„Niania i góra lodowa”
Okładka książki „Niania i góra lodowa”
  • Autor: Ariel Dorfman
  • Tytuł: Niania i góra lodowa
  • Tytuł oryginału: The Nanny and the Iceberg
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 512
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 83-247-0403-5
  • Seria: Lemur
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 19 czerwca 2008 A- A A+
Serię Lemur otwarła książka brawurowa. Sięgając po nią właściwie nie wiedziałam czego tak naprawdę się spodziewać. Powieści obyczajowej? Po trosze kryminalnej? A może nowego objawienia w ramach realizmu magicznego? W zasadzie po jej lekturze nadal nie wiem jak na te pytania odpowiedzieć. Bo ta książka jest wielowymiarowa, w każdym jej aspekcie.

Teoretycznie powieść ma formę samobójczego listu elektronicznego pisanego przez głównego bohatera, Gabriela McKenzie, do swojej amerykańskiej przyjaciółki, Janice. Wskazywałoby to zatem na pierwszoosobową narrację, subiektywną i bardzo emocjonalną. I tak też jest w istocie. Aczkolwiek… nie zawsze tym pierwszoosobowym narratorem jest sam Gabriel. Bywa nim też tytułowa niania, opiekunka chłopca z czasów jego dzieciństwa. Droga mu wówczas i najdroższa teraz.

Była Indianką, typową, z Ameryki Środkowej, o brązowej skórze Inków, tylko trochę ciemniejszej i bardziej żółtej, o skośnych oczach, zaniedbanych szarych włosach i ze śladem wąsów okalających górną wargę. Dopiero później dowiedziałem się, że zamożni Chilijczycy nazywają nianie Nanas – od słowa nana używanego przez maluchy dla opisania ran, bólu lub cierpienia, które może ukoić wyłącznie jedyna kobieta przebywająca z nimi w domu. Dopiero później dowiedziałem się, że wszystkie Nanas, lub niemal wszystkie, pochodzą ze wsi, są Indiankami i że ich przodkowie byli tutaj, zanim McKenzie, Gallardowie, Baronowie i Kolumbowie przemierzyli Atlantyk w poszukiwaniu złota, ziemi i chwały. Wkrótce miałem się dowiedzieć, że chłoną ból dzieci w każdym wieku i że ta wchłonie mój.

Gabriel McKenzie urodził się 9 października 1967 roku, w noc śmierci Che Guevary. Przypadek? Zdawałoby się, że tak, gdyby nie fakt jak bardzo postać tego argentyńskiego rewolucjonisty zdeterminowała życie młodego Chilijczyka. Zresztą nie tylko samego Gabriela. Matka chłopca zafascynowana postacią legendarnego przywódcy i głoszonymi przez niego lewicowymi ideałami, po obaleniu propagującego hasła komunistyczne prezydenta Allende, emigruje z synem do Stanów Zjednoczonych. Jest rok 1973. W kraju władzę przejmuje junta wojskowa z Augusto Pinochetem na czele. Jednak pozostaje w nim Cristobal McKenzie, ojciec Gabriela. Nie walczy o żadne ideały, nie przeciwstawia się nowemu prezydentowi. Gdyby tylko chciał, w każdej chwili mógłby opuścić Chile i dołączyć do rodziny. Ale nie chce. Z powodu zakładu. Do pięćdziesiątego roku życia każdą noc ma spędzać z inną kobietą. I sumiennie się z tego zakładu wywiązuje…

Niania i góra lodowa to z jednej strony powieść skupiająca się na życiu Gabriela i jego dylematach. Chłopiec nie rozumie jak ojciec dla bezsensownego zakładu mógł się wyrzec własnej rodziny. Dlaczego ten sam ojciec, zawodowo zajmujący się szukaniem zaginionych chłopców, nie spieszy się odnaleźć jedynego syna. I dlaczego, kiedy to sam syn go odnajduje, nie pragnie go poznać i nadrobić straconych lat… Zatem ta powieść to zapis życia młodego McKenziego, życia w cieniu swojego ojca. Ale to też zapis napięć pomiędzy tradycją i nowoczesnością, między potomkami Amerindów a zamerykanizowanym Chilijczykiem, między wyobrażeniami o zmodernizowanym państwie a faktycznym jego stanem. Żywiołowe reformy i aktywna modernizacja państwa zepchnęły tożsamość i tradycję na dalszy plan. Historia kultywowana jest jedynie wtedy kiedy służy nowym celom. Niewygodne wydarzenia dotyka selektywna amnezja, gdyż powszechna jest wiara w to, że tylko w ten sposób Chile może się rozwijać. Aby mogło samo głosić swój kult. (Zresztą umacnianiu nowoczesnego wizerunku Chile służyła także nietypowa prezentacja kraju na Światowej Wystawie Expo w Sewilli zorganizowanej w 1992 roku, w pięćsetną rocznicę odkrycia Ameryki przez Kolumba. Rząd chilijski faktycznie wystawił nań górę lodową z Antarktydy.)

Jednak Niania i góra lodowa to także powieść o tym ile kobieta jest w stanie znieść i jak wiele może wybaczyć ukochanemu mężczyźnie. O tym do czego zdolni są rywalizujący ze sobą przyjaciele. O tym, do jakich przerażających zdarzeń może doprowadzić ich zraniona duma. A także o tym, jaka bywa miłość. Trudna, nie zawsze spełniona, wyuzdana i wulgarna (podobna miejscami do miłości opisywanej przez Johna Irvinga), ale też ciepła, niemal matczyna, bezinteresownie ofiarowana przez nianię. Wieczna, gdyż mająca trwać po wszechkoniec świata…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję