„Tych cieni oczy znieść nie mogą”
Okładka książki „Tych cieni oczy znieść nie mogą”
  • Autor: Alan Bradley
  • Tytuł: Tych cieni oczy znieść nie mogą
  • Tytuł oryginału: I Am Half-Sick of Shadows
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Jędrzej Polak
  • Liczba stron: 280
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-7731-135-6
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 22 marca 2013 A- A A+
Kosmki zimnej wilgotnej mgły unosiły się nad lodem niczym niepocieszone duchy wyzipnięte przez umierających. Lodowe powietrze zamieniało się w mglisty, wijący się opar. Prułam w tę i z powrotem po długiej galerii, a srebrzyste ostrza łyżew zgrzytały jękliwie jak rzeźnicki nóż ostrzony żwawo na osełce. Spod zamarzniętej wody wyzierał ułożony w misterne wzory dębowy parkiet, chociaż jego walory chromatyczne straciły nieco przez dyfrakcję. (…) Zalanie wodą sali portretowej nie było trudne. Wystarczyło wsunąć przez uchylone okno leżący na tarasie gumowy wąż i odkręcić wodę na całą noc – to załatwiło sprawę. To oraz siarczyste mrozy, które od dwóch tygodni trzymały całą okolicę za gardło.

Jedenastoletnia Flawia na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia urządza we wschodnim skrzydle Buckshaw zaimprowizowane lodowisko. Ku swojej radości i ku lodowatej dezaprobacie przodków, którzy gniewnie spoglądają na nią z obrazów wiszących w sali portretowej. Dziewczynka nie ma jednak zbyt wiele czasu na korzystanie z uroków najnowszej atrakcji. Chcąc rozstrzygnąć raz na zawsze kwestię istnienia Świętego Mikołaja, postanawia zastawić na niego pułapkę. Przygotowuje specjalny lep na bazie przepisu sir Francisa Galtona. Substancja – mieszanina między innymi jemioły i żywicy – od stuleci była wykorzystywana przez handlarzy do łapania egzotycznych ptaków. Teraz, z równie dobrym skutkiem, ma posłużyć Flawii. Wtem do Buckshaw przybywają nietypowi goście. Z Londynu przyjeżdża ekipa filmowa. W rezydencji de Luce’ów ma bowiem powstać film, w którym główną rolę zagra Phyllis Wyvern, jedna z najjaśniejszych gwiazd światowego kina. Mieszkańcy Bishop’s Lacey są podekscytowani. Tym bardziej, że zgodnie z obietnicą złożoną przez filmowców, tuż przed Wigilią ma się odbyć benefis Phyllis Wyvern i jej scenicznego partnera, Desmonda Duncana. Para ma odegrać scenę z Romea i Julii Williama Szekspira. Wigilia Wigilii kończy się jednak dość nieoczekiwanie. Śnieżycą i odkryciem trupa.

Tych cieni oczy znieść nie mogą (2011) to czwarty z sześciu zapowiadanych tomów poświęconych genialnej jedenastolatce zafascynowanej truciznami. To zarazem najsłabsza z dotychczas wydanych powieści Alana Bradleya. Nie oznacza to jednak, że to książka zła. Miłośnicy Flawii po lekturze będą ukontentowani. Lecz mimo wszystko odrobinę zaskoczeni – Kanadyjczyk w tym tomie bardziej niż na intrygę kryminalną zwraca uwagę na wątki obyczajowe, stawiając w centrum powieści Flawię, a nie prowadzone przez nią śledztwa. Tym samym zamiast tworzyć portret psychologiczny mordercy, tworzy portret psychologiczny małoletniej detektywki. Dziewczynki nieszczęśliwej, pozostawionej samej sobie, zagubionej i poszukującej odpowiedzi.

Mam jedenaście lat i widziałam już sporo trupów. Każdy z nich był na swój sposób interesujący – ten nie różnił się pod tym względem od pozostałych. Wcześniejsze trupy, z jakimi miałam do czynienia, były ciałami mężczyzn. Phyllis Wyvern była pierwszą martwą kobietą, jaką dane mi było ujrzeć, i jako taka zasługiwała moim zdaniem na szczególną uwagę. Jednak w głębi duszy dziewczynką kierują zupełnie inne pobudki. Phyllis Wyvern jest pierwszą osobą, która zdaje się zauważać nie tylko istnienie, ale i trudną sytuację rodzinną dziewczynki. Pomiędzy aktorką a Flawią zawiązuje się specyficzna więź, która niesie tej ostatniej wsparcie i pocieszenie. Przyjazd Phyllis Wyvern do Buckshaw staje się przełomowy dla małej chemiczki z jeszcze jednego powodu. Pojawienie się ekipy filmowej wymusza na domownikach odstąpienie jej członkom części swoich apartamentów. Na skutek zamieszania Phyllis Wyvern zajmuje jednak pokój, który dla gości nie był przewidziany; apartament, do którego od lat nikt nie wchodził. Aktorka narusza święte miejsce Buckshaw – wkracza do buduaru Harriet de Luce. Wraz z otwarciem drzwi do tego apartamentu, otwierają się drzwi do przeszłości tajemniczo zaginionej matki Flawii. Dziewczynka nareszcie zaczyna poznawać nowe szczegóły z życia uznanej za zmarłą kobiety. A jej niewyraźna postać w końcu zaczyna nabierać realnych kształtów.

Coraz bardziej realnych kształtów zaczynają także nabierać kłopoty finansowe rodziny de Luce. Podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu był cień nadziei na ich zażegnanie, teraz sytuacja bliskich Flawii jawi się jako beznadziejna. Na niewiele zdaje się upokarzające dla rodziny wynajęcie domu na potrzeby produkcji filmowej, na jeszcze mniej – sprzedaż unikalnych znaczków ojca. Buckshaw zaczyna wymykać się de Luce’om z rąk. Rodzinie grozi znalezienie się na bruku. Świat Flawii, już i tak w strzępach, zaczyna się coraz bardziej rozpadać, a ona pomimo całej swojej wiedzy, nie zna żadnej receptury, która pomogłaby go skleić w jedną całość i zatrzymać w niezmienionym kształcie.

Czy Flawii uda się wytropić zabójcę Phyllis Wyvern? I czy lep pomoże dziewczynce w ujawnieniu tożsamości Świętego Mikołaja? A może ktoś inny przylepi się do komina na dachu? Odpowiedzi na te pytania można już teraz znaleźć w najnowszej powieści Alana Bradleya. Jednak już niebawem będzie można ich także poszukać na wielkim ekranie. Cykl o Flawii ma zostać bowiem zekranizowany – przez Sama Mendesa, reżysera między innymi Skyfall, ostatniego filmu z Jamesem Bondem.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję