„Kot, którego nurtował strumień”
Okładka książki „Kot, którego nurtował strumień”
  • Autor: Lilian Jackson Braun
  • Tytuł: Kot, którego nurtował strumień
  • Tytuł oryginału: The Cat Who Went up the Creek
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Iza Rosińska
  • Liczba stron: 176
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-61226-64-2
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 25 kwietnia 2011 A- A A+
Raz na jakiś czas ogarnia mnie nieodparta chęć dowiedzenia się, co nowego słychać w Moose County. Tym razem ta chęć była tak przemożna, że bez wahania odłożyłam na bok napoczęte lektury i na kilka dni zaszyłam się w cichym zakątku leżącym czterysta mil na północ od wszystkiego. Wzięłam urlop. Jak się okazało – w odpowiednim czasie. W Pickax pełnia lata. Mieszkańców budzą gorące czerwcowe poranki. I bzyczenie armii żądnych krwi moskitów.

Opuściwszy leśne mokradła, owady rozprzestrzeniły się po okolicy zorganizowanym szykiem i przypuściły regularny szturm na turystów. Na tyle skuteczny, że James Mackintosh Qwilleran, felietonista „Moose County coś tam”, oficjalnie uznał sezon na komary za otwarty. Jednak Qwill nie ma głowy do walki z moskitami. Na prośbę swojej przyjaciółki Lori Bamby przeprowadza się do nowo otwartego pensjonatu „Nutcracker” w Black Creek, mieszczącego się w dawnej rezydencji Limburgerów. Kobietę niepokoi panująca weń mroczna atmosfera. Dziennikarz uznaje jej obawy za niepoważne, lecz zgadza się rozejrzeć po apartamentach. Nie jest w stanie odmówić sobie spędzenia kilku dni w pobliżu restauracji prowadzonej przez znakomitego szefa kuchni z Palm Springs. Qwill zaczyna więc myszkować po pensjonacie, mając za pomocników swoje dwa syjamskie koty. Wtem cała trójka dokonuje niezwykłego odkrycia. W zapomnianej wieży Qwill odnajduje meble z czarnego orzecha, należące do niegdysiejszej mieszkanki rezydencji, Elsy Limburger. Według legendy, młoda dziewczyna zmarła, nie doczekawszy dnia swojego ślubu. Lori oddycha z ulgą, przekonana, że wraz z tym znaleziskiem w domu zapanuje spokój. Tymczasem ze strumienia przepływającego nieopodal rezydencji zostają wyłowione zwłoki mężczyzny o nieustalonej tożsamości, a Qwill i mąż Lori są jednymi z nielicznych, którzy wiedzą do kogo one należą…

Kot, którego nurtował strumień (2002) to już dwudziesta czwarta powieść, której bohaterami jest nietypowe trio detektywów: syjamczyki Koko i Yum Yum oraz ich właściciel, James Mackintosh Qwilleran. Tym razem akcja powieści dzieje się nie w Pickax, stolicy okręgu, a w Black Creek – miejscu raczej dotychczas zapomnianym przez Lilian Jackson Braun. Pisarka zabiera więc czytelników do miejscowości, w której przez lata panowała całkowita martwota i którą do życia przywróciła dopiero budowa pensjonatu. Renowacja zabytkowej wiktoriańskiej rezydencji przyciągnęła uwagę reszty kraju, w księdze gości pojawiło się kilka znanych nazwisk, a staroświeckie centrum miasteczka wypełniły nowe sklepy. Po tym, jak z okolicznego strumienia zostaje wyłowione ciało, Black Creek znowu wraca na pierwsze strony gazet. Jest też na językach wszystkich mieszkańców Moose County.

Qwill poświęca wiele myśli wydarzeniom, których był mimowolnym świadkiem. Zresztą Koko nie daje mu zapomnieć o tym, że została popełniona zbrodnia. Jednak podczas gdy do tej pory detektywi mniej lub bardziej angażowali się w śledztwo, teraz postanawiają pozostać niemal całkowicie z boku. Kot, którego nurtował strumień to książka przełomowa dla cyklu – z powieści kryminalnej z wyraźnym tłem obyczajowym przemienia się w powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym, a ten trend, co zdradzę nieco na wyrost, utrzyma się już do samego końca serii. Braun zaczyna poświęcać całą swoją uwagę sprawom polityczno-społecznym i przypowieściom dotyczącym barwnej historii okręgu, zapominając o porządnej intrydze kryminalnej (na którą już chyba zwyczajnie nie ma pomysłu). Ta powieść sprawi więc przyjemność tym, którzy tak jak ja, dawno temu zakochali się w Moose County. Inni mogą się poczuć zawiedzeni. Niestety.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję