobrazu hrabstwa Hampshire. Jednak niekłamany zachwyt dziewczyny nowo poznanym miejscem studzi kontakt z jego lokatorami. Panująca w domu atmosfera jest napięta. Mieszkańcy rezydencji wręcz odnoszą się do siebie z wrogością. Powodem takiego stanu rzeczy wydaje się być Annabel – piękna, dwudziestokilkuletnia, druga żona lorda Wentwater. W rodzinie aż huczy od plotek i złośliwych podejrzeń o zdradę. Tym bardziej, że jednym z gości w Wentwater Court jest otwarcie ją adorujący lord Stephen Astwick. Choć jego obecność jest niepożądana, wszyscy się na nią godzą ze względu na jego pochodzenie – mężczyzna jest bratem markiza Brinbury’ego, zasiadającego w Izbie Lordów z lordem Wentwater. Wyproszenie go byłoby niesłychaną obrazą. Wtem sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Następnego dnia po przyjeździe Daisy do Wentwater Court zostaje znalezione ciało lorda Astwicka. Wszystko wskazuje na to, że pod jeżdżącym na łyżwach mężczyzną załamał się lód. Aby uniknąć skandalu, na prośbę szwagra lorda Wentwater, śledztwo w sprawie śmierci brata markiza Brinbury’ego zaczyna prowadzić Scotland Yard. Do posiadłości przyjeżdża naczelny nadinspektor Alec Fletcher. Detektyw jest przekonany, że jego działania na terenie Wentwater Court to czysta formalność. Jednak nowe światło na sprawę rzucają fotografie zrobione przez Daisy. Na czarno-białych zdjęciach widać dziwne ślady, nieprzypominające tych pozostawianych przez łyżwy. Czyżby były to ślady siekiery?

Śmierć w posiadłości Wentwaterów to pierwszy tom kryminalnego cyklu, którego bohaterką jest młodziutka arystokratka Daisy Dalrymple. Carola Dunn opublikowała tę powieść w 1994 roku. Dziś ta amerykańska pisarka angielskiego pochodzenia ma na swoim koncie już dwadzieścia jeden powieści z Miss Daisy w roli głównej. Ostatnia jak dotąd, Heirs of the Body, ukazała się w 2013 roku.

Choć Daisy Dalrymple ma zaledwie dwadzieścia pięć lat, już została bardzo ciężko doświadczona przez życie. Córka wicehrabiego podzieliła los wielu młodych arystokratek z czasów międzywojnia. Ojciec dziewczyny zmarł podczas epidemii grypy. Jej brat Grevaise został zabity w okopach. Podobnie jak ukochany Michael, który stracił życie, kiedy jego karetka najechała na minę. Daisy czuje się pozostawiona sama sobie. Jest zdana na łaskę rodziny. Jednak dziewczyna nie chce być od nikogo zależna. Choć jej decyzja o podjęciu pracy jest dla wielu szokująca i naraża ją na przykre komentarze nawet ze strony przyjaciół, Daisy zamierza w niej wytrwać. Angaż do „Town and Country” to dla niej szansa. Dziewczyna ma świadomość, że została wybrana nieprzypadkowo – jako córka wicehrabiego ma wstęp do miejsc, do których nigdy nie zajrzy nikt, kto nie ma arystokratycznych korzeni. Lecz mimo, że Daisy wywodzi się z wyższych sfer, nie przypomina innych arystokratek. Nie jest trzpiotowata i beztroska. Twardo stąpa po ziemi. To dlatego detektyw Fletcher bierze jej wątpliwości odnośnie śmierci lorda Astwicka poważnie pod rozwagę: Nadal miał nadzieję, że dochodzenie okaże się niepotrzebne, ale – podczas gdy mógłby zignorować fantazje znudzonej panienki z towarzystwa – to wątpliwości praktycznej kobiety zasługiwały na uwagę.

Daisy wzbudza powszechną sympatię. Wzbudza również zaufanie u nowo poznanych osób. Szybko, a po trosze też mimowolnie, staje się powiernicą Annabel, jej pasierbicy Marjorie czy lady Josephine Menton, siostry lorda Wentwater. Z łatwością nawiązuje kontakt z ludźmi, bez względu na ich charakter czy pochodzenie. Dziewczyna jest uważnym słuchaczem. Jest też bardzo dobrą obserwatorką. Nie daje wiary plotkom, za to często zawierza swojej intuicji. Jej kobiece spojrzenie na to, co wydarzyło się w Wentwater Court, uzupełnia twardą logikę detektywa Fletchera. To dlatego w miarę upływu czasu nadinspektor coraz chętniej dzieli się z Daisy spostrzeżeniami po każdym przesłuchaniu: Nie, żeby uznawał ją za nieomylną, a już z pewnością nie za bezstronną znawczynię charakterów, ale jej wnikliwość niewątpliwie była pomocna dla zdezorientowanego detektywa. Przy niedostatku wskazówek i dowodów, a w nadmiarze motywów i sposobności, osobowość mogła zagrać kluczową rolę.

Tymczasem Daisy jest wyraźnie zaintrygowana nadinspektorem Fletcherem. Nie może się doczekać spotkań z detektywem. Jedyny kontakt, jaki miała z policją, sprowadzał się do rozmowy z pytającym o rodzinę posterunkowym w Worcestershire i sporadycznego zapytania londyńskiego konstabla o drogę. Naczelny nadinspektor to zupełnie inna bajka. Nie był to „prawdziwy dżentelmen”, jak to ujął służący, ale ktoś, kto miał władzę i wpływy. Alec Fletcher intryguje Daisy także jako mężczyzna – niespełna trzydziestopięcioletni, ubrany w elegancki, grafitowy garnitur i krawat Królewskiego Korpusu Lotniczego, sprawia wrażenie energicznego i zdecydowanego. To odczucie pogłębiały onieśmielająco grube, ciemne brwi osadzone nad przeszywającymi, szarymi oczyma. I choć to dopiero początek ich znajomości, wydaje się, że romans między nimi to tyko kwestia czasu.

Carola Dunn obszernie czerpie z tradycji klasycznego angielskiego kryminału, a jej powieść bezpośrednio nawiązuje do utworów Agathy Christie. Także tu zbrodnia popełniona zostaje na początku, zaraz po zaprezentowaniu miejsca akcji i obszernej galerii bohaterów. Liczba postaci jest jednak ściśle ograniczona w związku z pobytem w przestrzeni, która jest odizolowana od świata zewnętrznego. Prawda jest odkrywana stopniowo. Długotrwałe przesłuchania ujawniają kolejne fakty. Pisarka podrzuca różne tropy, aby zmylić czytelnika. Lecz podczas gdy Agatha Christie usuwała w cień wskazówki, które mogłyby naprowadzić go na rozwiązanie zagadki, Carola Dunn całkowicie je ukrywa. Czytelnik nie ma szans na rozwikłanie tajemnicy, bo pisarka pozbawia go niezbędnej wiedzy. Także sama bohaterka nie może wykazać się spostrzegawczością, bo i ona błądzi nieco po omacku. O tym, kto zabił, Daisy dowiaduje się właściwie przypadkowo. I choć dziewczyna nie stosuje dedukcji, to robi coś, co dla większości prowadzących śledztwo byłoby nie do pomyślenia – staje się spiritus movens zdarzeń. Jej działania przynoszą zaskakujące rezultaty, wnoszą też powiew świeżości do tradycyjnej powieści kryminalnej.

Ciekawa intryga kryminalna, bogata paleta wyrazistych bohaterów i świetnie odmalowane tło społeczno-obyczajowe to największe atuty pierwszej książki poświęconej dochodzeniom młodziutkiej Daisy Dalrymple. Jej najsłabszą stroną są dialogi – momentami zbyt pretensjonalne. Ujawniają one skądinąd drogę, jaką pokonała autorka – zanim Carola Dunn popełniła swój pierwszy kryminał, pisywała romanse historyczne. Echa tamtych tekstów można odnaleźć zwłaszcza w rozmowach Daisy z detektywem Fletcherem. Choć może, jako że pomiędzy tymi dwojgiem rodzi się uczucie, taki charakter rozmów nie jest bezzasadny? Jedno jest pewne, Śmierć w posiadłości Wentwaterów to dobrze napisany kryminał. Wciągający, pełen humoru i do cna angielski. Miłośnicy gatunku będą zachwyceni.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję