„Kot, który wąchał klej”
Okładka książki „Kot, który wąchał klej”
  • Autor: Lilian Jackson Braun
  • Tytuł: Kot, który wąchał klej
  • Tytuł oryginału: The Cat Who Sniffed Glue
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-61226-48-2
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 26 czerwca 2008 A- A A+
Tak, naprawdę istnieje miejsce o nazwie Moose County, czterysta mil na północ od wszystkiego. Siedzibą okręgu jest Pickax City, liczące trzy tysiące mieszkańców. Naprawdę jest tam pomocnik kelnera o imieniu Derek Cuttlebrink. Jest tam też właściciel baru, przypominający z wyglądu niedźwiedzia, który każe sobie płacić pięć centów za papierową serwetkę. I jest tam sprytniejszy od ludzi kot o imieniu Kao K’o-Kung. Jeśli wydaje się wam, że to postaci z jakiejś sztuki, to dlatego że… „Cały świat jest sceną, a wszyscy mężczyźni i kobiety są tylko aktorami”. Zgaśmy więc światła! Kurtyna w górę!

Życie kulturalne w Pickax City kwitnie. W miejsce przestarzałej Pickax Picayune ma ruszyć na dniach nowa, profesjonalna gazeta pod redakcją Archa Rikera. Jej tytuł nie brzmi może zbyt wytrawnie (Moose County coś tam), ale pracują w niej sami fachowcy – Junior Goodwinter, Roger MacGillivray, Hixie Rice i… sam Jim Qwilleran! Po dwóch latach nieudanych prac nad własną książką, Qwill postanawia na nowo poświęcić się dziennikarstwu. Tym razem zamierza pisać felietony o niezwykłych mieszkańcach hrabstwa, a pierwszy materiał chce poświęcić cytującemu klasyków lokalnemu księgarzowi. Co więcej, dawna rezydencja Klingenschoenów przebudowywana jest po niedawnym pożarze na teatr, a lokalny amatorski Klub Teatralny (znany wcześniej jako Pickax Thespians) już przygotowuje pierwsze przedstawienie o intrygującym tytule Arszenik i koronki. Qwill ma moc zajęć, lecz mimo to wiedzie słodkie życie bogatego kawalera na wydaniu, jak zwykle poświęcającego więcej uwagi nie otaczającym go kobietom, a swoim dwóm kotom.

Usiadł przy biurku i obrócił krzesło, żeby spojrzeć winowajcom w twarz. Domyślał się, że Yum Yum otworzyła szufladę swoją słynną łapką, a Koko, który nie przepuścił żadnej klejącej substancji, jaka znalazła się w jego zasięgu, urządził sobie klejową libację. Wylizał cały klej z nowych czystych kopert! Kiedyś zdarzyło mu się wylizać cały arkusz znaczków. Paradował wtedy hardo po pokoju ze znaczkiem przyklejonym do nosa.
– Cóż, przyjaciele – zaczął spokojnie Qwilleran. – Czy mam zamykać szuflady? Co się z wami dzieje? Nudzicie się? Jesteście nieszczęśliwe? Czegoś brakuje w waszym życiu? Macie nieodpowiednią dietę?
Koko, zwyczajowy rzecznik kociej pary, milczał. (…) Qwilleran wątpił, czy Koko go w ogóle słucha. (…) Dmuchnął w wąsy, bo stało się dla niego jasne, że Koko ze szklanym wzrokiem, kołyszący się lekko, jakby nie mógł utrzymać równowagi, jest po prostu na haju!
– Szatan, nie kot!


Jednak sielanka nie trwa wiecznie. Pewnego dnia na próbach trupy teatralnej nie pojawia się syn lokalnego bankiera, Harley Fitch. Mężczyzna zostaje znaleziony martwy w swoim domu, dwudziestodwupokojowej rezydencji od lat należącej do cieszącej się powszechnym szacunkiem rodziny Fitchów. Zamordowana zostaje również jego spodziewająca się dziecka żona, Belle. Policja uważa, że młodzi zostali zabici na tle rabunkowym, a o zorganizowanie napadu podejrzewany jest gang młodocianych wyrostków. Jednak wkrótce trzech chłopców podejrzewanych o popełnienie przestępstwa ginie w tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym. Policja, z braku dowodów wskazujących na innych sprawców, kończy śledztwo, ale wąsy Qwilla i tak wiedzą swoje. Zabójstwo nie było dziełem nastolatków. To nie oni zabili Fitchów. Morderca nadal pozostaje na wolności! Ale czy uda się go Qwillowi schwytać?

Z ogromną przyjemnością powróciłam na północnoamerykańską prowincję, stęskniona za triem niecodziennych detektywów. Powrót Qwilla do zawodu niezmiernie mnie ucieszył, podobnie jak dalsze eksperymenty Lilian Jackson Braun z formą powieści. Trzymając się konwencji dramatu, podzieliła powieść na prolog, dwa akty przedzielone antraktem oraz epilog, a każdy akt dodatkowo na sceny. Każdy rozdział otwiera informacja na temat czasu i miejsca akcji oraz spis uczestniczących w danych wydarzeniach osób. Duch teatru unosi się nad cała powieścią, a gdzieniegdzie w jej treści przebija, dotychczas nieobecny w prozie Braun, pierwiastek feminizmu.

Nagle z sąsiedniego pomieszczenia dobiegł ich przeraźliwy hałas. Coś stukało, waliło się, szamotało, wyrywało i brzdąkało. Mężczyzna i kobieta pobiegli do kuchni. Yum Yum leżała na boku pod kuchenką, a jej słynna wyciągnięta łapka spoczywała pod urządzeniem, podczas gdy ogon bił o podłogę.
- Złapała mysz! – powiedział Qwilleran. (…)
- Och, dobra kotka, naprawdę dobra kotka!
- Jest sprytniejsza od pani hydraulika, pani Cobb.
Ogon uderzał teraz wolniej, aż w końcu Yum Yum przestała nim machać i przeturlała się przez podłogę, wyciągając przed siebie słynną prawą łapkę ze zdobyczą uwięzioną między pazurkami. Koko wszedł do kuchni i ziewnął.
Pani Cobb spojrzała na niego z konsternacją.
- Jak każdy mężczyzna!


Słowem, jest lekko, miło i przyjemnie, a do tego nad wyraz zabawnie. Idealnie na lato. Wakacje z kotem ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję