„Kot, który przyszedł na śniadanie”
Okładka książki „Kot, który przyszedł na śniadanie”
  • Autor: Lilian Jackson Braun
  • Tytuł: Kot, który przyszedł na śniadanie
  • Tytuł oryginału: The Cat Who Came To Breakfast
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Monika Gajdzińska
  • Liczba stron: 208
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-61226-56-7
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 14 sierpnia 2009 A- A A+
Wyspa Śniadaniowa, położona w odległości kilkunastu mil od wybrzeża Moose County, nie była zaznaczona na mapach nawigacyjnych. Jasny punkt w kształcie gruszki – szeroki na południowym krańcu i wydłużony na północnym – zawdzięczał swoją pierwotną nazwę Pear Island dziewiętnastowiecznemu kartografowi. Mieszkańcy niewielkiej wyspy nazywają ją Wyspą Opatrzności, bogaci właściciele letnich rezydencji – Grand Island. Kiedy na wyspie zaczynają zdarzać się śmiertelne wypadki, wszystkie oczy w Moose County zwracają się w jej kierunku, nie bacząc na nazwę. Topielec w basenie hotelowym, zatrucie, w wyniku którego śmierć ponoszą trzy osoby, eksplozja na łodzi zakotwiczonej w przystani… Qwilleran, zaniepokojony dziwnymi wydarzeniami w tej dotychczas spokojnej i cichej części świata, postanawia dowiedzieć się, kto stoi za tragicznymi zdarzeniami. Wraz z syjamczykami zamieszkuje w pensjonacie o egzotycznej nazwie „Zajazd Domino” – nieforemnym budynku z małymi oknami, którego mury wyłożono w całości korą brzozową. Qwilleran zastanawiał się, w jakim celu ktoś obdarł z kory cały brzozowy las, żeby stworzyć coś, co tak boleśnie kuło w oczy. Jednak o swój wzrok może być spokojny: fascynacja bogatą sąsiadką zastępuje towarzyszący mu wcześniej niesmak architektoniczny. Jest więc nieuchwytny przestępca, intrygujące zbrodnie i piękna kobieta. Czy detektyw-amator może chcieć czegoś więcej?

Lilian Jackson Braun w szesnastym tomie kocich opowieści wprowadza na mapę powieściowego świata nową plamkę. To właśnie w Kocie, który przyszedł na śniadanie (1994) po raz pierwszy pojawia się dotychczas zupełnie nieznana czytelnikom Wyspa Śniadaniowa. Odkryta przez deweloperów i turystów, przeżywa prawdziwe oblężenie spragnionych wypoczynku wakacjowiczów, z dnia na dzień coraz mniej przypominając to, czym była dotychczas. W miejsce rezerwatu przyrody powstaje kompleks hotelowy, zaś zamiast dzikiej plaży pojawia się promenada z dziesiątkami pamiątkarskich sklepików.

Lilian Jackson Braun za pośrednictwem Qwilla stanowczo opowiada się przeciwko niepohamowanemu najazdowi turystów i zadeptywaniu przez nich najpiękniejszych zakątków ziemi. Kot, który przyszedł na śniadanie jest więc swoistym manifestem skierowanym przeciwko masowej turystyce. Nie można zapominać jednak, że nade wszystko to świetna powieść z misternie poprowadzoną intrygą kryminalną. Kto jest sprawcą wypadków na Pear Island? Czyżby zazdrośni wobec Pickax City mieszkańcy sąsiedniego Lockmaster? A może to właściciel prestiżowego hotelu stoi za tragediami, robiąc wyspie makabryczną, ale zawsze, reklamę? A co z wyspiarzami wrogo nastawionymi wobec turystów? Podejrzanych jest wielu, lecz zbrodniarz – tylko jeden.

Tak jak w Kocie, który myszkował w szafach pisarka wprowadziła do życia Qwilla Celię Robinson, tak również w Kocie, który przyszedł na śniadanie nie obeszła się bez nowej postaci. Nowa znajoma, podobnie jak niezwykła emerytka, zagości w powieściach na dłużej, odmieniając losy niektórych mieszkańców Pickax. Nie można zatem mówić o nudzie – ktoś przychodzi, ktoś odchodzi. Niby trzy tysiące mieszkańców, a w Pickax wciąż się coś dzieje. To dobry prognostyk na przyszłość – nie ma obaw, że miasto stetryczeje ;)
Komentarze
  • 1
    clevera 14 sierpnia 2009 | 21:33:18

    Czy można te części czytać wybiórczo, czy zachowanie chronologii ma znaczenie?

  • 2
    kolmanka 14 sierpnia 2009 | 22:19:21

    Kocham te koty;) Sam wątek jest nie tak istotny w książkach Brauna jak te urocze mruczusie:)

  • 3
    Magrat 14 sierpnia 2009 | 22:26:58

    Ja też je uwielbiam, mimo iż psiarą jestem :) widzę powrót do Kotów, ja też czytam, aktualnie tom 19. Chociaż monotonne się zaczynają robić.

  • 4
    Annie 15 sierpnia 2009 | 19:58:11

    Clevero, moim zdaniem ma znaczenie. Ten cykl to swoisty serial - wielu bohaterów wraca w kolejnych tomach, jest wiele nazwisk i sugestii, których rozpoznanie ma znaczenie. Wiem, że niektórzy czytają te powieści niechronologicznie, ale sądząc po ich recenzjach odbierają je dużo gorzej niż ci, którzy czytają je od początku ;)

    Kolmanko, Magrat - fanclub LJB rośnie w siłę :) Co zaś się tyczy monotonii - mnie dotknęła w ubiegłym roku i muszę przyznać, że przerwa od kocich opowieści podziałała na mnie odświeżająco. Znowu czyta mi się je tak przyjemnie, jak na początku. Może to by była recepta? ;)

  • 5
    Magrat 17 sierpnia 2009 | 21:04:15

    Oj tak, ja sobie co jakiś czas robię przerwę i czytam 2-3. Recenzję zrobię na koniec dopiero :) a zwłaszcza szczegółową charakterystykę pana Q.
    Co do chronologii, osobiście poza kolejnością kupiłam 1 książkę, chyba połowę czasu zastanawiałam się kto co i jak :) przeważnie historie przeciągają się na dwa tory i wątek poboczny staje głównym.

  • 6
    Annie 17 sierpnia 2009 | 22:55:30

    O, to zapowiada się smakowita recenzja :) Właśnie miałam pytać, czemu nie recenzujesz, bo jak dobrze pamiętam, chyba tylko trzy pierwsze tomy opisałaś na blogu. Ale skoro tak, to już nie mogę się doczekać :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję