- Autor: Da Chen
- Tytuł: Bracia
- Tytuł oryginału: Brothers
- Język oryginału: angielski
- Liczba stron: 512
- Rok wydania: 2008
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 145 x 205 mm
- ISBN: 978-83-7495-515-7
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Chiński realizm magiczny? Może to zbyt daleko posunięte stwierdzenie, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w znakomity sposób charakteryzuje tę monumentalną powieść dalekowschodniego prozaika. Przeczytałam Braci Da Chena i wpadłam. Dotychczas tylko po lekturze powieści Lisy See towarzyszyła mi usilna chęć namacalnego poznania magii Państwa Środka…
Da Chen urodził się w 1962 roku na dalekim południu Chin, w prowincji Fujian. Wychowywał się z dala od cywilizacji, w skąpanym w słońcu zakątku globu pachnącym bagnistymi polami, wilgocią parnego powietrza i sierścią bawołów wodnych. Jednak beztroskie lata dzieciństwa przekreśliły prześladowania jego rodziny przez partię komunistyczną. Jego dziadkowie byli posiadaczami ziemskimi, niecieszącymi się łaską rządzących. Ojciec Chena został internowany, zaś nad dziewięcioletnim wówczas pisarzem zawisła groźba więzienia. Wsparcie, jakiego udzielali mu najbliżsi, pozwoliło mu wytrwać w dysfunkcyjnym społeczeństwie chińskim. Udało mu się dostać na Uniwersytet Pekiński i ukończyć literaturę angielską. W 1985 roku, 23-letni Da Chen, mając w kieszeni zaledwie trzydzieści dolarów, w ręku bambusowy flet i serce przepełnione nadzieją, wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Po studiach prawniczych na uniwersytecie Columbia pracował na Wall Street w banku Rotszyldów. Karierę pisarską rozpoczął od książek dla dzieci i młodzieży. Zadebiutował w 1999 roku powieścią Colors of the Mountain. Jego debiut, jak i kolejne trzy powieści (China’s Son, Sounds of the River, Wandering Warrior), osnute były wokół jego wspomnień z życia w Państwie Środka. Ta tematyka powróciła również w jego pierwszej powieści skierowanej do dorosłych czytelników, w Braciach, wydanych w 2006 roku. Po opublikowaniu książki, szybko okrzyknięto ją literacką sensacją. Powieść została wybrana najlepszą książką 2006 roku przez „The Washington Post”, „Publishers’ Weekly”, „San Francisco Chronicle”, „Miami Herald” i „Salt Lake Tribune”. Dziś, po dwóch latach od premiery, książka trafiła wreszcie w ręce polskich czytelników. I trzeba powiedzieć sobie jasno – z miejsca całkowicie podbiła ich serca.
Opowiedzenie historii zmusza do zaczęcia od pierwszych chwil życia. Dzień narodzin determinuje bowiem całe późniejsze życie – jesteśmy nie tym, kim staliśmy się, ale tym, kim się urodziliśmy. Właśnie takie założenie towarzyszy Chenowi i to ono leży u podstaw konstrukcji fabuły powieści. A ta, przypomina warkocz, składający się z trzech bezustannie przeplatających się kosmyków – historii Shento, historii Tana i historii Sumi.
Zabrzmi to jak tautologia, ale Bracia Da Chena to opowieść o przyrodnich braciach, którzy dorastają w zupełnej nieświadomości swojego istnienia. Tan, potomek dwóch znamienitych rodów, Longów i Xiów, żyje w komunistycznym luksusie, rozpieszczany przez dziadków, sprawujących najwyższe funkcje państwowe, ojca – oficera i matkę – pianistkę. Z dala od Pekinu, na dalekim Południu, na pograniczu chińsko-wietnamskim, żyje Shento – syn herbacianego drzewa.
Młoda kobieta, która dała mi życie, zamierzała zakończyć je wraz ze swoim dokładnie w chwili, w której po raz pierwszy miałem ujrzeć wschód słońca. Biegła, by skoczyć z klifu na szczycie góry Balan, lecz ja okazałem się szybszy niż jej spuchnięte nogi i wyślizgnąłem się z jej łona, gdy pędziła ku krawędzi tej pamiętnej przepaści. Można się tylko domyślać, dlaczego to zrobiła – dlaczego przemieniając się w mit, skoczyła z wierzchołka góry, pociągając za sobą mnie, związanego z nią sznurem życia. (…) Kwilące niemowlę, które w ślad za matką spadało w dół porośniętego pnączami klifu, nagle zostało pochwycone przez gałęzie herbacianego drzewa wyrastającego z gardła jaskini. Pochwycone w ostatniej chwili przez znachora, zostało uratowane przed śmiercią. Wtedy nadano mu imię Shento – wierzchołek góry, zenit.
– Sięgnie nieba jak nasza święta góra Balan – powiedział „baba”.
– I wzniesie się ku niebu jak nasze stare dusze.
Bękart ze związku wieśniaczki i wysoko postawionego wojskowego dygnitarza, wychowywany przez stare małżeństwo znachorów, ponownie osierocony, trafia ostatecznie do sierocińca, który z domem zastępczym nie ma nic wspólnego. Jego życie w ośrodku przypomina stąpanie po polu minowym – na każdym kroku czai się śmiertelne niebezpieczeństwo. Jednak Shento znajduje w sobie siłę by żyć dalej. Jej źródło tkwi w myślach o ojcu i w miłości do pięknej i utalentowanej Sumi.
To właśnie generał Ding Long i Sumi połączą obu braci. Chłopców, których istnienie przepowiadała rodowa księga Longów. Przedstawicieli szóstego pokolenia, z którego mieli się zrodzić dwaj przywódcy. Jednak wielkie imperia nie znoszą dwuwładzy…
Bracia to powieść, której fabuła, choć powielająca schemat sprowadzającego tragedię miłosnego trójkąta, jest niezwykle zajmująca. Siła powieści tkwi nie tylko w jej wartkiej i równolegle prowadzonej z trzech perspektyw akcji i znakomicie zarysowanych sylwetkach bohaterów, ale przede wszystkim w znakomicie naświetlonym tle historycznym, politycznym i obyczajowym.
Da Chen opowiada o przemianach w Chinach – rządach Mao Zedonga, rewolucji kulturalnej, czasach odwilży. Jednak tak naprawdę przedstawia alternatywną historię Państwa Środka, kreując fikcyjne bohaterów, jak prezydenta Heng Tu, w których jednak bez większego trudu odnajdujemy echa prawdziwych postaci (tu: Denga Xiaopinga), co sprawia, że powieść z obszaru literackiej fikcji przemienia się w niezwykłe świadectwo ukazujące fragment zajmującej historii współczesnych Chin. Siła tego przekazu jest tym większa, im częściej w miarę lektury zaczniemy dostrzegać, jak wiele wątków autobiograficznych Chen zawarł w swojej powieści. Dzieło fikcji staje się rejestrem wspomnień naocznego świadka, ofiary komunistycznych represji i chińskiego emigranta, zagubionego w nowojorskiej rzeczywistości.
Bracia to opowieść o narodzinach chińskiej „demokracji” – czterdziestoleciu burzliwych i dramatycznych zmian, które wpuściły ducha nowoczesności za obręb oplatającego Chiny monumentalnego Muru. To także znakomita panorama społeczeństwa chińskiego. Chen niezwykle sugestywnie, ale i z ogromnym wyczuciem, opowiada o wszystkich mieszkańcach przemieniającego się Państwa Środka – o brodzących w bagnistych polach rolnikach, poszukujących pereł w małżach rybakach, zostawionych samym sobie weteranach wojennych, bojownikach o demokrację czy o opływających w dobrobyt dzieciach komunistycznej władzy. To panorama ludzkich namiętności – nienawiści, miłości, przywiązania, przyjaźni, rozczarowania, zdrady. To przedstawienie Chin stojących na rozdrożu, rozdartych pomiędzy dwoma nurtami, symbolizowanymi w powieści przez dwóch potomków Longów: demokratyczno-kapitalistyczny, uosabiany przez Tana, i komunistyczno-militarny, którego synonimem stał się Shento. W tym kontekście, Bracia stają się tragedią, której centrum stanowi nieprzezwyciężalny i kończący się nieuchronną klęską konflikt, zmuszający do dokonania wyboru pomiędzy dwoma równowartościowymi, ale wykluczającymi się racjami. Tragedią, w której granica pomiędzy dobrem a złem, ze strony na stronę, traci na swojej wyrazistości.
Podróż pomiędzy światem rzeczywistym a potencjalnym, siła legend i chińskich tradycji, odwoływanie się do wyobraźni, marzeń i emocji, plastyczność interpretacji, dekoracyjna przestrzeń słów… Echa realizmu magicznego pobrzmiewają w każdej linijce, przydając Braciom niepowtarzalny charakter. Jeśli jednak dla kogoś nazwanie prozy Chena chińskim realizmem magicznym wyda się nadużyciem, musi mi wybaczyć. Zakochana kobieta obdarza bowiem ukochanego najczulszymi słowami… ;)

|
|
|

-
1
nutta 2008-11-26 19:13:44 To chyba będzie kolejny przebój blogów:) Do tej pory wszyscy, którzy przeczytali, chwalą.
-
2
Annie 2008-11-27 0:03:23 Bo i naprawdę jest co chwalić :) Teraz tylko mam dylemat, bo właśnie kończę czytać "Grę anioła" i... jest od "Braci" jeszcze lepsza ;) Więc chyba wyjątkowo książkę miesiąca zmienię po tygodniu, bo Zafon pokonał konkurencję. Bez dwóch zdań ;)
-
3
Foxinaa 2008-11-27 11:56:44 ja również nie mogłam się oderwać od czytania "Braci", szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że będzie to tak pasjonująca lektura:)
-
4
germini 2008-11-28 16:05:54 Ja teeeż chcęęę "Braci"! Nie dość, że ta książka wszędzie jest tak zachwalana, to jeszcze dotyczy tego "zakątku" świata, który mnie interesuje :)
Nie powiem, smaka też mi narobiłaś wzmianką o "Grze anioła" ;)
(Niestety, te zakupy będą musiały poczekać. Wczoraj znowu zaszalałam - ale to były same okazje :), w tym "Tessa..." do naszego forumowego wyzwania, do którego już chyba nie zaglądasz ;)) -
5
mary 2008-11-28 20:49:32 fantastyczna książka
-
6
Annie 2008-11-30 22:30:47 To jej trzeba przyznać, świetna jest :)
Ger, gratuluję okazji! Takie są najlepsze :D A do wątku zajrzę, tylko ostatnio taka zabiegana jestem, że nie wiem w co ręce włożyć ;) -
7
germini 2008-12-10 15:00:33 Aniu, a dziękuję :)
Chciałam jeszcze wspomnieć, że mniej zachęcającego pierwszego zdania stworzyć w tej recenzji chyba nie mogłaś ;) (Znasz już moje podejście do realizmu, kojarzącego się z nim Marquezem, itp.)
Ale to żart, oczywiście. Nadal chcę "Braci" :)

Niebłahe igraszki
Chyba nigdy nie zdarzyło mi się czytać historii miłosnej, której bohaterom nie kibicowałabym i za których powodzenie nie trzymałabym mocno kciuków. Zwłaszcza, jeśli opowieść o losie ich uczucia byłaby romantyczna i wzruszająca...

Bardzo nie lubię jedynie słusznych dróg - wywiad z Ewą Stachniak
Jej „Konieczne kłamstwa” mnie zaintrygowały, „Ogród Afrodyty” urzekł, zaś „Dysonans” zachwycił, upewniając w przekonaniu, że to jedna z moich ulubionych pisarek. O emigracji do Kanady...

Ekranizacja "Drogi" Cormaca McCarthy`ego
Ostatnio zrobiło się trochę filmowo na Dzienniku Literackim i dzisiejszy wpis też wpisze się w ten kinematograficzny trend. Znalazłam bowiem kilka kadrów z ekranizacji Drogi Cormaca McCarthy’ego...

Cabourg Prousta
Bardzo rozsądna wydaje mi się wiara celtycka, że dusze tych, których straciliśmy, uwięzione są w jakiejś niższej istocie, w zwierzęciu, roślinie, rzeczy nieożywionej...

Blog Roku 2008 - GŁOSOWANIE ROZPOCZĘTE!
Drodzy Czytelnicy! Dziś ruszył II etap konkursu Blog Roku 2008. Dziennik Literacki startuje w nim w kategorii Kultura. Spośród wszystkich zgłoszonych blogów czytelnicy wybierają ulubione i wysyłają na nie SMSy.
Aby zagłosować...




