- Autor: De Santis Pablo
- Tytuł: Przekład
- Tytuł oryginału: La traducción
- Język oryginału: hiszpański
- Przekład: Tomasz Pindel
- Liczba stron: 152
- Rok wydania: 2006
- Oprawa: twarda
- Wymiary: 135 x 205 mm
- ISBN: 83-7495-022-6
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
To, co najbardziej mnie urzeka w literaturze latynoamerykańskiej to jej całkowita nieprzewidywalność. Kiedy już ma się wrażenie, że zasmakowało się prawie wszystkiego, nagle pojawia się tekst, który całkowicie dekonstruuje zbudowaną na własne potrzeby literacką wizję konkretnego regionu. Pablo De Santis, choć czerpie z dorobku największych twórców literatury Argentyny, proponuje czytelnikom nową jakość – połączenie kryminału, thrillera i powieści erudycyjnej.
W Puerto Esfinge, małej nadmorskiej miejscowości w Argentynie, odbywa się kongres tłumaczy i językoznawców, zorganizowany przez dyrektora Instytutu Lingwistyki na Uniwersytecie w Buenos Aires. Jednym z zaproszonych gości jest Miguel De Blast, tłumacz tekstów naukowych, a zarazem główny bohater i narrator powieści. Choć De Blast wie, czego spodziewać się po tego typu imprezach – nudy i przechwałek kolegów po fachu – postanawia udać się na kongres, gdyż wśród uczestników znajdują się dwie osoby, które były mu niezwykle bliskie przed wieloma laty: Ana Despina, jego dawna miłość, i Naum, dawny rywal i niegdysiejszy przyjaciel. Jednak monotonię zjazdu przerywa niespodziewana śmierć jednego z jego uczestników. Valner, badacz języka henochiańskiego, zostaje odnaleziony martwy w basenie, w niedokończonej części hotelu. Samobójstwo? Nieszczęśliwy wypadek? A może zabójstwo? Miejscowy policjant rozpoczyna dochodzenie w sprawie śmierci naukowca, a tymczasem w Hotelu Przy Latarni zostają odnalezione kolejne zwłoki…
Przekład (1998) to powieść autorstwa Pablo De Santisa – argentyńskiego pisarza, dziennikarza, scenarzysty. Absolwent filologii na Uniwersytecie w Buenos Aires, zadebiutował w 1987 roku, publikując historię dla dzieci i młodzieży, powieść pt. El palacio de la noche. Jednak sławę przyniósł mu dopiero wydany jedenaście lat później Przekład. Książka, która dostała się do finałów Nagrody Premio Planeta Argentina. Kolejne jego powieści spotykały się z bardzo dobrym przyjęciem i rychło doczekały się przekładów na inne języki (niemiecki, francuski, włoski, portugalski, czeski, niderlandzki, bułgarski, duński, angielski, węgierski, hebrajski, japoński, rumuński, serbski, grecki i rosyjski). Wiele z nich ukazało się także w Polsce, nakładem wydawnictwa Muza SA.
Styl De Santisa jest bardzo charakterystyczny: oszczędny, lapidarny, rzeczowy. Znakomicie wpisuje się w atmosferę niepokoju, którą krok po kroku pisarz buduje na kartach swojej książki. Pisarz irracjonalizuje na pozór zwykłą i nudną sytuację, jaką są obrady sympozjum naukowego. Dziwni są zaproszeni nań goście – trudniący się przekładem pierwotnych i sztucznych języków, lubujący się w wiedzy ezoterycznej, alchemii czy magii – i dziwne jest też miejsce, w którym zwołano kongres – niedokończony hotel pełen niewykończonych pomieszczeń, leżąca obok niego opustoszała latarnia; niedziałające kopalnie, martwe foki wyrzucone na plażę… Nawet pogoda – zimny wiatr, deszcz, burze – przeraża. Atmosfera jest gęsta od tajemniczości. Umiejętność zbudowania tak namacalnego nastroju niepokoju jest bez wątpienia największym atutem De Santisa. Rozgrywająca się w tej scenerii intryga kryminalna ma, choć nie wynikałoby to z krótkiego podsumowania fabuły powieści, drugorzędne znaczenie. To bowiem, co się tu naprawdę liczy, to słowa.
W swoich książkach Naum nie zajmował się zbieraniem słów po to, żeby inni spędzali godziny na powolnym odszyfrowywaniu ich znaczenia; nie wpisywał w przypisach cytatów, które odnosiły się do innych cytatów; nie szukał interpretatorów ani zwolenników, tylko owego zaginionego gatunku: czytelników.
Pablo De Santis również szuka czytelników. Stawia im pytania o znaczenie słów i znaczenie języka w ich życiu. O to, czy milczenie da się przełożyć na inny język i czy zawsze będzie tym samym milczeniem. Pyta o zasadność przekładów; o to, ile w przełożonym tekście jest słów tłumacza, a ile jego twórcy. Ciekawe, jak odnieśliby się do jego rozważań sami tłumacze, którzy, nota bene, 30 września obchodzili swoje święto, Międzynarodowy Dzień Tłumacza. Dlatego zamiast klasycznego zakończenia recenzji tej ciekawej powieści, krótki cytat, który bardzo przypadł mi do gustu:
Praca tłumacza jest pełna wahania, tak jak i praca pisarza. Pisarz też tłumaczy i wątpi, i szuka dokładnego określenia odpowiadającego myśli; tak jak tłumacz wie, że to jego własny język staje się trudnym do zastosowania językiem obcym. Pisarz tłumaczy sam siebie, jak gdyby był kimś innym, tłumacz pisze za kogoś innego, jak gdyby ten ktoś był nim.
Inne recenzje książek De Santis Pablo:
Kaligraf Woltera
Tajemnica Paryża
Teatr pamięci

|
|
|

-
1
awita 2009-10-4 19:13:59 Zainteresowałaś mnie. Jeszcze nie znam tego autora, ale piszesz, że jest to proza "nieprzewidywalna", a jednocześnie nawiązująca do klasyków literatury iberoamerykańskiej, cieszę się zatem, że napisałaś o niej. Lubię podglądać życie naukowców, a na kongresach, konferencjach (które bywają okropnie nudne i przewidywalne) zawsze wyczuć można jakiś podskórny nurt, niewyrażone emocje. Podobny wątek spotkałam u Doris Lessing w "Lecie przed zmierzchem" Przekład wpisuję do mojej wish-list.
-
2
Annie 2009-10-5 20:08:35 "Przekład" to pierwsza powieść De Santisa, którą przeczytałam. Słowo nietypowa, niecharakterystyczna dla literatury latynoamerykańskiej będzie chyba bardziej właściwe od nieprzewidywalna, choć, nie powiem, fabuła zaskakuje. Wspominanej powieści Lessing nie znam i jeśli porusza pokrewną tematykę chętnie się jej przyjrzę :) Dzięki za info! :)

Muchy w zupie i inne dramaty
- Co było w przedszkolu?
- Wąże.
- Prawdziwe?
- No, taka jedna pani przyniosła i pozwalała głaskać.
- Fuj, głaskałaś?
- Tak.
- A jakie były te węże?
- Fajne, jednego założyłam sobie na szyję, ale pani go zabrała. A sama nam mówiła...

Urodzinowy wywiad z Małgorzatą Musierowicz!
Przed zdmuchnięciem świeczki na torcie, należy sobie pomyśleć życzenie. I broń Boże nie wypowiadać go na głos, bo mogłoby się nie spełnić. Jednak ja zaryzykowałam i podzieliłam się nim z moją Dobrą Wróżką...

Sherlock Holmes okiem Guy’a Ritchiego
Jest inteligentny, intrygujący i przystojny. A przy tym honorowy, temperamentny i silny. Byłby idealny, gdyby nie jedna wada – został wymyślony. Sherlock Holmes nigdy wcześniej nie był taki atrakcyjny. I taki… akuratny. Gdyby nie to...

Henry, Daisy i Rzym
Daisy Miller Henry’ego Jamesa to nowela, która ma trzech bohaterów. Pierwszym jest tytułowa Amerykanka, drugim – Frederick Winterbourne, zaś trzecim – miasto, w którym autor powieści spędził sporą część swojego życia...

I wish I was in Dixie. Amerykańskie Południe
Trzy miesiące wśród powieści, których akcja umiejscowiona jest na Południu Stanów Zjednoczonych. Czy amerykanista może chcieć coś więcej? Zdecydowanie nie. To wyzwanie jest skrojone idealnie na moją miarę, a to zaś sprawia...




