„Gringo wśród dzikich plemion”
Okładka książki „Gringo wśród dzikich plemion”
  • Autor: Wojciech Cejrowski
  • Tytuł: Gringo wśród dzikich plemion
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 264
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-7506-017-1
  • Seria: Biblioteka Poznaj Świat
  • Wydawca: Zysk i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Zysk i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 3 kwietnia 2009 A- A A+
Po lekturze Río Anacondy czułam dotkliwy niedosyt i tylko kwestią czasu było, kiedy sięgnę po kolejną książkę Wojciecha Cejrowskiego. Gringo wśród dzikich plemion zaspokoił moje pragnienie dalszego uczestnictwa w brawurowej przygodzie, ale tylko na chwilę. Po pochłonięciu jego nieco ponad dwustu stron, nadal pragnę więcej i więcej…

Marzec 1999, Lethem (Gujana). Planowany od dawna wyjazd do Indian Wai Wai nie dochodzi do skutku. Mike, właściciel łodzi nad rzeką Essequibo, zaskoczył mnie informacją: tydzień temu wyruszył tam pewien Polak. Jak się nazywał? Tzejrovki. Luty 2000, Asunción (Paragwaj). Mój najbliższy cel: wędrowne plemiona Indian w rejonie Gran Chaco. Żołnierz Gwardii Narodowej kontrolujący dokumenty, przypomina sobie: niedawno jechał tędy „polaco”. Wysoki, szczupły facet… Znowu Wojtek. Luty 2002, Leticia (Kolumbia). Zamierzam dotrzeć do Indian Marubo, żyjących z dala od naszej cywilizacji. Zmieniam program, bo Jorge, miejscowy przewodnik, opowiada, że kilka dni wcześniej wyruszył tam jakiś Europejczyk. Nazywał się Zejrovki. Chwilowe uczucie zawiści przemieniło się wkrótce w głęboki podziw.

Te wypiski z dziennika wybitnego globtrotera, Jacka Pałkiewicza, znakomicie oddają charakter obecności Wojciecha Cejrowskiego na amerykańskim kontynencie. Podróżnik odbył do Ameryki Środkowej i Południowej kilkadziesiąt wypraw i chyba mogę zaryzykować twierdzenie, że nie ma tam takich miejsc, których by nie odwiedził. Meksyk, Belize, Gwatemala, Honduras, Nikaragua, Salwador, Panama, Kolumbia, Wenezuela, Gujana, Paragwaj… Gringo wśród dzikich plemion to zbiór zapisków z „wszędobylskości” Wojciecha Cejrowskiego. A właściwie nie tyle zbiór zapisków, co zbiór znakomitych gawęd, w których autor wspomina w dość przypadkowej kolejności swoje liczne wyprawy w mniej lub bardziej dziewicze rejony Ameryki Łacińskiej. Cejrowski snuje swoje Opowieści ze swadą wprawnego bajarza. A opowiada o ciekawości i wścibskości Indian, o bujności amazońskiej przyrody, o pierwotnych obyczajach i tradycjach, a także o… związkach łączących podróżnika z Fidelem Castro, o morderczych Schmetterlingach i o przeprawianiu się przez granicę nie na paszport, ale na książeczkę ubezpieczeniową… Jednak książka nie jest li tylko antologią zabawnych dykteryjek. Globtroter przeplata je z poważnymi refleksjami na temat ingerencji białego człowieka w indiański tryb życia, opowiadając nie tylko o zadziwiającej aktywności polskich misjonarzy w Ameryce Łacińskiej (przewrotnie nazywanych przez autora łowcami chrztów), ale również o bulwersująco destrukcyjnym dla Indian wpływie misji mormonów i zielonoświątkowców. Ze zdumieniem czytałam o istnieniu wśród Indian Israelitas, plemienia z peruwiańskich Andów, którego członkowie, nawróceni na Starą Wiarę, po dziś dzień żyją zgodnie z zasadami Starego Testamentu, identycznie, jak w czasach Mojżesza. O chrystiano-paganizmach słyszałam wcześniej, o Israelitas – nigdy. Książka Wojciecha Cejrowskiego ma przeto niezwykły walor poznawczy, zwłaszcza wtedy, kiedy podróżnik z humorem, ale i z delikatnością, opowiada o subtelnościach codziennego życia Indian. Mój ulubiony fragment Gringo wśród dzikich plemion to ten, w którym autor ukazuje relatywne sposoby pojmowania czasu.

Mój czas mija. Robi to na różne sposoby: goni, ucieka, przelatuje jak z bicza trzasł, albo zwyczajnie płynie i przecieka mi między palcami. Ale nigdy się nie zatrzymuje! Kiedy mówię, że czas stanął w miejscu, mam na myśli coś zupełnie innego.

Ich (indiański) czas - jest obecny - to wszystko. Nie rusza się w sposób spektakularny. Najczęściej trwa okręcony ciasną pętlą wokół miejsca, w którym akurat przebywają. Senny, jak syta anakonda zwinięta na gałęzi teraźniejszości – każda pętla to jedna chwila. Jego ruchy są tak powolne, że mało kto je zauważa i pewnie dlatego nikt nie zwraca na niego uwagi. Kazać Indianinowi gonić czas, to tak jakby komuś kazać gonić przesuwającą się płytę kontynentalną.


Mezoameryka Wojciecha Cejrowskiego (a także Blondynki, Heleny Trojańskiej i kosmatej paniki) intryguje. Podobnie intryguje kompozycja graficzna tekstu, który składa się na zapiski z podróży do cudownie odmiennego świata. Wojciech Cejrowski bawi się czcionką, !P!O!D!K!R!E!Ś!L!A!J!Ą!C! niebezpieczne wydarzenia. Czasem znów szepce, opowiadając o niektórych sytuacjach. A czasem dawkuje informacje
.
.
.
.
.
.
.
.
trzymając czytelnika
.
.
.
.
.
.
w permanentnym i niebywałym napięciu. Jednak to, co naprawdę zwraca uwagę to przypisy – bajecznie złośliwe docinki w duchu Terry’ego Pratchetta (nota bene, jednego z ulubionych pisarzy podróżnika). Słowem, książka jest rewelacyjna. I chociaż nie sprzedam lodówki, aby pojechać do Ameryki Łacińskiej, na pewno się jej pozbędę, jeśli w portfelu zagości pustka, a w księgarni pojawi się kolejna książka pana Wojtka.
Komentarze
  • 1
    mary 4 kwietnia 2009 | 11:14:26

    niezywły talent opowieści. Też czekam na następną... nie wiem nic czy będzie czy nie... :)

  • 2
    Alvesta 4 kwietnia 2009 | 20:15:18

    ach, Cejrowski i wielka kosmata panika :D również czekam. Ponoć ma wznowić WC na końcu Orinoko, tym razem jako Gringo na końcu Orinoko. I myślę że się doczekamy biorąc pod uwagę szaloną popularność poprzednich książek :)

  • 3
    Lilitihn 5 kwietnia 2009 | 12:44:26

    Czytałam i podobało mi się bardzo :)

  • 4
    Annie 5 kwietnia 2009 | 22:01:49

    Ooo, Alvesto, naprawdę? Toż to rewelacyjna wiadomość! Do tej pory miałam jedynie nadzieję, że kiedyś jeszcze Wojciech Cejrowski napisze jakąś książkę. Tak po prawdzie, to trzymam go za słowo, że za 8 lat opisze swoją ponowną podróż na ziemie plemienia Carapana, tak jak zapowiedział to w "Rio Anacondzie". I myślę, że nie tylko ja w to wierzę, ale również setki tysięcy innych czytelników, którzy także czytali tę książkę... :D

  • 5
    Alvesta 6 kwietnia 2009 | 21:58:17

    Aniu, żeby nie być gołosłowną -
    "WC NA KOŃCU ORINOKO
    sprzedano 3 tysiące
    nakład wyczerpany - szykujemy wznowienie"
    oraz
    "Następne dwie czekają w kolejce - "Gringo na końcu Orinoko" (wznowienie) oraz "Puerto Vagabundo". No ale nie wszystko na raz."
    cytując za stroną internetową p. Wojtka B)

  • 6
    Annie 6 kwietnia 2009 | 22:54:15

    Alvesto, posłanniczko najwspanialszych wiadomości - dziękuję za info :D

  • 7
    aqaba 15 kwietnia 2009 | 16:32:47

    ja właśnie zaczęłam czytać tę książkę i jestem zachwycona facet zna się na rzeczy chciałabym go kiedyś spotkać i wypytać o wszystko co zobaczył np ciekawe co by powiedział o sowie której świeca oczy?? http://www.youtube.com/watch?v=xR3a1azxfWE&feature=related na pewno by to jakoś śmiesznie wytłumaczył

  • 8
    papryczka 23 marca 2011 | 15:40:19

    Pokochałam Cejrowskiego!. To uczucie mnie zaskoczyło wielce bowiem niespecjalnie za nim przepadam. To, że ma specyficzne poczucie humoru to wiedziałam ale, że mnie aż tak bedzie bawił to nie przypuszczalam. Kupił mnie juz na początku zaraz po tym jak sie dowiedziałam, że dzieci indiańskie składają się głównie z oczu! Żarcik drastyczny ale ja lubie takie właśnie poczucie humoru. No i te przypisy! majstersztyk! Czytam książkę już długo. Specjalnie sobie dawkuje. Już wiem, że się od książek pana Cejrowskiego uzależnie. To lepsze niż prozack jakie ciekawe! Zapraszam na mojego bloga www.czarodziejskagoraksiazek.blogspot.com. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję