„Nigdy nie wyjdę za mąż”
Okładka książki „Nigdy nie wyjdę za mąż”
  • Autor: Izabela Czajka-Stachowicz
  • Tytuł: Nigdy nie wyjdę za mąż
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 123 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7747-709-0
  • Wydawca: W.A.B., Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: W.A.B., Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 10 sierpnia 2012 A- A A+
O miłości wyrażałam się z najwyższą pogardą. – Mężczyzna – mówiłam – no no! Dobrze poznałam już ten gatunek! Mężczyzna – ohyda, okropność! Mężczyzna tknięty pożądaniem – no to już skonać można! Obrzydliwość i w dodatku błazeństwo.

Po niespełna dwóch latach burzliwego małżeństwa, Bella Hertz rozstaje się z mężem. Jest 1922 rok. Nawet w światłej Warszawie to rzecz niepodobna, aby kobieta opuszczała mężczyznę. Ojciec dziewczyny stara się zatuszować skandal, jaki rodzinie zgotowała jego ukochana córka, lecz ta ani myśli czekać, aż cały kurz, który wznieciła, opadnie. Bella chce jechać do Berlina. Chce robić doktorat! Ojciec ma dość jej kaprysów, lecz wkrótce ulega i ostatecznie wysyła Bellę wraz z jej siostrą Ewą za granicę. Pierwsza ma studiować historię sztuki, druga – zapisać się do pracowni malarskiej. Jednak tatuś wypuszcza Bellę z rodzinnego gniazda nie bez niepokoju:
– A jeśli w Berlinie znowu się zakochasz? Jeśli znowu będziesz chciała wyjść za mąż?
Grzmotnęłam się kułakiem w pierś:
– Tatusiu! Coś powiedział? Ja? Zakochać? Przysięgam ci, do końca mego życia nigdy więcej to się nie powtórzy! Pamiętaj! Słowa „mężczyzna” i „miłość” ostatecznie zostały z mego życia wykreślone. Za dobrze zrozumiałam, co się pod tym kryje, za drogo za to zapłaciłam. Och, nie! Ta pułapka przestała już być dla mnie niebezpieczna. Żebyś wiedział! Żebyś wiedział!!

Wkrótce jednak tatuś otrzymuje od Belli telegram, aby ten przybył do Berlina, celem poznania jej nowego narzeczonego. Chińczyka…

Nigdy nie wyjdę za mąż (1966) to bezpośrednia kontynuacja Małżeństwa po raz pierwszy, siódmego tomu wspomnień Izabeli Czajki-Stachowicz. Ta autobiograficzna powieść obejmuje berliński rozdział z jej życia, tuż po rozstaniu z pierwszym mężem, Aleksandrem Hertzem. To dla niej wyjątkowy czas – pełna wigoru Bella w wynajmowanych dwóch pokojach w mieszkaniu przy Nachodstrasse tworzy swoisty salon kulturalny. Szybko przybiera on miano „Instytutu Międzynarodowego”, jako że w jego skład wchodzą studentki i studenci z niemal całego świata. Jednym z nich jest Chińczyk, Saofang-Wu. To on jako pierwszy skradł serce Belli po jej rozwodzie z młodym socjologiem. Tak o nim podówczas pisała: Jest malutki, niepodobny do żadnego mężczyzny, jakiego dotychczas widziałam. Egzotyka i nieznane to są olbrzymie atuty. Jej uczucie wygasło tak szybko, jak się pojawiło. Jak magnes przyciągała mężczyzn. I choć wielu do niej wzdychało, to węgierski malarz został jej nowym kochankiem.

Nigdy nie wyjdę za mąż to historia romansu Belli z Robertem Berénym, z którym spotykała się przez wiele miesięcy w jego mieszkaniu przy Luitpoldstrasse pod numerem dwudziestym ósmym. To także opowieść o licznych podróżach pisarki po Europie. Jak przystało na Bellę, wyjątkowych i obfitujących w zaskakujące zdarzenia. Czajka wędruje przez Getyngę na czele psiego orszaku, idąc w ślady księcia Poniatowskiego topi się w Elsterze, robi orły na śniegu w Bärenfels i zapija się koniakiem na wyspie Amrum, żeby nie stać się kolejną ofiarą szalejącej na niej epidemii.

Książka Czajki to wyjątkowa kronika czasów międzywojnia. Pisarka oprowadza czytelników po świecie, jakiego już nie ma. Po świecie zapomnianym, lecz pełnym nieprzemijającego uroku, w którym w nocy bryluje się na salonach, a w ciągu dnia wytycza ścieżki awangardy, zajadając niedojadki jabłka i farfelki. I choć nadal jest irytująca (jeśli to możliwe – jeszcze bardziej niż do tej pory), niezmiennie intryguje tych, którzy ją czytają. Izabela Czajka-Stachowicz to cudowna konfabulantka. Co gorsza, ma tego pełną świadomość. Pisze: Ja wiem, że w miarę opowiadania wszystkie tamte historie z prawdziwych stają się zmyślone… Ale kiedy kończę jakiś epizod i zastanawiam się, czy i ile zmyśliłam – zdumiona stwierdzam, że ze zmyślonego stał się znowu prawdziwy. I choćby nie wiem jak człowiek się na nią złościł, po takim wyznaniu ciężko jej nie wybaczyć. Dawniej uwodziła mężczyzn, teraz z nie mniejszym powodzeniem uwodzi swoich czytelników.

Izabela Czajka-Stachowicz w Berlinie spędziła dwa lata. Wyjechała z niego nagle i niespodziewanie. Za Augustem Zamoyskim, do Paryża, gdzie prędko zyskała miano Belli z Montparnasse’u. Swoje paryskie losy opisała w ostatnim tomie wspomnień pt. Dubo… Dubon… Dubonnet… (1970). Powieść już 17 października ukaże się nakładem Wydawnictwa W.A.B. Już nie mogę się doczekać!
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję