„Kulisy Kulinarnej Akademii”
Okładka książki „Kulisy Kulinarnej Akademii”
  • Autor: Marek Brzeziński
  • Tytuł: Kulisy Kulinarnej Akademii
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 352
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 208 mm
  • ISBN: 978-83-246-3794-2
  • Wydawca: Editio, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Gliwice
  • Logo wydawnictwa: Editio, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 24 maja 2014 A- A A+
4 października 1949 roku o godzinie dziewiątej rano Julia Child stawiła się w paryskiej École du Cordon Bleu. Miała wówczas trzydzieści siedem lat i znajdowała się na życiowym zakręcie. Ukończyła ją dwa lata później jako pierwsza kobieta w dziejach placówki. Jej decyzja o podjęciu nauki w szkole była spontaniczna. Podobnie jak i analogiczna decyzja Marka Brzezińskiego. Choć Polak w przeciwieństwie do Amerykanki nie otworzył nowego rozdziału w historii światowej sztuki kulinarnej, to podobnie jak kucharka z Pasadeny w Le Cordon Bleu przeżył największą przygodę swojego życia. Relację z niej zawarł na stronach Kulisów Kulinarnej Akademii.

17 grudnia 2009 r., po 21 latach profesury w amerykańskiej uczelni w Paryżu, poprowadziłem mój ostatni na niej wykład. Miękko mi się zrobiło w dołku, gdy studenci przynieśli szampana i piliśmy go doprawionego łzami, też z bąbelkami. Los tak chciał, że następnego dnia, 18 grudnia, przypadł mi honor po 21 latach mojej pracy w polskiej redakcji Radia France Internationale, zakończyć 80-letnią obecność języka polskiego na falach tej rozgłośni. Popłynęła w eter ostatnia audycja po polsku. Tym razem bez szampana i bąbelków. (…) Dzień po dniu skończyły się sprawy, które przez dwadzieścia jeden lat stanowiły główny nurt mojego życia zawodowego nad Sekwaną. To był znak, że czas zacząć myśleć o rozpoczęciu czegoś nowego, mimo że do emerytury było bliżej niż dalej. Co robić? Ano, jak powiada Kubuś Fatalista, wskazując palcem w niebo – „wszystko jest zapisane tam”. (…) Każdy ze zwalnianych (z radia – przyp. red.) miał prawo do stażu, by zdobyć nowy zawód i nie iść na bezrobocie. (…) Zgłosiłem kurs kucharski w Le Cordon Bleu. (…) Żeby zostać przyjętym do Akademii, potrzebne były: wypełniony formularz, pieniądze i list motywacyjny. „Tylko nie pisz tych bzdur o globalizacji, wszyscy o tym piszą, to banał” – przestrzegała mnie Zuzia, moje najstarsze dziecko. (…) Zgodnie z sugestiami córki nie napisałem o globalizacji, lecz o seksie: „Gotowanie jest jak seks. Wszyscy to robią na całym świecie, ale tylko niewielu, w seksie i w kuchni, jest artystami. Bycie artystą to nie tylko wrodzone umiejętności i dotknięcie geniusza, ale także technika, a tej można się uczyć tylko od najlepszych”. Argumenty przekonały szefów Akademii. W jeszcze większym stopniu dokonały tego pieniądze, jakie wpłynęły z kasy RFI. I tak pod koniec lipca nadeszła wiadomość, że zostałem przyjęty.

W czasach Julii Child Le Cordon Bleu mieściła się przy rue Faubourg Saint-Honoré. W czasach Marka Brzezińskiego – przy rue Léon Delhomme, w XV dzielnicy Paryża, pod numerem ósmym. Zanim sprowadziła się tu Akademia, w budynku znajdowała się przychodnia, a po zamknięciu lecznicy siedziba Towarzystwa Spirytualistycznego i Hipnotycznego. Jednak korzenie samej szkoły sięgają znacznie głębiej niż do połowy XX wieku. Wszystko rozpoczęło się w 1895 roku, kiedy Marthe Distel zaczęła wydawać pismo pod tytułem Kucharka Błękitnej Wstążki (fr. La Cuisinière Cordon Bleu). Swoim subskrybentom oprócz przepisów i porad kulinarnych zaoferowała także lekcje gotowania. Pierwsza z nich odbyła się w 14 stycznia 1896 roku w Palais-Royal i spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. Madame Distel szybko zorganizowała kolejne. Właśnie tak narodziła się Akademia Le Cordon Bleu. Po wojnie pełnię władzy w szkole przejęła Madame Brassart i rządziła nią żelazną ręką aż do 1984 roku. Wtedy to, w wieku osiemdziesięciu siedmiu lat, sprzedała placówkę przyjacielowi rodziny André J. Cointreau. O ile swoją renomę Akademia zawdzięcza Madame Brassart, która była ponoć kobietą obdarzoną nie tylko ogromnym poczuciem humoru, ale i nieprzeciętnymi zdolnościami nakłaniania znanych szefów, by nauczali w jej szkole, o tyle André J. Cointreau postanowił wyprowadzić szkołę poza Francję. Dziś Le Cordon Bleu obecna jest w dwudziestu krajach na pięciu kontynentach i obejmuje ponad czterdzieści szkół, do których uczęszcza każdego roku dwadzieścia tysięcy studentów. Jednak jej serce nadal bije w Paryżu i to tamtejszy oddział Akademii uznawany jest za jedną z najważniejszych światowych świątyń gotowania. Nazwa szkoły nawiązuje do Orderu Ducha Świętego ustanowionego przez Henryka III Walezego i noszonego na niebieskiej wstędze. Związek między kawalerami Orderu Ducha Świętego a Akademią jest w sumie niezbyt skomplikowany. Otóż kawalerowie byli nie tylko mężnymi osobami lub arystokratami wysoko postawionymi w hierarchii królewskiego dworu (a nie zawsze męstwo i pozycja szły ze sobą w parze), ale także lubili dobrze zjeść. Słynne były wydawane przez nich przyjęcia. Stoły uginały się od przysmaków przygotowywanych przez najlepszych szefów królestwa, a z czasem legenda o tych wspaniałościach nabrała takiej mocy, że we Francji o sutym i dobrym posiłku zaczęto mówić „faire un repas de cordon bleus”, czyli jeść jak błękitne wstążki.

Kurs kucharski w Le Cordon Bleu kosztuje 23 tysiące euro, cukierniczy – 17 tysięcy, winiarski – 14 tysięcy. Wysokie koszty nauki dla wielu domorosłych kuchcików są barierą nie do pokonania. Gdyby nie zrządzenie losu, Akademia pozostałaby nieosiągalna także dla Marka Brzezińskiego. Tymczasem polskiemu dziennikarzowi udało się spełnić swoje marzenie. Autor trafił do Le Cordon Bleu jako pięćdziesięciokilkulatek. Z wykształcenia anglista i psycholog, doktor nauk humanistycznych, przez ponad dwie dekady wykładał psychologię i antropologię kultury na Uniwersytecie Shillera w Paryżu, będąc jednocześnie pracownikiem Radia France Internationale, a wcześniej BBC i Radia dla Ciebie w Chicago. Pisał reportaże z podróży po Europie dla „Voyage”, „Rzeczpospolitej” i „Twojego Stylu” oraz wychodzącego w Paryżu „Głosu Katolickiego”. Z biegiem czasu stał się korespondentem Polskiego Radia we Francji oraz publicystą „Angory”. W 2010 roku wydał książkę pt. Nicolas Sarkozy. Polityk i gwiazda mediów. Prywatnie Marek Brzeziński to mąż Chmurki i ojciec czworga dzieci, pasjonat narciarstwa i rodzinnej Łodzi, którą uważa za najpiękniejsze miasto na świecie. O Francji i jej smakach opowiadał w radiowej Trójce w audycji ,,Kulisy Kulinarnej Akademii”. Niniejsza książka to echo tego programu – zapis słów wypowiedzianych już wcześniej w eterze.

Na Kulisy Kulinarnej Akademii składa się siedemnaście rozdziałów, zwieńczonych Chapsikami, czyli epilogiem. Pierwsze sześć poświęconych jest nauce Brzezińskiego w Le Cordon Bleu. Dziennikarz, wystrojony w biały tużurek z niebieskimi lampasami, spodnie w pepitę oraz furażerkę, lekko i ze swadą opowiada o tym, co dzieje się za murami budynku przy rue Delhomme. Z gracją i z humorem charakteryzuje wykładających w Akademii szefów kuchni i kolegów ze szkolnej ławy. Zdradza tajniki niektórych mistrzów kuchni, a także co pikantniejsze epizody z historii Le Cordon Bleu. Brzeziński wyjawia, co dzieje się na zapleczu Akademii: jak wyglądają poszczególne pomieszczenia, jak przebiegają zajęcia, jaka jest organizacja pracy. A wszystko to z niezwykłym dystansem i do siebie, i do otaczającego go świata. Jednak dziennikarz przede wszystkim pisze o jedzeniu. Opowieść o Le Cordon Bleu to dla niego jedynie pretekst do opowiedzenia o bogactwie kulinarnym Francji. Kolejne rozdziały książki to wędrówka od stołu do stołu przez najważniejsze regiony kraju sera i winnej latorośli. Rekiny z Cap Ferret, papryka z Espelette, szczupak faszerowany ziołami z Krainy Loary, bretońska sałatka z langustynek w algach z karczochami, normandzki omlet à la Mère Poulard, alzacki pstrąg faszerowany smardzami, marsylska Bouillabaisse… A do tego dorada w sosie anyżkowym, pierś kaczki w sosie na bordoskim winie, carpaccio z gęsich wątróbek, pieczone fois gras, kura po bajońsku, królik w szampanie, żabnica z brokułami i kalafiorem, jagnięcina w pancerzu z morskiej soli, matelote, wołowina po burgundzku czy też cassoulet. Dziesiątki przepisów na pyszności przeplatają się z jeszcze bardziej apetycznymi opisami kulinarnych zakątków Francji. Marek Brzeziński jest wspaniałym gawędziarzem.

Kulisy Kulinarnej Akademii to książka dla sybarytów, frankofilów i wszystkich tych, którzy są ciekawi świata. To jedyna w swoim rodzaju opowieść o miłości do jedzenia i kraju, w którym fascynacja nim osiąga niespotykaną formę. Przyglądając się bohaterom Brzezińskiego, nietrudno wyrobić sobie przekonanie, że wielu Francuzów niczym François Vatel popełniłoby samobójstwo, gdyby na wydawanym przez nich bankiecie z opóźnieniem dostarczono rybę. Nad Loarą się nie gotuje. Tu uprawia się sztukę kulinarną. Brzeziński pisze o niej znakomicie. Jego książka jest nad wyraz smakowita. Pochłania się ją w trymiga i na pewno nie można robić tego na pusty żołądek!
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję