„Wicekról Ouidah”
Okładka książki „Wicekról Ouidah”
  • Autor: Bruce Chatwin
  • Tytuł: Wicekról Ouidah
  • Tytuł oryginału: The Viceroy of Ouidah
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 144
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-247-0388-3
  • Seria: Lemur
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
  • Logo serii: Lemur
Recenzja
Data publikacji: 19 czerwca 2008 A- A A+
Prawdopodobnie gdyby nie fakt, iż Wicekról Ouidah stanowił drugą pozycję serii Lemur, z którą postanowiłam w pełni się zapoznać, nigdy bym po niego nie sięgnęła. Nie przepadam za powieściami globtroterskimi, w duchu Karola Maya. Jednak Chatwin stworzył powieść wykraczającą poza ramy klasycznej powieści przygodowej. Na zaledwie 144 stronach zamieścił nie tylko przepiękną historię rodu de Silva, ale także intrygującą opowieść o kulturze Brazylii i Dahomeju.

Powieść otwierają sceny ze zjazdu rodzinnego rodu de Silva zorganizowanego w 117 rocznicę śmierci jego założyciela, Francisco Manoela da Silva. Jednak Chatwin bardzo szybko przenosi czytelnika z 1974 roku w głąb przeszłości. Snuje opowieść o niezwykle wzruszającej historii miłosnej Mamy Wéwé, Dom Franciscu oraz o okrutnym dahomejskim władcy. I robi to na tyle ciekawie, że nie jest się w stanie zupełnie oderwać od książki.

Francisco Manoela da Silva urodził się w 1785 roku w sertão, położonym w północno-wschodniej Brazylii regionie półpustynnym, często nawiedzanym przez długotrwałe susze i zamieszkiwanym przez biedniejsze warstwy brazylijskiego społeczeństwa. Wychowywany przez matkę oraz jej przyjaciela, Manuelzinho, w tak trudnym środowisku, szybko zmuszony jest dorosnąć. Los daje mu szansę posmakowania lepszego od dotychczas znanego mu życia. Podejmując się różnych prac, da Silva poznaje wielu ludzi, najczęściej wywodzących się z klasy niższej i średniej kontrahentów. Ludzi zajmujących się niezwykle haniebnym, ale i bezsprzecznie istotnym dla Brazylii procederem, handlem niewolnikami. Procederem, za którym stoją pieniądze, o jakich da Silva dotąd jedynie marzył. W 1812 roku Francisco wypływa z San Salvador da Bahia do Dahomeju. Jeszcze nie wie, że w tym odległym zakątku północno-zachodniej Afryki przyjdzie mu spędzić resztę życia…

Da Silva staje się więc handlarzem niewolników. Z czasem anektuje fort (w okolicy, którego powstaje później rodzinna siedziba rodu, Simbodji), ogłasza się wicekrólem Ouidah i zaprzyjaźnia z dahomejskim władcą. Jednakże jego życie nie jest sielankowe. Każdy dzień niesie ze sobą coraz trudniejsze wyzwania, a niemal trzydziestoletnia przyjaźń z królem okupiona jest cierpieniem, bólem i wieloma wyrzeczeniami. Jedyne z czego da Silva nigdy nie zrezygnuje to jego marzenie o Bahii – o powrocie do Brazylii i szczęśliwym życiu w komfortowej hacjendzie wypełnionej eleganckimi drobiazgami.

Wicekról Ouidah to z jednej strony opowieść o pełnym przygód życiu pewnego Brazylijczyka. Z drugiej zaś, jest to książka, która zmierza się trudnym i wstydliwym dla Brazylii tematem – handlem niewolników. W samym XIX wieku sprowadzono doń kilka milionów Afrykanów. Choć dziś ludność czarna stanowi zaledwie 6,2% populacji kraju, to w latach 1817-1818 stanowiła blisko 65% niespełna czteromilionowej populacji Brazylii. Sprowadzanie niewolników na kontynent południowoamerykański było zatem zjawiskiem zakrojonym na szeroką skalę i, czy to pośrednio, czy bezpośrednio, dotyczącym właściwie wszystkich białych obywateli tego kraju. Chatwin opowiadając losy Dom Francisco, opowiada po trosze historię cierpienia tych ludzi. Rehabilituje ich poprzez przyznanie, że handel niewolnikami był okrutny i bezwzględny. A jest to ważne, bowiem literatura brazylijska przemilcza ten temat, jako niezwykle wstydliwy. I to dopiero Chatwin odważa się rozliczyć Brazylijczyków z ich własną historią.

Wicekról Ouidah to powieść wielowątkowa, misternie napisana i tak pełna, że byłoby zadaniem niezwykle trudnym streścić ją w zaledwie paru słowach. Zresztą byłoby to zupełnie bezzasadne, gdyż tę powieść zwyczajnie należy przeczytać. Magiczna, wciągająca, zaskakująca. Obowiązkowa w każdej biblioteczce.
Komentarze
  • 1
    awita 9 lipca 2009 | 10:28:34

    Brzmi zachęcająco! Pewnie zaraz wyciągnę ją z półki :-) Trochę o niej zapomniałam... Lubię serię Lemur. Ostatnio kupiłam nową książkę z tej serii - Słownik Maqiao o komunistycznych Chinach.

  • 2
    Zuza 14 października 2009 | 23:09:02

    Przeczytałam wszystkie wydane książki Chatwina, ostatnio "Co ja tu robię". Fantastyczne historie świetnie opowiedziane. Chatwina polecił mi kiedyś na Targach Książki p.Mariusz Wilk. Szkoda, że tak niewiele zdążył napisać.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję