Okładka książki: W kręgu Kinseya
  • Autor: Boyle T. Coraghessan
  • Tytuł: W kręgu Kinseya
  • Tytuł oryginału: The Inner Circle
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 528
  • Rok wydania: 2005
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 83-7319-662-5
  • Seria: Kalejdoskop
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
A- A A+

Kiedy sześćdziesiąt lat temu, w styczniu 1948 roku, ukazał się pierwszy tom Raportu Kinseya, Ameryka zamarła. Skandal, który wywołał, New York Times porównał do wybuchu bomby atomowej. W ciągu dwóch miesięcy od ukazania się książki, ponad dwieście tysięcy Amerykanów kupiło Zachowania seksualne mężczyzny, które doprowadziły do prawdziwej rewolucji seksualnej. Choć wzbudziły wiele kontrowersji, dane zebrane w owym czasie przez Instytut Gallupa były jednoznaczne. Amerykanie opowiadali się jasno: lepiej jest mieć dostęp do tych informacji, niż zupełnie o nich nie wiedzieć. Dziś, wiele lat po owych wydarzeniach, osoba profesora Kinseya nadal wzbudza wiele kontrowersji.

Człowiek w stanie natury jest istotą panseksualną i jedynie ograniczenia narzucane przez społeczeństwo, szczególnie zaś przez moralność judeochrześcijańską tudzież islamską, nie pozwalają ludziom na otwartą ekspresję własnej seksualności. Swobodne kontakty seksualne – przed i pozamałżeńskie, homo- i biseksualizm, nimfomania, zoofilia, masturbacja… Alfred Charles Kinsey, ojciec seksuologii, zapoznał w latach 40. XX wieku Amerykanów z zagadnieniami, o których powszechności wielu z nich nie miało pojęcia. Wyniki prowadzonych przez niego badań wskazywały jednoznacznie, że model monogamicznej, szczęśliwej, kochającej się amerykańskiej rodziny jest absolutną fikcją. 85% mężczyzn ma stosunki przedmałżeńskie, 70% - utrzymywało kontakty z prostytutkami, 30-45% z nich zdradza swoje małżonki, zaś 37% doświadczyło kontaktów homoseksualnych. W jaki sposób zebrał te dane? Kinsey badał wszystkie formy aktywności seksualnej i poszukiwał wzorców zachowań seksualnych w zależności od płci, wykształcenia, wyznania i innych czynników socjologicznych. Metodą badawczą jaką się posłużył było przeprowadzanie wywiadów, obejmujących kilkaset autorskich – śmiałych i bezpośrednich, nie tylko jak na owe czasy – pytań. Pierwszy tom raportu na temat życia seksualnego Amerykanów dotyczył wyłącznie mężczyzn. Drugi, wydany w 1953 roku, stanowił jego uzupełnienie i dotyczył zachowań seksualnych kobiet. Oba dzieła weszły do kanonu lektur seksuologów, a sam Kinsey uważany jest za prekursora tej nauki.

Kinsey zanim zaczął interesować się seksuologią był entomologiem, specjalistą od galasówek. Prowadzone przez niego badania w zakresie seksualności ludzi przemieniły go z biologia w seksuologa, choć on sam przez całe życie uważał się za zoologa – badacza zwierzęcia homo sapiens. Walcząc z purytanizmem obyczajowym społeczeństwa amerykańskiego, oprócz opublikowania wspomnianego już raportu, wygłaszał prelekcje, gościnne wykłady, podczas których zapoznawał wszystkich chętnych z wynikami swoich badań. A te, były dla obyczajowości lat 40. i 50. XX wieku zaiste szokujące. Kontrowersje budziły nie tylko wyniki badań, ale również sposób ich przeprowadzania. Kinsey nie tylko przepytywał ludzi, ale również filmował stosunki płciowe. Zainteresowany wyłącznie fizyczną stroną kontaktów seksualnych, nie zważał na emocje i uczucia jakie te z sobą niosą. Miał skłonność do narzucania innym nieskrępowanej swobody seksualnej, a to – wraz z podważeniem reprezentatywności jego grupy badawczej, rekrutowanej z opłacanych ochotników, w tym w dużej części spośród więźniów osadzonych za przestępstwa seksualne i męskich prostytutek – podważało wiarygodność jego badań i naraziło na zarzuty o mechanistyczne traktowanie człowieka. Co ciekawe, kiedy po latach kolejny prezes Instytutu usunął z raportu dane pochodzące od wyżej wspomnianych ankietowanych, wyniki badań zmieniły się zaledwie o setne procenta. Słowem, Kinsey, czy to się komuś podobało czy nie, miał rację.

Zdaniem Margaret Mead „Zachowania seksualne mężczyzny” prezentowały podejście redukcjonistyczne, były zbyt suche, zbyt naukowe: same statystyki i ani słowa o radości, jaką może dać seks. Użyła właśnie tego słowa – „radość”. Tak jakby „radość” można było zmierzyć i przeanalizować. Inni, tacy jak Lionel Trilling czy Lawrence Kubie, oskarżali Proka – a tym samym nas wszystkich, w tym również moja osobę – o promowanie mechanistycznej wizji relacji międzyludzkich i lekceważenie ich strony emocjonalnej i duchowej. Teraz zaczynam już rozumieć argumenty tego rodzaju, lecz mimo to bronię naszych osiągnięć. Gdybyśmy bowiem choć na krok odeszli od rygoryzmu metodologicznego, cały nas projekt okazałby się mistyfikacją. Tak czy inaczej, w tamtym okresie jakiekolwiek uwagi krytyczne uważałem za dowód ograniczenia umysłowego, mentalności purytańskiej i postawy antynaukowej. Chcąc dalej prowadzić nasze badania, musieliśmy takie głosy ignorować.

Dysponując tak kontrowersyjnym materiałem, biografią wybitnego naukowca i jego teoriami, które stawały w sprzeczności z obowiązującą w Ameryce moralnością, Boyle nie mógł nie napisać dobrej książki. W kręgu Kinseya czyta się wyśmienicie. Boyle opowiada dzieje Kinseya nie wprost. Profesor, zwany tutaj Prokiem, nie jest jego głównym bohaterem. Pisarz opowiada historię widzianą oczyma lojalnego, ale fikcyjnego asystenta Kinseya, Johna Milka.

Milk, młody student literatury angielskiej, trafia przypadkowo na seminarium z pożycia małżeńskiego prowadzone przez profesora Kinseya. Zafascynowany postacią wykładowcy, zostaje jego bliskim współpracownikiem i zaczyna pomagać mu w gromadzeniu danych do ankiety i opracowuje zebrany już materiał statystyczny. Pomimo braku doświadczenia – i seksualnego, i naukowego – Milka, Kinsey czyni go swoim asystentem. Chłopak okazuje się być pojętnym uczniem. Jest inteligentny, żądny wiedzy, w pełni dyspozycyjny i… ślepo zapatrzony w swojego mentora. Staje się więc pierwszym członkiem tego, co później zostanie nazwane kręgiem Kinseya – zespołu badawczego składającego się z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników profesora. Pretorianinem pierwszego seksuologa Ameryki.

W kręgu Kinseya jest więc biografią pisaną nie wprost, retrospektywną historią opowiadaną przez Milka w dniu pogrzebu rewolucyjnego profesora. Boyle zwraca w swojej powieści uwagę przede wszystkim na złożoność natury ludzkiej i to ją przeciwstawia suchym danym statystycznym. Pisarz ściera teorie Kinseya z rzeczywistymi zachowaniami ludzkimi i, wraz z rozwojem fabuły, udowadnia, że seksualni libertyniści stali się więźniami głoszonej przez siebie samych swobody. Hołdowanie tradycyjnym wartościom, nawet jeśli zgodne z ich sumieniem, byłoby pełne hipokryzji w świetle głoszonych ideałów i podważałoby wiarygodność pracy Instytutu Badań Seksualnych. A na to jego członkowie nie mogli sobie pozwolić. Nie chcieli wyjść na więźniów pruderii. Nie chcieli też otrzymać o uwielbianego przez nich profesora łatki seksofoba.

Czy miałem na to ochotę? Szczerze mówiąc: ani trochę. Wszystko zaczęło mieszać mi się w głowie. (…) Prok dysponował wszakże ogromnym urokiem osobistym i umiał być nader przekonujący; poza tym nie krępowały nas przecież zaściankowe skrupuły moralne czy jakieś anachroniczne ideały wierności. (…) Poszedłem więc za jego wezwaniem. Dlaczego? Chyba dlatego, że tak było najłatwiej. Skłamałbym jednak, gdybym uznał to za jedyny powód mojej uległości. Ja naprawdę kochałem Proka – inną wprawdzie miłością niż ta, którą czułem do Iris czy Mac. Moja miłość do niego była głębsza i przypominała raczej uczucie, jakim patriota darzy swój kraj, jakim gorliwy wyznawca czci swego Boga. A jeśli miłości tej mogłem dać wyraz, spełniając niemiłe mi nawet potrzeby kochanego człowieka, to mówi się trudno, „c’est la vie”!

Fascynujący portret kontrowersyjnego człowieka, niesamowite sylwetki postaci kobiet i intrygująca fabuła. Pochłonęłam tę powieść jednym tchem. Nieco lubieżna, wzbudzająca szereg wątpliwości, poruszająca. Udowadnia, że pomimo upływu czasu pewne tematy nadal pozostają tabu. Nie jestem jednak pewna, czy to źle, że tak jest. Nie chciałabym być nigdy postrzegana jako zwierzę homo sapiens. Być tylko człowiekiem, jak to studenci Harvardu śpiewali w swojej kinseyowej piosence. Mimo wszystko.

Komentarze
  • 1
    Lilithin 2008-8-12 20:43:03

    Widziałam jakiś czas temu film o Kinseyu ("Kinsey") i był bardzo ciekawy. Z tego co piszesz, po książkę też warto sięgnąć.

    Chyba przestanę odwiedzać Twoją stronę i inne tego typu, bo za każdym razem mam ochotę na nową książkę!

  • 2
    Annie 2008-8-13 14:45:27

    A jak Ci się spodobał filmowy Kinsey? Ponoć w "Kinseyu" wzbudza sympatię. U Boyle'a jednak, w miarę lektury... nijak nie da się go szczerze polubić ;) Teraz będę więc polować na film, bo jestem niezwykle go ciekawa.

    Mam nadzieję, że pomimo tylu książkowych pokus, nadal będziesz zaglądać, choć nie mogę obiecać, że dalszych pokus już nie będzie :D Całusy!

  • 3
    Lilithin 2008-8-13 21:06:02

    Film oglądałam już daaawno, ale z tego, co pamiętam, to nie wzbudzał jakiejś antypatii ;)

    Oczywiście, że nadal będę odwiedzać :) Na razie nie ulegam pokusom, wpisuję je sobie tylko na listę, którą kiedyś mam nadzieję urzeczywistnić w księgarnianych zakupach ;) Ale to chyba nieprędko.

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Księżyc na wodzie

Księżyc na wodzieCztery nominacje do Bram Stoker Award, cztery do Pushcart Prize, nagroda International Horror Guild oraz nominacja do nagrody Pulitzera. Kilka powieści, setki opowiadań i dziesiątki komiksów. Mort Castle – pisarz, dziennikarz...

Alicia Giménez-Bartlett o "Statku pełnym ryżu"!

Specjalnie dla czytelników Dziennika Literackiego, znakomita hiszpańska prozaiczka, Alicia Giménez-Bartlett, opowiada o swojej najnowszej powieści pt. Statek pełen ryżu!

Tragedia nad rozlewiskiem

Tragedia nad rozlewiskiemPo obejrzeniu pierwszego odcinka nie wiedziałam, co powiedzieć. Pomyślałam: może to tylko tak na początku, taki odcinek wprowadzający i stąd tak… inaczej. Jednak, kiedy zobaczyłam wczoraj, że w zasadzie nic się nie zmienia, zwątpiłam...

Cień Barcelony. Śladami Carlosa Ruiza Zafóna (II)

Cień Barcelony. Śladami Carlosa Ruiza Zafóna (II) Barri Gótic, Port Vell i Raval. Te trzy dzielnice stolicy Katalonii stanowią tło większości powieści Carlosa Ruiza Zafóna. Tak było w przypadku Cienia wiatru, tak też jest w przypadku Gry Anioła...

Dżentelmen-włamywacz i inne opowieści (zapowiedź)

Dżentelmen-włamywacz i inne opowieści (zapowiedź) Seria „Dobry Kryminał” Elipsy powraca! Po dwóch utalentowanych kotach i detektywie-smakoszu, czas na dżentelmena-włamywacza. Arsène Lupin wyrusza na łowy, a sejfy drżą, bo nie ma takiego szyfru...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone