„Mądre dzieci”
Okładka książki „Mądre dzieci”
  • Autor: Angela Carter
  • Tytuł: Mądre dzieci
  • Tytuł oryginału: Wise Children
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Joanna Jabłońska Bayro
  • Liczba stron: 280
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-1245-9
  • Seria: 50 na 50
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Logo serii: 50 na 50
Recenzja
Data publikacji: 27 marca 2010 A- A A+
Zamieszczając jej nekrolog, The Observer napisał: Była przeciwieństwem prowincjuszki. Nic dla niej nie znajdowało się poza nawiasem: chciała wiedzieć wszystko o wszystkim – o każdym człowieku, o każdym miejscu i o każdym słowie. Rozkoszowała się życiem i cieszyła językiem. Delektowała się każdą różnicą.* Trzeba przyznać, że przypominała w tym swoje bohaterki. A może to one były jej alter ego? Zresztą, to nieważne. Liczy się to, że jej unikalne podejście do życia zaowocowało powstaniem jeszcze bardziej unikalnej książki. Melancholijnej, ciepłej i niezwykle pogodnej.

Dora i Nora, postrzelone bliźniaczki, to uosobienie radości, wdzięku, seksapilu, energii i apetytu na życie. Tyle że mają po siedemdziesiąt pięć lat. Ale czy komuś to w czymś przeszkadza? Nie powinno, a na pewno nie dzisiaj. Obie obchodzą właśnie swoje urodziny. Lecz nie wyprawiają przyjęcia. Zostały zaproszone na bal z okazji setnych urodzin ich biologicznego ojca – wybitnego aktora Szekspirowskiego, Melchiora Hazarda. Troszkę są tym zaproszeniem zaskoczone. Szkopuł bowiem w tym, że przez całe ich życie ich ojciec nigdy ich nie uznał, a jakby tego było mało oficjalnie ojcostwo potwierdził brat-bliźniak Melchiora, Peregryn. Ten sam, który jest biologicznym ojcem najstarszych córek Melchiora, Saskii i Imogeny. Jednak o tym Melchior nie wie. Żyje w przekonaniu, że to on jest ich prawdziwym ojcem. Aż do czasu swojego przyjęcia…

Angela Carter to wyjątkowa autorka. Ta angielska pisarka i dziennikarka zapisała się na kartach historii światowej literatury jako przedstawicielka nietypowego nurtu realizmu magicznego. Wzbogaciła bowiem tę tendencję estetyczną o surrealizm, wątki feministyczne i elementy science fiction, a jakby tego było mało całość połączyła z tradycjami operetki i wodewilu. W efekcie tych zabiegów powstały książki, które są niczym innym jak literackimi musicalami. Są rozśpiewane, roztańczone, wręcz szalone.

Angerla Carter, a właściwie Angela Olive Stalker, urodziła się w 1940 w Eastbourne. Karierę dziennikarską zaczynała w Croydon Advertiser. Zawód wybrała nieprzypadkowo – poszła w ślady ojca. W międzyczasie studiowała literaturę angielską na University of Bristol. Zadebiutowała w 1966 roku książką pt. Shadow Dance (znaną później jako Honeybuzzard). W 1969 zdobyła Somerset Maugham Award za powieść Several Perceptions. Ponieważ część pieniędzy ze stypendium należało wydać na podróże, Carter na dwa lata wyjechała do Tokio. Ten wyjazd okazał się dla niej wyjątkowo inspirujący. W kolejnych latach pisarka zwiedzała inne zakątki świata – Stany Zjednoczone, Europę i Azję.

W międzyczasie Angela Carter wciąż pisała: i powieści, i artykuły. Publikowała na łamach The Guardian, The Independent i New Statesman. Popełniła także libretto, kilka dramatów radiowych. Napisała parę książek dla dzieci. W latach 80. przygotowała scenariusze do dwóch filmów, opierających się na jej powieściach: Towarzystwa wilków Neila Jordana (1984) oraz Magicznego sklepu z zabawkami (1987). Angela Carter zmarła w 1992 roku w Londynie, w wieku 51 lat. Wiadomo, że w tygodniach poprzedzających jej śmierć, pisarka pracowała nad kontynuacją Dziwnych losów Jane Eyre Charlotte Brontë, w której chciała opowiedzieć o dalszych losach pasierbicy Jane, Adèle Varens. Niestety, zachowało się jedynie streszczenie powieści. Ostatnią, przedśmiertnie napisaną powieścią pisarki są Mądre dzieci.

Mądre dzieci to dziewiąta, ostatnia książka w literackim dorobku autorki. Angela Carter wydała ją w 1991 roku, na rok przed śmiercią. Aż ciężko w to uwierzyć – ta powieść przepełniona jest afirmacją życia w jego najczystszej postaci. Siostry Chance, siedemdziesięciopięcioletnie tancerki rewiowe, które wciąż umieją podnieść nogę wyżej niż przeciętny pies, jeśli zajdzie potrzeba, to postaci, jakich próżno szukać w innych utworach literackich. Zwariowane, buńczuczne, porywające są najlepszymi przewodniczkami po świecie wodewilu i groteski.

Narratorką powieści jest jedna z sióstr Chance, Dora. Jest 23 kwietnia – dzień urodzin Szekspira, Melchiora Hazarda i jego nieślubnych córek-bliźniaczek. Dora ma przeczucie, że stanie się dzisiaj coś wyjątkowego. Coś podniecającego. Coś miłego, coś paskudnego. Wszystko mi jedno. Byleby tylko coś się stało, żeby przypomnieć nam, że wciąż jesteśmy w krainie żywych. W oczekiwaniu na to wielkie wydarzenie, Dora zatraca się w swoich wspomnieniach i krok po kroku odtwarza z zakamarków swojej pamięci nieprawdopodobną historię swojego życia. Dzieciństwo w pensjonacie w Brixton, szalone zabawy z wujkiem Perrym, debiut estradowy, późniejszą karierę rewiową, romanse, zdrady, małżeństwa… Ze wspomnień Dory wyłania się fascynujący obraz XIX i XX wieku. Historia, ta WIELKA historia, stanowi tylko tło dla własnej historii sióstr-tancerek. Arenę międzynarodową zastępuje tu scena teatralna, kolejne wojny – publiczne występy, a wielką politykę – niesnaski w artystycznej rodzinie Hazardów.

Romantyczny los dzieci z nieprawego łoża, chodliwy temat. To powinno zapewnić mi zysk ze sprzedaży wspomnień. Ale, prawdę mówiąc, kurewsko mało romantyzmu było w naszej nieprawowitości. W najlepszym przypadku farsa, w najgorszym tragedia, przede wszystkim cholerna niewygoda.

Świat Dory i Nory to świat artystów, kuglarzy i prestidigitatorów, których jedynym sensem życia jest sztuka. To świat wszechogarniającej teatralizacji. Siostry Chance nie tylko nadają swojej egzystencji stylu teatralnego. One wręcz przystosowują życie, tak przecież niesceniczne, do wystawiania go na scenie! Nawet najdrobniejsze wydarzenie ma tu okazałą oprawę. Co więcej, wiele z tych wydarzeń to nic innego, jak nowe interpretacje Szekspirowskich tekstów. Miłość rodzi się tu z błogosławieństwem Króla Leara. Otello unicestwia szczęście. Wieszcz ze Stratford-upon-Avon obserwuje zaś to wszystko z góry i głośno chichocze.

Sukcesy, porażki, wielkie miłości i gorzkie rozwody… Nazywałyśmy to „życiem”, lecz Daisy chciała czegoś lepszego. Irish zresztą też. Oto tragedia amerykańska w pigułce. Rozglądają się po świecie i mówią: „Musi być coś lepszego!” Ale nie ma. Sorry, przykro. Ot, co. Jest to, co widać. Jest tylko tu i teraz.

A tu i teraz są wspomnienia Dory. Wielobarwne, czupurne, zadzierzyste. Wcale nie mają za zadanie przybliżyć nam dziejów dwóch zwariowanych kobiet, które najlepiej czuły się na kabaretowej scenie! To żaden kankan na tle historii przełomu XIX i XX wieku! To opowieść o tym, jak żyć ciekawie, gdy nie można żyć szczęśliwie, i o tym, że życie pomimo wszystko zawsze będzie tylko i wyłącznie komedią.


* Tłum. własne

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję