„Małżeństwo po raz pierwszy”
Okładka książki „Małżeństwo po raz pierwszy”
  • Autor: Izabela Czajka-Stachowicz
  • Tytuł: Małżeństwo po raz pierwszy
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 320
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 123 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7747-710-6
  • Wydawca: W.A.B., Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: W.A.B., Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 8 sierpnia 2012 A- A A+
W Pożegnaniu jesieni Witkacy sportretował ją jako Helę Bertz, o której pisał, że to św. Teresa zmieszana pół na pół z żydowską sadystką, mordująca w kokainowym podnieceniu białogwardyjskich oficerów. Zbigniew Uniłowski we Wspólnym pokoju uwiecznił ją jako demoniczną pannę Leopard. Gombrowicz w jednym z wysłanych do niej listów pisał: Droga Bellu. Moja rada, żebyś wsiadła do pociągu opanowanie, pojechała do miejscowości opamiętanie i zamieszkała w pensjonacie oprzytomnienie. Słonimski zaś po tym, jak dowiedział się, że od śmierci w getcie ocalił ją kowal, odrzekł, iż byłby to jedyny słuszny przypadek, gdyby tego kowala powieszono. Kim była kobieta, która wzbudzała u tak wielu tak silne emocje? Panie i Panowie, oto Izabela Czajka-Stachowicz. Dla przyjaciół – Bella.

Izabela Czajka-Stachowicz, a właściwie Izabella ze Schwartzów Hertz-Gelbard-Stachowicz, zwana Czajką – powieściopisarka, kronikarka życia bohemy artystycznej międzywojnia, muza wielu artystów i pisarzy. Femme fatale, bohaterka wielu skandali obyczajowych. Jedna z najciekawszych postaci okresu międzywojennego. Małżeństwo po raz pierwszy to pierwsza część wielotomowej historii jej życia. Ta autobiografia jest nietypowa i to nie tylko ze względu na osobę samej autorki. To jedna z nielicznych kronik ze swojego życia, w której prawdziwe wydarzenia notorycznie mieszają się z literacką fikcją. Czajka konfabuluje jak najęta, jednak robi to w tak cudowny sposób, że aż nie chce się przestać jej czytać.

Warszawa, początek lat 20. XX wieku. Młodziutka Bella nie może pogodzić się z decyzją ojca, który sprzeciwia się jej małżeństwu z ukochanym Olkiem. Niedoszła narzeczona ucieka z domu razem z czternastoletnią siostrą Ewą. Dziewczęta wyruszają do Nałęczowa. Żadna z nich nie ma jednak pieniędzy na wynajem pokoju w sławnym uzdrowisku. W zamian za codzienny obiad dla siebie i siostry, Bella podejmuje się pracy w jednym z miejscowych pensjonatów. Udając znaną panią doktór ze stolicy, zaczyna zlecać kuracje chorym, którzy przybywają do sanatorium Kamionera. A w zamian za pilnowanie krów i gęsi, siostry dostają do swojej dyspozycji pokój w gospodarstwie pani Przyłuskiej. Po kilku miesiącach ku zaskoczeniu Belli w Nałęczowie pojawia się Olek. Chłopak przywozi wiadomość: ojciec zgodził się na ślub! Narzeczeni wracają do Warszawy, szczęśliwi, że udało im się pokonać wszystkie trudności, jakie stanęły na ich drodze do wspólnego życia. Wszystko bowiem wskazuje na to, że rzeczywiście, problemy zostały zażegnane. Jednak podczas nocy poślubnej Bella prędko dowiaduje się, że dla niej prawdziwy koszmar dopiero się zaczyna. Nikt jej bowiem nie uprzedził, że małżeństwo TAK właśnie wygląda…

Teraz, jak przypominam sobie tę nieszczęsna noc, trochę chce mi się śmiać, bo przecież tyle książek czytałam o nocach rozkoszy i szału, tyle kobiet opowiadało mi swoje wrażenia, a u mnie to było takie jakieś niepodobne do „rozkoszy” ani do „szału”. Biłam się z nim po ciemku, to prawda. Oblałam go wodą, to prawda. Przeraził mnie, zawstydził, poranił. Rano go nienawidziłam, jak nikogo. Byłam głęboko przeświadczona, że to się jeszcze nikomu na świecie nie przydarzyło. Pijąc gorące mleko, przy śniadaniu, w hotelowej restauracji, nie patrzyłam w jego stronę. W moim głupim mózgu kłębiło się od straszliwych przypuszczeń: „Wpadłam w ręce zboczeńca! On cierpi na ohydną, straszliwą chorobę – nawet tatusiowi nie będę mogła tego powiedzieć”.

Małżeństwo po raz pierwszy to jedyna w swoim rodzaju kronika małżeńskich perypetii Belli i Olka (a właściwie Aleksandra Hertza, późniejszego socjologa). To także manifest niezależności ledwie dwudziestoletniej dziewczyny, która postawiła sobie za cel życie pełnią życia.

Moje życie należy do mnie. Nie pozwolę nikomu wyznaczać mi ścieżek, nikt nie ma prawa narzucać człowiekowi swego pojęcia o udanej czy nieudanej drodze życiowej… Każdy ma swoją i jedynie swoją drogę. Tak samo jest ze szczęściem, to, co dla jednego oznacza radość – dla drugiego beznadziejną nudę. Co dla jednego stanowi jego żarliwą potrzebę serca, to dla drugiego po prostu bzdurę.

To, co szczególnie intrygowało Czajkę, to świat artystyczny. Podczas miesiąca miodowego znienawidziła Olka, lecz pokochała Witkiewicza. Poznała go w Zakopanem w willi Łada, należącej do wdowy po Jerzym Żuławskim. To właśnie tu zaprzyjaźniła się także z Jarosławem Iwaszkiewiczem i Augustem Zamoyskim. Na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego poznała między innymi Juliana Tuwima oraz Aleksandra Wata. Dla wielu z nich stała się ich muzą. Lista jej kochanków liczyła dziesiątki pozycji. Lecz czy jest prawdziwa? Nie wiadomo. Wielu z jej biografów utrzymuje, że pisząc dziś o jej życiu na serio, napotyka się same znaki zapytania.

Sama Czajka wydawała swoje wspomnienia już od lat 50. XX wieku. Na przestrzeni kilkunastu lat łącznie opublikowała dziewięć tomów. Były to kolejno: Ocalił mnie kowal (1956), Córka czarownicy na huśtawce (1958), Lecę w świat (1958), Król węży i salamandra (1960), Moja wielka miłość (1961), Płynę w świat (1961), Małżeństwo po raz pierwszy (1962), Nigdy nie wyjdę za mąż (1966), Dubo... Dubon... Dubonnet (1970). To, co wspólne, dla wszystkich tych książek, to ogromna szczerość i otwartość, z jakimi zostały napisane. Czajka jest bezpretensjonalna, w niczym nieskrępowana, nie szczędzi czytelnikom najbardziej intymnych szczegółów ze swojego życia. Jest przy tym szalenie autoironiczna. Bardzo podobają mi się lekkość jej stylu oraz jej poczucie humoru. Czajka wzbudza jednak we mnie ambiwalentne uczucia. Drażni mnie jej małostkowość. Drażni mnie jej skrajny egoizm. Czasami aż ciężko było mi ją czytać, choć równocześnie nie mogłam oderwać się od lektury. Książkę pochłonęłam w zaledwie kilka godzin. Bo opowieść toczy się tu od anegdoty do anegdoty, fantazja non stop miesza się z faktami. Ten zamęt męczy, ale nęci. Jedno jest pewne – bez względu na to, jak wiele z tych opowieści jest prawdziwych, życie Czajki było niezmiernie ciekawe. Tym bardziej, że i czasy, w jakich przyszło jej żyć, były więcej niż niezwykłe.
Komentarze
  • 1
    Bazyl 9 sierpnia 2012 | 14:19:14

    Czytałem "Króla węży i salamandrę" i w zasadzie mógłbym o tej pozycji napisać toczka w toczkę to samo co Ty powyżej. Otwartość, szczerość, ale i konfabulacja (tylko, cholera, w których miejscach). Denerwująca pewność siebie i egoizm. Świetne anegdoty, ale zawsze z nią w roli głównej. Nietuzinkowa i, jak można wyczytać w Twoim tekście, diabelsko denerwująca osóbka :)

  • 2
    Annie 10 sierpnia 2012 | 21:52:46

    Mam nadzieję, że W.A.B. wznowi wszystkie tomy wspomnień, bo ja jestem nią urzeczona. Z jednej strony podczas lektury mam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Z drugiej - nie mogę się od niej oderwać. Ta kobieta zdecydowanie ma w sobie to legendarne "coś" :D

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję