- Autor: Braun Lilian Jackson
- Tytuł: Kot, który wąchał klej
- Tytuł oryginału: The Cat Who Sniffed Glue
- Język oryginału: angielski
- Liczba stron: 192
- Rok wydania: 2008
- Oprawa: miękka
- ISBN: 978-83-61226-48-2
- Seria: Dobry Kryminał
- Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Tak, naprawdę istnieje miejsce o nazwie Moose County, czterysta mil na północ od wszystkiego. Siedzibą okręgu jest Pickax City, liczące trzy tysiące mieszkańców. Naprawdę jest tam pomocnik kelnera o imieniu Derek Cuttlebrink. Jest tam też właściciel baru, przypominający z wyglądu niedźwiedzia, który każe sobie płacić pięć centów za papierową serwetkę. I jest tam sprytniejszy od ludzi kot o imieniu Kao K’o-Kung. Jeśli wydaje się wam, że to postaci z jakiejś sztuki, to dlatego że… „Cały świat jest sceną, a wszyscy mężczyźni i kobiety są tylko aktorami”. Zgaśmy więc światła! Kurtyna w górę!
Życie kulturalne w Pickax City kwitnie. W miejsce przestarzałej Pickax Picayune ma ruszyć na dniach nowa, profesjonalna gazeta pod redakcją Archa Rikera. Jej tytuł nie brzmi może zbyt wytrawnie (Moose County coś tam), ale pracują w niej sami fachowcy – Junior Goodwinter, Roger MacGillivray, Hixie Rice i… sam Jim Qwilleran! Po dwóch latach nieudanych prac nad własną książką, Qwill postanawia na nowo poświęcić się dziennikarstwu. Tym razem zamierza pisać felietony o niezwykłych mieszkańcach hrabstwa, a pierwszy materiał chce poświęcić cytującemu klasyków lokalnemu księgarzowi. Co więcej, dawna rezydencja Klingenschoenów przebudowywana jest po niedawnym pożarze na teatr, a lokalny amatorski Klub Teatralny (znany wcześniej jako Pickax Thespians) już przygotowuje pierwsze przedstawienie o intrygującym tytule Arszenik i koronki. Qwill ma moc zajęć, lecz mimo to wiedzie słodkie życie bogatego kawalera na wydaniu, jak zwykle poświęcającego więcej uwagi nie otaczającym go kobietom, a swoim dwóm kotom.
Usiadł przy biurku i obrócił krzesło, żeby spojrzeć winowajcom w twarz. Domyślał się, że Yum Yum otworzyła szufladę swoją słynną łapką, a Koko, który nie przepuścił żadnej klejącej substancji, jaka znalazła się w jego zasięgu, urządził sobie klejową libację. Wylizał cały klej z nowych czystych kopert! Kiedyś zdarzyło mu się wylizać cały arkusz znaczków. Paradował wtedy hardo po pokoju ze znaczkiem przyklejonym do nosa.
– Cóż, przyjaciele – zaczął spokojnie Qwilleran. – Czy mam zamykać szuflady? Co się z wami dzieje? Nudzicie się? Jesteście nieszczęśliwe? Czegoś brakuje w waszym życiu? Macie nieodpowiednią dietę?
Koko, zwyczajowy rzecznik kociej pary, milczał. (…) Qwilleran wątpił, czy Koko go w ogóle słucha. (…) Dmuchnął w wąsy, bo stało się dla niego jasne, że Koko ze szklanym wzrokiem, kołyszący się lekko, jakby nie mógł utrzymać równowagi, jest po prostu na haju!
– Szatan, nie kot!
Jednak sielanka nie trwa wiecznie. Pewnego dnia na próbach trupy teatralnej nie pojawia się syn lokalnego bankiera, Harley Fitch. Mężczyzna zostaje znaleziony martwy w swoim domu, dwudziestodwupokojowej rezydencji od lat należącej do cieszącej się powszechnym szacunkiem rodziny Fitchów. Zamordowana zostaje również jego spodziewająca się dziecka żona, Belle. Policja uważa, że młodzi zostali zabici na tle rabunkowym, a o zorganizowanie napadu podejrzewany jest gang młodocianych wyrostków. Jednak wkrótce trzech chłopców podejrzewanych o popełnienie przestępstwa ginie w tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym. Policja, z braku dowodów wskazujących na innych sprawców, kończy śledztwo, ale wąsy Qwilla i tak wiedzą swoje. Zabójstwo nie było dziełem nastolatków. To nie oni zabili Fitchów. Morderca nadal pozostaje na wolności! Ale czy uda się go Qwillowi schwytać?
Z ogromną przyjemnością powróciłam na północnoamerykańską prowincję, stęskniona za triem niecodziennych detektywów. Powrót Qwilla do zawodu niezmiernie mnie ucieszył, podobnie jak dalsze eksperymenty Lilian Jackson Braun z formą powieści. Trzymając się konwencji dramatu, podzieliła powieść na prolog, dwa akty przedzielone antraktem oraz epilog, a każdy akt dodatkowo na sceny. Każdy rozdział otwiera informacja na temat czasu i miejsca akcji oraz spis uczestniczących w danych wydarzeniach osób. Duch teatru unosi się nad cała powieścią, a gdzieniegdzie w jej treści przebija, dotychczas nieobecny w prozie Braun, pierwiastek feminizmu.
Nagle z sąsiedniego pomieszczenia dobiegł ich przeraźliwy hałas. Coś stukało, waliło się, szamotało, wyrywało i brzdąkało. Mężczyzna i kobieta pobiegli do kuchni. Yum Yum leżała na boku pod kuchenką, a jej słynna wyciągnięta łapka spoczywała pod urządzeniem, podczas gdy ogon bił o podłogę.
- Złapała mysz! – powiedział Qwilleran. (…)
- Och, dobra kotka, naprawdę dobra kotka!
- Jest sprytniejsza od pani hydraulika, pani Cobb.
Ogon uderzał teraz wolniej, aż w końcu Yum Yum przestała nim machać i przeturlała się przez podłogę, wyciągając przed siebie słynną prawą łapkę ze zdobyczą uwięzioną między pazurkami. Koko wszedł do kuchni i ziewnął.
Pani Cobb spojrzała na niego z konsternacją.
- Jak każdy mężczyzna!
Słowem, jest lekko, miło i przyjemnie, a do tego nad wyraz zabawnie. Idealnie na lato. Wakacje z kotem ;)
Inne recenzje książek Braun Lilian Jackson:
Kot, którego nurtował strumień
Kot, którego tam nie było
Kot, który bawił się w listonosza
Kot, który czytał wspak
Kot, który jadał wełnę
Kot, który lubił Brahmsa
Kot, który lubił sery
Kot, który miał 60 wąsów
Kot, który mieszkał wysoko
Kot, który mówił po indyczemu
Kot, który myszkował w szafach
Kot, który nie polubił czerwieni
Kot, który obrabował skarbonkę
Kot, który patrzył w gwiazdy
Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory
Kot, który poruszył górę
Kot, który przedrzeźniał ptaki
Kot, który przyszedł na śniadanie
Kot, który rozmawiał z duchami
Kot, który się publiczności nie kłaniał
Kot, który się włączał i wyłączał
Kot, który spuścił bombę
Kot, który tropił złodzieja
Kot, który wiedział i inne opowiadania
Kot, który wyczuł pismo nosem
Kot, który wykradał banany
Kot, który znał kardynała
Kot, który znał Szekspira
Kot, który zszedł pod podłogę

|
|
|


Pchli pałac
Mówią, że mam bujną wyobraźnię. To najsubtelniejszy sposób na powiedzenie komuś: „Pleciesz bzdury!”. Właśnie w taki niepozorny sposób zaczyna się najpiękniejsza czytana przeze mnie ostatnio książka...

Moja córka nosi imię po bohaterce mojej książki! - wywiad z Selmą Lønning Aarø
Na potrzeby recenzji nazwałam ją szwedzką Johanną Nilsson. Niepotrzebnie. Jej nazwisko samo w sobie jest wyznacznikiem znakomitej prozy. Lewą ręką przez prawe ramię to niezwykle dojrzała, poruszająca powieść psychologiczna...

Ekranizacja "Człowieka, który gapił się na kozy"
Ten film powstał w oparciu o książkę. Nie jest jednak jej ekranizacją, choć opowiada podobną historię. O super-wojownikach, szpiegach psychotronicznych i niemeczących kozach. Tyle, że dużo, dużo sprawniej. I choć jest irytująco idiotyczny...

Śladami "Wypadku na ulicy Starowiślnej"
- Słucham panią? - wyblakły, zmęczony mężczyzna (…) podniósł wzrok znad papierów i spojrzał na mnie z lekkim zniecierpliwieniem.
(…) - Zbieram materiały dotyczące mojego pradziadka...

Radosnych Świąt!
…Wielkanoc, Wielkanoc, Wielkanoc.
No i babki zaczęły się budzić
Na wielkanocnych obrusach.
Ludzie szli z kwiatem do ludzi
Jak do poetów muza…
Stół wielkanocny Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego udekorowany...




