„Arthur & George”
Okładka książki „Arthur & George”
  • Autor: Julian Barnes
  • Tytuł: Arthur & George
  • Tytuł oryginału: Arthur & George
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 592
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-247-0405-7
  • Seria: Lemur
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 19 czerwca 2008 A- A A+
Seria Lemur w intencji wydawcy miała przedstawiać wybitne dokonania współczesnej prozy światowej. I podczas gdy w stosunku do pierwszych trzech powieści cyklu można jeszcze mieć wątpliwości czy tak jest w istocie, najnowsza książka Barnesa całkowicie je rozwiewa. Genialna, prawdziwa perełka literacka. Książka tak fenomenalnie napisana, że zwyczajnie nie może się nie podobać.

Byłoby bardzo ciężko jednoznacznie określić o czym Barnes opowiada w swojej powieści. Z jednej strony przedstawia w zbeletryzowanej formie głośną sprawę związaną z niesłusznym oskarżeniem młodego prawnika o kaleczenie zwierząt i skazanie go na karę więzienia. Z drugiej, szeroko opowiada o Arthurze Conan Doyle’u, nie tylko jako o twórcy kultowej już postaci Sherlocka Holmesa. Z trzeciej zaś, przedstawia kapitalny obraz późnowiktoriańskiej, imperialnej Anglii, nie tylko tej salonowej, wielkomiejskiej, ale przede wszystkim tej małomiasteczkowej, nieco zapomnianej przez brytyjską literaturę. Barnes jednak nade wszystko kreśli na kartach powieści dwa fascynujące portrety dwóch niemal skrajnie różnych postaci. Jedną z nich jest wspomniany już Arthur Conan Doyle, drugą – George Edalji.

Powieść składa się z czterech części, zaś każda z nich ze stosunkowo krótkich rozdziałów, w których choć narrację prowadzi jeden obiektywny narrator to opowiada naprzemiennie o losach to Arthura, to Georga. Jego opowieści składają się na dość pełne biografie obu tych postaci, Barnes bowiem za punkt wyjścia obiera wspomnienia z dzieciństwa bohaterów, dzięki czemu czytelnik może prześledzić jakie wydarzenia odcisnęły piętno na ich osobowościach. Oczywiście, choć powieść jest oparta na faktach oraz na bogatym materiale źródłowym, nie można uznać jej za naukową rozprawę na temat obu tych postaci. Barnes jest przede wszystkim prozaikiem, dlatego fikcja literacka, chcąc nie chcąc, pojawia się tu na każdym kroku. Niemniej jednak autor przedstawia wszystkie wydarzenia niezwykle wiarygodnie, całość sprawia wrażenie spójnej i rzetelnej. Niewątpliwym atutem powieści jest jej język. Barnes opowiada w ujmujący i malowniczy sposób, świetnie wprowadza czytelnika w pożądany przez niego nastrój. Podczas lektury towarzyszy nam zatem radość, empatia, strach, zaniepokojenie, a przede wszystkim ciekawość. A to wszystko sprawia, że od książki nie sposób jest się oderwać.

George Edalji, skromny trzydziestolatek jest synem pastora hinduskiego pochodzenia. Jego ojciec, Shapurji Edalji, urodził się w Bombaju, jednak z czasem nawrócił na anglikanizm, ożenił ze Szkotką, Charlotte Stoneham, i objął parafię Great Wyrley w hrabstwie Staffordshire. Z formalnego punktu widzenia, George jest zatem rodowitym Anglikiem. O jego angielskości świadczy jednak nie metryka urodzenia, a jego postawa. George czuje się Anglikiem, nie rozumie dlaczego kolor jego skóry i hinduskie pochodzenie mają go dyskwalifikować jako pełnoprawnego członka brytyjskiego imperium. Jest powściągliwy i opanowany, bardzo zdystansowany wobec świata. Jest prawnikiem i bardzo mocno wierzy w prawo. Wie, że jest niewinny i trwa w przeświadczeniu, że ta jego niewinność prędzej czy później sama się obroni. Bo system prawny Anglii jest sprawiedliwy i nie każe niewinnych ludzi.

A jednak okazuje się zupełnie inaczej. George oskarżony o kaleczenie zwierząt w Great Wyrley, zostaje skazany na więzienie – siedem lat ciężkich robót. Policja nie ma dowodów, jedynie poszlaki. Materiał o wątpliwej wartości dowodowej. Jednak przede wszystkim ma swoje uprzedzenia i to one decydują o kształcie i przebiegu śledztwa. Edalji choć od lat mieszkają w Great Wyrley traktowani są jako obcy – nieufnie i podejrzliwie. Żyją samotnie w parafii leżącej nieco na uboczu wsi, są odcięci od innych mieszkańców. Nie z własnego wyboru, lecz z wyboru swoich własnych sąsiadów. Ciemniejsza karnacja pastora i jego synów drażni otoczenie. Rodzina staje się obiektem agresji różnorakich dręczycieli. Z czasem zaś, kiedy mają miejsce zagadkowe wydarzenia związane z kaleczeniem bydła, a policja jest bezradna w sprawie wykrycia przestępcy, George jako członek tejże odmiennej rodziny staje się naturalnym podejrzanym. I winnym…

George zostaje zwolniony z więzienia po trzech latach. Nie zostaje oczyszczony z zarzutów, musi meldować się na policji. Nie może też podjąć pracy w zawodzie prawniczym. I to jest dla niego największy cios, bo praca była wszystkim co miał. Zafascynowany prawem kolei, poświęcił mu całe swoje dotychczasowe życie. To ono nadawało sens jego egzystencji, było sferą, w której odnajdywał spokój, ukojenie, a przede wszystkim spełnienie. I właśnie w momencie kiedy jasnym się staje, że nie może już pracować jako prawnik, pisze list do Arthura Conan Doyle’a. Ojca Sherlocka Holmesa. Który w końcu był genialnym detektywem. Kto wie, może Conan Doyle też jest i będzie w stanie pomóc George’owi?

W tym właśnie miejscu krzyżują się drogi obu bohaterów. Arthur angażuje się w sprawę George’a, a jego zainteresowanie doprowadza do ponownego rozpatrzenia oskarżenia Edalji’ego. Jak się skończy ta historia, nie zdradzę. Zresztą wbrew pozorom dotychczas również zbyt wiele nie zdradziłam. To zaledwie początek historii, preludium do późniejszego koncertowego wystąpienia Conan Doyle’a. Czy odegra hymn zwycięstwa? Miłej lektury ;)
Komentarze
  • 1
    awita 9 lipca 2009 | 9:53:32

    To jest książka, która krąży teraz wśród moich znajomych (również prawników). Wraca do mnie z pozytywnymi komentarzami, niekiedy nawet z okrzykiem -rewelacja! :-). Barnes mistrzowsko połączył wątki prawnicze, kryminalne i wplótł to wszystko w koloryt wiktoriańskiej Anglii. Cieszę się, że równeiż tobie się podobała. Ja nie mogłam się od niej oderwać!

  • 2
    mary 23 października 2011 | 13:44:26

    od jakiegos czasu chodzi za mną Barnes. Tą książke miałam kilka razy w ręku, klimaty angielskie bardzo mnie interesują i uwielbiam czytać plastycznie opisane historie z dobrym tłem. Tym bardziej teraz kiedy autor został nagrodzony....

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję