„Kot, który zszedł pod podłogę”
Okładka książki „Kot, który zszedł pod podłogę”
  • Autor: Lilian Jackson Braun
  • Tytuł: Kot, który zszedł pod podłogę
  • Tytuł oryginału: The Cat Who Went Underground
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 208
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-61226-49-9
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 1 lipca 2008 A- A A+
Gdyby Jim Qwilleran przeczytał tego właśnie ranka horoskop w gazecie, być może nic by się nie wydarzyło. (…) Rada, z którą się nie zapoznał, była złowieszcza. W „Daily Fluxion” napisano: „Nie jest rzeczą rozsądną zmieniać obecnie styl życia. Musisz się zadowolić tym, co masz”. „Morning Rampage” natomiast przestrzegał: „Niewykluczone, że czujesz się niespokojny i znudzony, ale unikaj dziś podejmowania pochopnych decyzji. Możesz tego później żałować.”

Letni żar rozgrzewa do czerwoności kamienne rezydencje Pickax City. Qwill, zły i podirytowany, ma serdecznie dość lipcowego upału. Dusi się w mieście i zamierza z niego uciec na czas wakacji. Tylko gdzie się schronić przed wszechobecnym słońcem? Dziennikarz postanawia wyjechać na parę miesięcy do Mooseville, kurortu, w którym dwa lata wcześniej spędził niezapomniane wakacje (Kot, który lubił Brahmsa). Tym razem ma nadzieję na spokojny wypoczynek. Chce zaszyć się w domku nad jeziorem i zatracić w pisaniu artykułów do swojej nowej rubryki w Moose County coś tam, Piórkiem Qwilla. Jednak jego plany obracają się w perzynę kiedy dociera na miejsce. W domku co i rusz się coś sypie – jak nie wysiada ogrzewanie, to pękają rury. Na dodatek różnej maści zwierzęta uwiły sobie gniazda w kominie i tylko intuicja Qwilla uratowała koty przed uduszeniem! Mężczyzna nie daje jednak za wygarną i postanawia pozostać w Mooseville. Chce odnowić i rozbudować chatkę, jednak wszyscy budowlańcy zajęci są pracami przy budowie nowego osiedla domków nad jeziorem. Szczęśliwym trafem, Qwill znajduje szukającego pracy stolarza, sympatycznego, młodego chłopaka. Chatka się rozbudowuje, koty wygrzewają na słońcu, a życie dziennikarza słodko stabilizuje. Lecz wtem, stolarz tajemniczo znika. Qwill zatrudnia kolejnego, ale… i on nagle zapada się pod ziemię. Mieszkańcy Mooseville bagatelizują sprawę zniknięcia mężczyzn. Mają ważniejsze problemy na głowie – od paru tygodni odwiedza ich UFO! Poddając się stwarzanej przez nich ezoterycznej atmosferze, Qwill decyduje się wziąć udział w seansie spirytystycznym. Jego sceptycyzm zostaje wystawiony na najwyższą próbę – lokalne medium przekazuje mu wiadomość od Joy Wheatley, jego tragicznie zmarłej przed dwoma laty wieloletniej przyjaciółki (Kot, który nie polubił czerwieni). Duch Joy nakazuje mu podjąć wszystkie środki, aby chronić swoją rodzinę! Qwill nie wie co o tym sądzić do czasu, aż w podpiwniczeniu swojego domku znajduje zwłoki jednego z zaginionych cieśli. Wakacje zaczęły się od martwego pająka, a skończyły na martwym stolarzu! Policja zaczyna prowadzić śledztwo, a dziennikarz staje się po raz pierwszy głównym podejrzanym. Qwill stara się oczyścić z zarzutów i głowi, jak udowodnić, że nie miał z morderstwem nic wspólnego. Jednak lokalni mieszkańcy wiedzą swoje i sami chcą wymierzyć sprawiedliwość. Szykuje się samosąd! Biedny Qwill!

Choć urlop Qwillowi wybitnie się nie udał, to Braun stworzyła z jego wakacyjnych perypetii wyśmienitą powieść. Barwną, zabawną i niezwykle wciągającą. Kot, który zszedł pod podłogę (1989) jest świetnym kryminałem, ale też kapitalnym obrazkiem nieco wyszydzającym ślepe zapatrzenie ludzi w gwiazdy. Horoskopy, astrologia, spirytyzm. A do tego UFO lądujące na maleńkiej wyspie na jeziorze zawsze około 2.30 w nocy. Rozsądek przegrywa z żarliwie żywionymi przekonaniami o obecności sił nadprzyrodzonych, bądź pozaziemskich, a rozmowy na tematy kosmiczne stanowią największą atrakcję letników niewielkiego kurortu.

Jednak obok spraw ważkich, Braun pokazuje też ciekawe zjawisko związane z psychologią tłumu. Wszyscy w okręgu znali nazwisko Klingenschoen, majątek Klingenschoenów, tożsamość spadkobiercy Fanny Klingenschoen, a także rozmiar jego wąsów. Jednak, kiedy pod chatką Qwillerana znalezione zostaje ciało, malutka społeczność Moose County przestaje postrzegać dziennikarza tak, jak zwykła postrzegać do tej pory – jako lokalnego bogacza, miejscowego bohatera, szanowanego filantropa. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, zaczyna postrzegać z gruntu niewinnego człowieka za zbrodniarza, a rozprzestrzeniające się po okręgu z prędkością światła plotki, ugruntowują w świadomości ludzi fakt, iż to Qwill zabił. Garstka przyjaciół ostrzega go przed planowanym linczem, jednak zdecydowana większość dotychczas życzliwych mu ludzi, uważa go za mordercę. Zaślepieni, uwierzyli grupce lokalnych wichrzycieli. Jeden z bohaterów mówi: Jest pan wielkim gościem, kiedy rozdaje pan pieniądze z majątku K, ale niech tylko ochlapie pana odrobina błota, są gotowi wdeptać pana w rynsztok.

Słowem, Kot, który zszedł pod podłogę to bardzo dobra lektura – czasem zabawna, czasem poważna, lecz przez cały czas trzymająca w napięciu. A o to w kryminałach w końcu chodzi ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję