„Invictus. Igrając z wrogiem”
Okładka książki „Invictus. Igrając z wrogiem”
  • Autor: John Carlin
  • Tytuł: Invictus. Igrając z wrogiem
  • Tytuł oryginału: Playing the Enemy. Nelson Mandela and the Game that made a N
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Jerzy Malinowski
  • Liczba stron: 280
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-787-8
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 18 lutego 2010 A- A A+
Nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa. Oparta na faktach, a jakby wykraczająca poza granice ludzkiej świadomości. Invictus to książka fascynująca – nieskomplikowana w formie, pozbawiona literackich ozdobników, ale dzięki znakomitemu przygotowaniu merytorycznemu autora i jego zdolności do przenikliwej obserwacji, genialna w swej prostocie.

Autorem tego niezwykłego reportażu jest John Carlin – uznany i wielokrotnie nagradzany reporter hiszpańskiego dziennika „El País”. To dziennikarz o ogromnym dorobku – na swoim koncie ma publikacje w „Observerze”, „Sunday Times” czy „New York Times”. W latach 1989-1995 Carlin pracował jako zagraniczny korespondent w Republice Południowej Afryki. Zaprzyjaźnił się wówczas z Nelsonem Mandelą i poznał kręgi polityczne RPA. Jak sam pisze w posłowiu, praktycznie wszystkie materiały do Invictusa pochodzą z przeprowadzanych przez niego w latach 2000-2007 wywiadów z poznanymi w latach 90. aktywistami, a także z wykonywanej pracy korespondenta.

Carlin napisał książkę o upadku apartheidu i o pokojowym przekazaniu władzy w Afryce Południowej z rąk białych w ręce czarnej większości. Jej czas akcji obejmuje dziesięć lat. Ramy czasowe wyznaczają dwa kluczowe dla demokratyzacji RPA wydarzenia – początek rozmów Nelsona Mandeli z afrykanerskim rządem w 1985 roku i finałowy mecz rugby z 24 czerwca 1995 roku. Jednak Invictus nie jest wyłącznie zapisem fragmentu historii Południowej Afryki. To opowieść o politycznej potędze sportu i, jak mówi sam autor, konflikcie narastającym wskutek braku zrozumienia i nieufności, a idącym w parze z wrodzoną ludzką potrzebą identyfikacji plemiennej.

Użyłem słowa „plemiennej” w najszerszym możliwym sensie, obejmującym rasę, religię, narodowość czy poglądy polityczne. George Orwell zdefiniował to jako „zwyczaj, by uważać, iż istoty ludzkie można sklasyfikować niczym owady i śmiało opatrzyć ich liczące miliony lub dziesiątki milionów zbiorowiska etykietą „dobry” lub „zły”.” Nigdzie od czasu klęski nazizmu ten nieludzki zwyczaj nie został zinstytucjonalizowany w tak szerokim sensie jak w Republice Południowej Afryki. Sam Mandela określił apartheid jako „moralne ludobójstwo” – nie było obozów śmierci, była za to podstępna eksterminacja ludzkiego szacunku dla samego siebie.

Invictus to opowieść o narodzinach myśli politycznej Mandeli, o trudnej realizacji jej celów i o pięcioletniej kadencji pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta RPA. To historia przywódcy, któremu udało się zjednoczyć czarnych i białych obywateli Południowej Afryki i który stworzył warunki do trwałego pokoju w kraju, który zaledwie kilka lat przed jego nastaniem, stał na skraju wojny domowej. To powieść o tym, jak kluczem do pokoju i demokracji okazały się uczucia. Mandela jako jedyny bowiem dostrzegł, że aby trafić do ludzi, nie należy trafiać do ich umysłów, ale do ich serc. Jak dokładnie tego dokonał?

Rok 1994. Nelson Mandela zostaje wybrany prezydentem nowej RPA. Pomimo upadku apartheidu kraj nadal jest głęboko podzielony, rasowo i ekonomicznie. Aby zjednoczyć swój lud, Mandela wymyśla odważny, ale ryzykowny plan: chce przekonać ludzi do poparcia narodowej reprezentacji rugby – drużyny Springboks – w ich walce o Puchar Świata, którego finał ma się odbyć w Południowej Afryce w przyszłym roku. Na pierwszy rzut oka to plan nie do zrealizowania. Większość czarnych obywateli uważa rugby za rasistowski sport, który symbolizuje dominację Afrykanerów. Ta dominacja znajduje odzwierciedlenie w składzie osobowym reprezentacji – na piętnastu zawodników w zielono-złotych koszulkach tylko jeden nie jest biały, w kraju, w którym około 90 procent mieszkańców jest czarnoskórych. Jednak Mandela nie daje za wygraną i wraz z kapitanem Springboksów, Françoisem Pienaarem, wbrew wszelkim przeciwnościom losu, 24 czerwca 1995 roku, jednoczy na stadionie Ellis Park w Johannesburgu, pomniku supremacji białych, szalejący sześćdziesięciodwutysięczny tłum kibiców, złożony z czarnych i białych obywateli RPA. Widowiskowy i pełen napięcia mecz uwieczniony został na symbolicznym zdjęciu, które do dziś stanowi pamiątkę tego decydującego wydarzenia w historii nie tylko sportu, ale i narodu.



Jednak największą pamiątką po tamtych wydarzeniach nie jest zdjęcie, a sam fakt wprowadzenia w RPA „demokracji bezrasowej”. Mandela nie tylko wprowadził i zabezpieczył fundamenty nowego ustroju, ale przede wszystkim uodpornił go na wszystkie możliwe czynniki wewnętrzne. Od piętnastu lat w RPA panuje pokój. Afrykanerzy przestali być tożsami w oczach czarnoskórych Południowoafrykańczyków z europejskimi kolonistami. Zaczęli być postrzegani jako współobywatele. Trzy ustawy (o segregacji rasowej, o zbiorowej przestrzeni i o rejestracji ludności), fundamentalne dla południowoafrykańskiego systemu politycznego przez dziesiątki lat, odeszły w zapomnienie, a zastąpiły je hasła rewolucji francuskiej – wolność, równość i braterstwo. John Carlin w porywający sposób opowiada o wydarzeniach sprzed zaledwie dwóch dekad – tak nieodległych w czasie, a tak nam nie znanych. Co ciekawe, reporter uwypukla w swojej opowieści rolę dwojga Polaków. Jak się okazuje nasi rodacy mieli spory wpływ na wydarzenia w końcowym okresie apartheidu. Nie zawsze jednak ich uczestnictwo weń było chwalebne – podczas gdy adwokat Anton Lubowski ratował przed karą śmierci czarnoskórych Afrykańczyków, Janusz Waluś 10 kwietnia 1993 roku zastrzelił jednego z największych bohaterów czarnej Afryki Południowej, Chrisa Haniego.

Podsumowując, Invictus to jeden z najlepszych reportaży, jaki ostatnio zdarzyło mi się przeczytać. Wciągający, absorbujący od pierwszych stron, znakomicie napisany. Już 26 lutego do polskich kin wchodzi film, który powstał w oparciu o dokument Johna Carlina. Adaptację wyreżyserował Clint Eastwood, zaś w rolach głównych wystąpili Morgan Freeman i Matt Damon.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję