„Kot, który poruszył górę”
Okładka książki „Kot, który poruszył górę”
  • Autor: Lilian Jackson Braun
  • Tytuł: Kot, który poruszył górę
  • Tytuł oryginału: The Cat Who Moved A Mountain
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 208
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-61226-53-6
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 20 lipca 2008 A- A A+
Ach, ależ ten czas szybko płynie! Już minęło pięć lat odkąd Jim Qwilleran zamieszkał w Moose County. Postawny wąsacz, powszechnie lubiany i szanowany, niemal wrósł w krajobraz hrabstwa, stając się nieodłącznym elementem pejzażu Pickax City. Choć może słowo element na określenie najbogatszego kawalera północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych jest raczej nie na miejscu. Po wymaganych przez testament Fanny Klingenschoen pięciu latach pomieszkiwania w Moose County, Qwill oficjalnie odziedziczył jej gigantyczną fortunę. Znudziwszy się rozleniwiającym płaskowyżem okręgu, dziennikarz postanawia skorzystać z odzyskanej wolności i wybrać się w dalekie góry, aby przemyśleć wiele spraw, a zwłaszcza swoje dalsze plany na przyszłość. Za namową znajomych wybiera góry Potatoes i postanawia zarezerwować domek letniskowy. Jednak nie jest to łatwe, nigdzie nie chcą kotów!

- Możesz pożyczyć naszą przyczepę na parę tygodni, jeżeli chcesz.
- Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie Qwilla w przyczepie – wtrącił się Arch Riker. – Chyba, że miałaby dwudziestoczterogodzinny room service.


Szczęśliwym trafem właścicielka biura nieruchomości w Spudsboro znajduje dla Qwilla nowe lokum, a ten decyduje się je wziąć zupełnie w ciemno. Domek letniskowy okazuje się być gigantycznym pensjonatem, w którym niecały rok wcześniej popełniono morderstwo! Qwilleran, wychowanek miasta, rzucony zostaje na sam szczyt góry Big Potatoe i zmuszony do bardzo intensywnego kontaktu z dziką naturą. Niestety, nie zawsze wychodzi z niego zwycięsko. Na dodatek, mieszkańcy Spudsboro zamiast przyjmować go z sympatią, uważają go za sumiastego dziwaka, który przyjechał do nich w niecnych celach, zaś matrona kolumny plotkarskiej miejscowej gazety stawia sobie za honor przeprowadzić z nim wywiad. Qwill zaprzyjaźnia się z góralami i dowiaduje od nich o toczonej od dziesięcioleci wojnie pomiędzy nimi a mieszkańcami doliny. Ci ostatni, chcą wykarczować lasy i zabudować stoki górskie, aby przyciągnąć wielkomiejskich inwestorów. Ekolodzy szaleją, a Qwilleran obserwując zaistniałą sytuację dochodzi do wniosku, że industrializacja wcale taka dobra nie jest. Przypadkiem dowiaduje się też, że zamordowany w jego pensjonacie mężczyzna był zwolennikiem wprowadzanych zmian, zaś o jego zabicie oskarżony został jeden z górali. Miejscowe elity są przekonane o winie młodego człowieka, jednak Qwill zauważa wiele nieprawidłowości i w przeprowadzonym procesie, i w składanych przez świadków zeznaniach. Koko również nie jest przekonany, że skazany góral jest sprawcą zabójstwa. Kot, niepokojąco często ociera się o obraz wiszący w hallu pensjonatu, który namalował teoretyczny morderca, jakby dawał znaki Qwilleranowi, że należy zbadać tę sprawę.

Duże czarne oczy Koko wpatrywały się w niego z napięciem. Próbuje mi coś przekazać – pomyślał [Qwill – przyp. A.] - muszę się zrelaksować i skupić myśli. Wtedy błyskawicznym skokiem Koko dopadł pełznącego po ścianie pająka i zjadł go ze smakiem.
- Ohyda – skomentował Qwilleran.


Muszę przyznać, że po ostatnich trzech znakomitych powieściach, Kot, który porszył górę zawodzi. Niby wszystko jest jak być powinno – intryga, morderstwo, podejrzani… A jednak brakuje pewnej pikanterii w tej historii; tego smaczka, który sprawiałby, że nie można by się było oderwać od książki. W świetle poprzednich przygód Qwilla, ta historia jest całkiem przeciętna. Żaden z nowych bohaterów nie wzbudza takiej sympatii jak mieszkańcy Moose County. Ot, kolejne osoby spotkane na drodze przez słynnego dziennikarza. Relatywnie mało jest również komicznych sytuacji. Koty, dziwnie ospałe, nie umilają lektury swoimi psotami. Jedyny istotny element tej historii, to wyznanie miłosne Qwilla do Polly. Wreszcie, po trzynastu tomach, pada z jego ust magiczne słowo: kocham. Zatem, jest urokliwie, ale mało kryminalnie. Oby to była tylko chwilowa niedyspozycja pisarki… ;)
Komentarze
  • 1
    Magrat 20 lipca 2008 | 21:58:12

    Jak sobie obiecałam, że przeczytam dalsze losy Qwilla, tak kupiłam...tom 12 :D na Mazurach. Muszę powiedzieć, że przez poprzednie 10 tomów chyba sporo się działo. Qwill ze zwykłego dziennikarza najbogatszym człowiekiem w Moose County? Nowa kotka- chociaż o niej słyszałam.Właśnie usiłuję pokompletować tomy na allegro, chociaż kusi aby zaczekać czy może nie ukaże się komplet na allu, ale jak nie, to byłaby strata :(

  • 2
    Annie 20 lipca 2008 | 22:07:09

    O widzisz :D To faktycznie sporo Ci umknęło ;) Coraz częściej te książki pojawiają się na Allegro, a także zaczynają się pojawiać w Centrach Taniej Książki. Myślę, że za jakiś czas nastąpi ich wysyp na rynku, bo przynajmniej w mojej okolicy, nie mają jakiegoś szalonego wzięcia, a coś w końcu wydawca musi z nimi zrobić ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję