Okładka książki: Wenecki anonim
  • Autor: Berto Giuseppe
  • Tytuł: Wenecki anonim
  • Tytuł oryginału: Anonimo veneziano
  • Język oryginału: włoski
  • Liczba stron: 120
  • Rok wydania: 2003
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 83-7319-449-5
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
A- A A+

To miasto przesłonięte lekką mgłą, która nie ustępowała i nie zmieniała się w mżawkę, zawładnięte przez duszne sirocco, które zastygło w bezwietrznym powietrzu, sennie pogrążone w swoim splendorze i minionej wielkości, a też zapewne w swoim dawnym grzesznym bezwstydzie, wypełniały stłumione hałasy i wyziewy laguny, mocniejsze o tej porze dnia, w ostatniej godzinie nieśpiesznego przypływu. Słońce i księżyc wytyczały jego życiu dwa odmienne rytmy, a ono, poddane temu zdwojonemu upływaniu czasu, tym pośpieszniej wychodziło naprzeciw swemu umieraniu, które ujawniały wszystkie jego marmury i cegły, zapadłe posadzki, zmurszałe belki, nadproża i łuki, stada zbyt wielu gołębi i niepokój tysięcy szczurów, mnożących się w poczuciu nadciągającego końca. Ludzie także nosili w sobie cząstkę tego nieuchronnego kresu. Nie myśleli o tym, kupowali chleb i gazety, wstawali, żeby otworzyć sklep, pójść do sądu, do szkoły czy nawet do kościoła, ale tutaj czynili to z większą beztroską niż gdzie indziej, ze śmiechem dźwięcznym i uprzejmym, jakby grali komedię, która wszakże miała zachęcić śmierć, żeby się pospieszyła. Potem na szare niebo nad dzwonnicami wytoczyło się zamglone słońce, ale to wilgotne listopadowe popołudnie nie miało w sobie nic radosnego. Kogo, mimo granej na co dzień komedii, gnębiły myśli i przeczucia dalekie od radości, tego takie popołudnie nie mogło pocieszyć. Dwaj Murzyni na Wieży Zegarowej zaczęli na zmianę uderzać młotami w dzwon i te zdwojone dźwięki, unoszące się nad dachami miasta i nad rozległym placem świętego ewangelisty, oznajmiły godzinę dwunastą.

Ten dekadencki opis miasta otwiera przedostatnią powieść Giuseppe Berto, Wenecki anonim. To utwór romantyczny opowiadający o tragicznej miłości dwojga zakochanych, którzy po ośmiu latach spotykają się, aby tym razem pożegnać się już na zawsze. Historia jakich wiele, błaha i nie nowa. Jednak to, co wyróżnia w gruncie rzeczy przeciętną powieść Berto to rzadko dziś spotykany w literaturze pięknej motyw umierania miasta. Robi on tym większe wrażenie, że dotyczy, zdawałoby się, miasta wiecznego – Wenecji.

Wenecki anonim powstał 1970 roku jako scenariusz filmowy. Reżyser, Enrico Maria Salerno, powierzył główne role przepięknej Brazylijce, Florindzie Bolkan, i amerykańskiemu aktorowi włoskiego pochodzenia, Tony’emu Musante. Film okazał się przebojem i Berto zdecydował się na napisanie, na podstawie własnego scenariusza, książki. Ta, szybko znalazła się na światowych listach bestsellerów. Najwidoczniej dramaty i romanse porywały serca ludzi w latach siedemdziesiątych. Dziś, niemal czterdzieści lat później, historia nieszczęśliwej miłości dwojga nienazwanych bohaterów jawi mi się jako wydumana i zbyt ckliwa. Pomimo skrywającego ją woalu śmierci, zamiast poruszać do głębi i zachwycać, drażni swoją egzaltacją. Tej historii nie sprzyja także język autora. Cytowany na początku recenzji fragment powieści unaocznia jak trudno przekopać się przez gąszcz serwowanych przez pisarza epitetów i porównań. Poszukiwanie sedna w tej dezorientującej gęstwinie znaków męczy i irytuje. Przynajmniej mnie męczyło i irytowało. Odczuwałam przesyt.

Rekompensatą za męki lektury stały się opisy ginącej Wenecji. Nie dlatego, że urzekły mnie swoim pięknem, bo Berto momentami zbliża się w swoich wyobrażeniach miasta do makabrysty. Śmierdzące wody Adriatyku, wyschnięte resztki gołębi i mew na dachach, zdechłe kruki… Śmierć w Wenecji jest wszechobecna, a marnienie samego miasta dokonuje się na naszych oczach. Jego kruchość zmusza do refleksji o kruchość ludzkiego istnienia. Skoro tak łatwo niszczeje silna wielowiekowa metropolia, jak śmierci może sprzeciwić się słaby człowiek? Marność nad marnościami i wszystko marność. Słowa z Księgi Koheleta pobrzmiewają w każdej linijce. Topos vanitas fascynuje Berto, a to zderzanie upływu czasu z kruchością ludzkiej egzystencji skutkuje nasileniem uczucia przygnębienia. Wenecja Berto pełna jest wszechogarniającej rezygnacji.

- Czasami w nocy, (…) kiedy nie mogę zasnąć, podchodzę do okna, otwieram je na oścież i słucham. Słucham długo, chociaż nie ma nic do słuchania oprócz ciszy. Umie umierać ambitnie ta stara dziwka. Lekceważy tych, którzy woleliby ją ocalić, chce się obrócić na powrót w błoto, jak powiedziałaś. Przepadły Niniwa, Babilon, Memfis, czemuż by i ona nie miała przepaść? Śmierć jest niezbędna, jak wszystko, gdy przychodzi jej pora. – I cytuje: - „Wszystko ma swój czas – i jest wyznaczona godzina – na wszystkie sprawy pod niebem…”.

Pięknu ginącej Wenecji towarzyszą stanowcze i szybkie dźwięki oboju wygrywającego nuty Weneckiego anonimu. Tytuł tajemniczego koncertu staje się w powieści synonimem czekających na uśmiech fortuny ludzi – niespełnionych artystów, nieszczęśliwych kochanków, zagubionych w świecie obywateli miasta na wodzie. I nawiązuje do permanentnie podkreślanej w powieści schyłkowości, która przejawia się w świadomym oczekiwaniu śmierci…

Na jego znak rozpoczynają smyczki, początkowo ledwo je słychać, ale zaraz ich powolne wstępne akordy stają się coraz mocniejsze. Wreszcie zaczyna grać on, słychać dźwięki mocne i pewne, po których następują dalsze, nieuchronne i precyzyjne, złączone w tym dawnym koncercie, który mówi o rozpaczy już pogodzonej ze śmiercią człowieka, a może także ze śmiercią miasta czy wręcz ze śmiercią wszystkiego, co już dostatecznie długo żyło na świecie.

Przez całą lekturę Weneckiego anonimu towarzyszyła mi niepewność czy chcę współuczestniczyć w nieszczęściu zakochanych tak, jak oczekiwałby tego pisarz. Brakowało mi miejsca w powieści na własną interpretację opowiadanej historii. I chyba nadal brakuje, dlatego moją przygodę z pisarstwem Berto uważam za zakończoną. Chociaż... Ekranizację Weneckiego anonimu z przyjemnością obejrzę ;)

Zwróć też uwagę na...
Klątwa światła - okładka
Przeczytaj więcej...
O bibliotece - okładka
Przeczytaj więcej...
Szary kostium - okładka
Przeczytaj więcej...
Komentarze
  • 1
    nutta 2008-8-26 21:13:08

    Wenecja umiera, ale trwa nadal - paradoks do którego nas przyzwyczaili twórcy. Ginące miasto i ginaca miłóść - czemu nie, ale musi być odpowiednio podana;) Ja też mam w planie wizytę w Wenecji, ale z innymi książkami.

  • 2
    Annie 2008-8-29 21:54:17

    Zatem będę obserwować Twoje literackie podróże po mieście na wodzie. Mam nadzieję, że będą nie tylko strawniejsze, ale wyśmienicie apetyczne ;)

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Deszczowa noc

Deszczowa nocDeszczowa noc ukazała się w Stanach Zjednoczonych w czasie, kiedy opinia publiczna była rozgorączkowana doniesieniami na temat praktyk jednego z amerykańskich lekarzy-patologów, Jacka Kevorkiana. Rzecznik eutanazji, etyk...

Lenin, magiczna gęś i Gary Shteyngart (wywiad)

Lenin, magiczna gęś i Gary Shteyngart (wywiad) Kiedy kilka miesięcy temu przeczytałam Absurdystan, wpadłam w niekłamany zachwyt. Gary Shteyngart okazał się moim literackim objawieniem. Jest rozkosznie niepoprawny politycznie, a swój dystans do świata okrasza przewrotnym poczuciem humoru...

Ekranizacja "Hańby" J.M. Coetzee'ego

Ekranizacja Podobno John Maxwell Coetzee przez lata odmawiał reżyserom zgody na ekranizację swojej najsłynniejszej powieści. Jednak Steve Jacobs otrzymał od noblisty zielone światło. To zasługa Anny Marii Monticelli...

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté Średniowieczne miasta na wzgórzach, ciągnące się w nieskończoność winnice i srebrzące się gaje oliwne. Do tego rzędy wysmukłych cyprysów, soczyste owoce i znakomita kuchnia. Podczas gdy Johann Wolfgang Goethe, podróżując po Kampanii...

Wieczór z Antoniną Żabińską w warszawskim zoo

Wydawnictwo Literackie i Miejski Ogród Zoologiczny zapraszają na rozmowę o książce Antoniny Żabińskiej Ludzie i zwierzęta z udziałem dzieci Autorki Teresy Żabińskiej-Zawadzki i Ryszarda Żabińskiego. Spotkanie poprowadzi Iwona Smolka...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone