„Badyl na katowski wór”
Okładka książki „Badyl na katowski wór”
  • Autor: Alan Bradley
  • Tytuł: Badyl na katowski wór
  • Tytuł oryginału: The Weed That Strings the Hangman’s Bag
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Jędrzej Polak
  • Liczba stron: 368
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-61524-83-0
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 11 lipca 2010 A- A A+
Miały być Kukiełeczki. Jest Badyl na katowski wór. W rok od premiery debiutanckiej powieści Alana Bradleya wydawnictwo Vesper wydało drugi tom przygód 11-letniej Flawii. Mordercze lato w bukolicznym Bishop’s Lacey dobiegło końca. Nic się już nie wydarzy. To dlatego, że „mała panna Marple” leży na cmentarzu…

Cyjanku odrobinka,
Arszeniku kapinka,
Szurum-burum,
Do zupy.

Kto z Flawią zadziera,
Siostra czy przechera,
Szurum-burum,
Dwa trupy.


Najmłodsza detektywka w historii, Flawia de Luce, nie ma ani chwili wolnego czasu. Jeśli nie siedzi godzinami w laboratorium po wuju Tarze, przeprowadzając chemiczne eksperymenty, to leży na wiejskim cmentarzu przy kościółku św. Tankreda, inscenizując scenę swojej śmierci. Jej codzienną rutynę zakłóca jednak nieoczekiwane wydarzenie.

Na skutek awarii, do Bishop’s Lacey zajeżdża rozklekotanym austinem Zaczarowane królestwo samego Ruperta Porsona! Tego Ruperta Porsona, który wraz z Wiewiórką Snoddym występuje w telewizji. Mieszkańcy wioski cieszą się, że najsławniejszy w Anglii marionetkarz wystawi u nich swoje przedstawienie. Spektakl gromadzi całe Bishop’s Lacey. Salka parafialna pęka w szwach i nikt nie ma zamiaru jej opuścić, pomimo że teatrzyk kukiełek ma poprzedzić występ panien Puddock. Lawinię i Aurelię witają uprzejme brawa. Kiedy mijają ostatnie akordy Strumienia Bendemeer, napięcie sięga zenitu. I oto jest – ona, Babcia Gąska, która opowie historię małego Jasia! Widzowie wpatrują się w scenę jak zaczarowani. Jednak spektakl zamiast wielkim finałem, kończy się wielką tragedią. Na oczach całej wioski zostało popełnione morderstwo. Ach, Flawia wzdycha, gdyby tylko to jedno!

Na jedenastolatkach nie można polegać z zasady. Jedenastolatki to osoby, które właśnie przestały być berbeciami, co oznacza, że nikt już się nad nimi nie pochyla i nie szturcha ich paluchem w brzuszek, wydając przy tym idiotyczne odgłosy, w rodzaju „tiu-tiu” – od czego ma się ochotę zwrócić światu poranny posiłek. Mimo to nikt nie bierze jedenastolatki za osobę dorosłą. Chodzi o to, że jesteśmy niewidzialne, z wyjątkiem tych przypadków, kiedy chcemy, aby nas zauważono.

Teraz jednak Flawia za nic nie chce być dla nikogo widoczna. A zwłaszcza dla swoich sióstr, Ofelii i Dafne, które w każdej chwili mogą donieść na nią ojcu. Jak twierdzi ciocia Felicity, należałoby je batożyć jak wszystkie dzieci, jeśli nie mają zamiaru wstąpić do palestry lub zająć się polityką, gdyż w takim wypadku należałoby je dodatkowo utopić. Flawia wolałaby je jednak otruć.

W drugim tomie przygód najmłodszej de Luce’ówny aż roi się od coraz bardziej osobliwych postaci. Jest tu małomówny, acz niezwykle spostrzegawczy ogrodnik o imieniu Dogger i jest demoniczna żona miejscowego proboszcza. Jest mieszkająca w lesie Madzia Migotka, jest pozostająca w stanie staropanieństwa ciotka Felicity, jest też wreszcie zrozpaczona asystentka wybitnego marionetkarza. Jest także najbardziej urzekająca postać książki – niemiecki jeniec wojenny, Dieter, którego zestrzelono, bo z miłości do sióstr Brontë zszedł za nisko, by móc zobaczyć plebanię w Haworth.

Literackich odniesień jest w tym tomie od groma – do Alicji w krainie czarów i Po drugiej stronie lustra Carrolla, do Poe’go, do Dickensa, do Szekspira i do Keatsa. A także do Anthony’ego Trollope’a, Jamesa Hiltona, Louisy May Alcott i Gustawa Flauberta. Badyl na katowski wór jest cudownie intertekstualny.

Co jeszcze jest w tej książce cudowne? Okładka! Jej autorem jest Iacopo Bruno, bodaj najpopularniejszy niemiecki projektant szaty graficznej książek. Wydawnictwo Vesper nie tylko wydało Badyl… z okładką niemieckiego przekładu powieści, ale również odświeżyło wydanie Zatrutego ciasteczka, publikując je z okładką, jaka towarzyszyła premierze Mord im Gurkenbeet.



Obie świetnie współgrają z charakterem książek – są przewrotne, zabawne, odrobinę tajemnicze i po trosze niepokojące. Ciekawe, jak będzie wyglądać okładka trzeciego tomu przygód Flawii. Polska premiera już w przyszłym roku.
Komentarze
  • 1
    Karolina.ja 11 lipca 2010 | 20:53:30

    Hm, Dogger nie jest nową postacią. Doskonale go pamiętam z poprzedniej części...

    Ja "Badyl..." właśnie kończę, zostało mi jeszcze 50 stron, do których właśnie wracam.

  • 2
    Annie 11 lipca 2010 | 21:38:06

    Ano :) I coś mi się kojarzy, że żona proboszcza też w "Zatrutym ciasteczku" mignęła, ale głowy za to nie dam ;) A jak Ci się "Badyl..." podoba? :)

  • 3
    Lilithin 12 lipca 2010 | 17:38:29

    Okładki są świetne!

  • 4
    monia1234567 5 grudnia 2010 | 19:27:38

    Tez mi się podobają (taki mroczny styl).

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję